reklama
reklama

Odgórny zakaz smartfonów w szkołach w 2025? Polacy swoje, minister swoje

Opublikowano:
Autor:

Odgórny zakaz smartfonów w szkołach w 2025? Polacy swoje, minister swoje - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

WydarzeniaPolacy są zdecydowanie za wprowadzeniem zakazu używania telefonów komórkowych w szkołach – pokazuje ostatnie badanie przeprowadzone przez CBOS. Jak się okazuje, Polacy nie tylko są „za”, ale oczekują, że decyzja ta powinna zostać podjęta odgórnie przez rząd, a nie pozostawiona w gestii poszczególnych placówek.
reklama

Wbrew pozorom nie są to głosy przypadkowe ani oderwane od problemu – to rodzice dzieci w wieku szkolnym najczęściej opowiadają się za surowym podejściem.

Dane mówią same za siebie

Jak wynika z sondażu opublikowanego 31 marca przez CBOS, aż 73 procent respondentów opowiada się za wprowadzeniem ogólnopolskiego zakazu używania smartfonów przez uczniów. Z tej liczby aż 43 procent odpowiedziało „zdecydowanie tak”, co świadczy o dużej sile przekonania. Przeciwników takiego rozwiązania jest znacznie mniej – jedynie 21 procent ankietowanych odpowiedziało „raczej nie” lub „zdecydowanie nie”. Pozostałe 6 procent badanych wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć”.

reklama

Jeszcze wyraźniejszy jest stosunek odpowiedzi w pytaniu o formę wprowadzenia zakazu: 71 procent badanych uważa, że powinien on zostać narzucony centralnie przez rząd, a nie zależeć od decyzji poszczególnych szkół. Rozwiązania oddolne popiera jedynie 25 procent ankietowanych. To jeden z tych rzadkich przypadków, w których społeczeństwo jednoznacznie żąda interwencji państwa.

Kto jest „za”, a kto „przeciw”?

Największą niespodzianką może być struktura demograficzna osób popierających zakaz. W przeciwieństwie do innych tematów, gdzie radykalne środki popierają głównie osoby niezaangażowane bezpośrednio – jak w przypadku aborcji – tym razem najostrzej wypowiadają się ci, których problem dotyczy bezpośrednio. CBOS podaje, że to właśnie rodzice dzieci najczęściej opowiadają się za wprowadzeniem ogólnokrajowego zakazu.

Ciekawą obserwację przytacza Polsat News, który zwraca uwagę, że obecność dzieci w gospodarstwie domowym nie miała decydującego wpływu na ocenę, ale sam fakt bycia rodzicem już tak. Respondenci, którzy nie mają dzieci, częściej odpowiadali mniej stanowczo i chętniej wybierali opcję „trudno powiedzieć”.

Jeśli chodzi o wiek respondentów, za zakazem najczęściej opowiadały się osoby starsze – powyżej 55. roku życia, a szczególnie ci, którzy ukończyli 64 lata. Jedyną grupą wiekową, która wyłamała się z ogólnego trendu, byli młodzi dorośli poniżej 25. roku życia. W ich przypadku poparcie dla ogólnopolskiego zakazu nie było dominujące.

reklama

Głos społeczeństwa kontra polityczna rzeczywistość

Wbrew wyraźnym preferencjom społecznym rząd – a konkretnie Ministerstwo Edukacji – nie planuje wprowadzenia powszechnego zakazu. Minister Barbara Nowacka w rozmowie z RMF FM 31 marca jednoznacznie odcięła się od pomysłu rządowej regulacji w tym zakresie. Jak stwierdziła: „Resort nie pracuje nad podobnymi przepisami”.

Szefowa resortu wskazała na trudności natury formalnej i praktycznej, które miałyby towarzyszyć takiej regulacji. Po pierwsze, część nauczycieli i uczniów korzysta ze smartfonów jako narzędzi edukacyjnych, w ramach ustalonych metod dydaktycznych. Po drugie – jak zaznaczyła Nowacka – „w niższych klasach telefon najczęściej jest de iure własnością rodzica”. To, jej zdaniem, utrudniałoby egzekwowanie ewentualnych przepisów zakazujących ich używania.

reklama

Czy zakaz to dobre rozwiązanie?

Debata o roli smartfonów w szkołach toczy się w Polsce od lat. Z jednej strony wskazuje się na liczne zagrożenia – rozproszenie uwagi, uzależnienie od mediów społecznościowych, cyberprzemoc, a nawet pogorszenie wyników w nauce. Z drugiej – nie brakuje argumentów mówiących o potencjale edukacyjnym tych urządzeń, możliwości kontaktu z rodzicem czy potrzebie oswajania technologii, a nie jej całkowitego rugowania.

Nie da się jednak zignorować wyników badań, które pokazują, że Polacy są w tej kwestii zaskakująco jednomyślni. I choć rząd nie podziela tej opinii, oczekiwania społeczne są jasno zarysowane. Warto więc zadać pytanie: czy w sprawach tak wyraźnie ujętych w społecznym odbiorze nie warto choćby rozważyć kompromisowych rozwiązań legislacyjnych?

Edukacja a technologia – nieuchronna kolizja?

Obecność technologii w szkołach to temat złożony. Smartfon bywa zarówno narzędziem nauki, jak i źródłem problemów wychowawczych. Problem polega na braku jednoznacznych, uniwersalnych wytycznych. Dziś to dyrektorzy szkół i nauczyciele podejmują indywidualne decyzje dotyczące używania telefonów w placówkach, co prowadzi do niespójności i napięć.

W niektórych szkołach urządzenia mobilne są całkowicie zakazane, w innych dopuszczane podczas przerw lub lekcji, a w jeszcze innych – ignorowane jako problem. Brak odgórnych regulacji tworzy przestrzeń dla rozbieżnych interpretacji i konfliktów na linii szkoła–rodzic–uczeń.

Tymczasem dane pokazują jasno: społeczeństwo nie tylko oczekuje działania, ale i wskazuje jego pożądany kierunek – jednoznaczne, centralne uregulowanie kwestii smartfonów w szkołach.

Między technologią a zdrowiem psychicznym

W tle toczącej się dyskusji są również coraz częstsze doniesienia o negatywnym wpływie nadmiernego korzystania z telefonów na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Zjawiska takie jak uzależnienie od telefonu, FOMO (fear of missing out), cyberprzemoc czy problemy z koncentracją coraz częściej trafiają do gabinetów psychologów. Eksperci alarmują, że potrzebne są wyraźne ramy i granice – także w szkole, miejscu, które powinno wspierać rozwój, a nie narażać na nowe zagrożenia.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo