Reklama

Reklama

Prezes PGE o podwyżkach cen prądu. „Zależy nam, by w zimie nie zabrakło ciepła nikomu”

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Prezes PGE o podwyżkach cen prądu. „Zależy nam, by w zimie nie zabrakło ciepła nikomu” - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

PGE w regionie Od przyszłego roku ceny energii elektrycznej mają pójść w górę. Powodem są nie tylko wysokie ceny surowców, ale i rosnące koszty pracy czy też opłaty za uprawnienia do emisji CO2. Jak jednak zapewnia Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE, spółka dołoży wszelkich starań, by podwyżki były jak najmniej uciążliwe dla klientów.

Reklama

Problemem dla firm energetycznych jest nie tylko cena węgla, ale i jego dostępność. Jak mówi prezes zarządu PGE Wojciech Dąbrowski w wywiadzie dla Rzeczypospolitej, w ubiegłym roku Polska Grupa Górnicza nie zrealizowała 10 proc. kontraktu na dostawy surowca, a w tym mowa już o 20 proc. niezrealizowanych dostaw.

- Rozumiemy trudną sytuację PGG, dlatego – choć wiążą nas ważne kontrakty – przystąpiliśmy do rozmów o renegocjacji cen. Szacujemy, że rok do roku koszt zakupu węgla z polskich kopalń w przeliczeniu na GJ może wzrosnąć nawet ponad dwukrotnie – mówi Dąbrowski.

Jak dodaje, niemożliwe jest kupowanie surowca po cenach z indeksu ARA, o co postulują górnicze związki zawodowe, gdyż oznaczałoby to nawet siedmiokrotny wzrost kosztów. Przypomina także, że w latach 2019-2021 PGE płaciło więcej za polski węgiel, choć importowany surowiec był tańszy.

- Wtedy nikt nie apelował, by dostosowywać kontrakty do cen ARA. Teraz faktycznie sytuacja się odwróciła, więc branża górnicza powinna – tak jak my – brać pod uwagę interes społeczny i nie podnosić cen bez uzasadnienia – komentuje prezes PGE.

Dąbrowski potwierdza także, że prąd będzie w 2023 roku droższy. Dlatego też apeluje o racjonalizację zużycia energii elektrycznej. Ostatecznie ceny będą jednak zależeć od decyzji prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, a także działań podejmowanych przez rząd, takich jak utrzymanie niższego podatku VAT i akcyzy.

Dodaje przy tym, że choć podwyżki rzeczywiście nastąpią, to przewidywania dotyczące kilkukrotnego wzrostu wysokości rachunków są przesadzone. Według analiz przeprowadzonych przez PGE wzrost cen ma być dwucyfrowy. Dąbrowski podkreśla jednak, że rynek jest mocno nieprzewidywalny, a taryfy dla gospodarstw domowych zostaną zatwierdzone dopiero za kilka miesięcy.

- Utrzymanie cen energii elektrycznej na poziomie, który będzie jak najmniej uciążliwy dla społeczeństwa i gospodarki, to nasz priorytet. Spółki energetyczne to jednak firmy prawa handlowego i nie mogą narażać się na straty – mówi Dąbrowski.

Prezes PGE tłumaczy, że wysokie ceny energii są spowodowane nie tylko drożejącymi surowcami energetycznymi. Do tego dochodzą jeszcze m.in. opłaty za prawo do emisji CO2 czy rosnące koszty pracy i inwestycji. Dąbrowski przypomina także, że hurtowe ceny energii są ustalane przez mechanizmy rynkowe, a nie poszczególne spółki energetyczne.

- W obecnej sytuacji rosnących cen paliw, agresji Rosji na Ukrainę, inflacji, kosztów CO2 i rozchwiania światowych rynków ceny energii rosną na całym świecie. To duże obciążenie dla obywateli i firm, ale nie idą za nim nadzwyczajne korzyści dla branży energetycznej – dodaje prezes PGE.

Według analiz PGE Polskiej Grupy Energetycznej średnie ceny węgla mają wzrosnąć w 2022 roku o 190 procent, natomiast ceny gazu aż o ok. 210 procent. Do tego należy jeszcze doliczyć 140 - procentowy wzrost kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2 w stosunku do ubiegłego roku. W tym czasie procentowa podwyżka cen prądu będzie natomiast niższa i wyniesie 110 procent.

- Jasno widać, że ta sytuacja nie jest korzystna dla firm energetycznych i nie przynosi im dodatkowych zysków, tylko konieczność oszczędzania – komentuje Dąbrowski.

Prezes PGE zapewnił także, że spółka ma zapewnione dostawy paliwa do ciepłowni w ramach długoterminowych umów z polskimi producentami. Jak dodaje, potrzebny węgiel będzie można również sprowadzić poprzez wyspecjalizowaną spółkę PGE Paliwa. Dodatkowo firma zaoferowała małym ciepłowniom wsparcie w imporcie surowca.

- Zależy nam, by w zimie nie zabrakło ciepła nikomu, nie tylko naszym klientom. […] Dlatego tak ważne jest, abyśmy wszyscy – politycy, firmy energetyczne, producenci węgla i odbiorcy energii – podchodzili do tego tematu odpowiedzialnie i solidarnie – dbając o bezpieczeństwo energetyczne, zmniejszając koszty, a co za tym idzie – zwyżki rachunków – mówi.

Prezes PGE poinformował także, że spółka PGE Paliwa nie planuje sprzedawać węgla odbiorcom indywidualnym. Premier Mateusz Morawiecki zobowiązał jednak firmę do zakupu 2,5 mln ton surowca, które zostaną przeznaczone właśnie na ten cel. Do Polski węgiel ma zostać sprowadzony do 31 października 2022 roku.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE