Reklama

Reklama

Siatkarska Liga Mistrzów: Tie-break wyłonił zwycięzcę polskiego hitu!

Opublikowano: 26 stycznia 2021 22:28
Autor: Badyś | Zdjęcie: PGE Skra Bełchatów (via Twitter)

foto PGE Skra Bełchatów (via Twitter)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Po raz piąty w sezonie 2020/2021 siatkarzom PGE Skry Bełchatów nie udało się pokonać Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Pomimo tego żółto-czarni mogą być umiarkowanie zadowoleni z wtorkowego występu, bo przegrali dopiero po tie-breaku, dzięki czemu dopiszą sobie jeden punkt w tabeli grupy "A" siatkarskiej Ligi Mistrzów. Punkt, który może być na wagę złota w kontekście walki o awans do ćwierćfinałów.

Reklama

We wtorek 26 stycznia w bełchatowskiej hali "Energia" rozpoczął się drugi turniej grupy "A" Ligi Mistrzów CEV. Po pierwszych zawodach stawkę otwierała Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z dorobkiem dziewięciu oczek, druga PGE Skra Bełchatów miała o trzy punkty mniej i była najgorszym spośród wiceliderów wszystkich pięciu grup. To o tyle ważne, że w 1/4 finału LM zobaczymy nie tylko zwycięzców, ale też trzy ekipy z drugich miejsc.

Rachunek przed turniejem w Bełchatowie był więc dla żółto-czarnych prosty. Nawet ponowne wygrane za komplet punktów z belgijskim Lindemansem Aalst i tureckim Fenerbahce Stambuł (w bezpośrednim meczu 3:0 wygrali dzisiaj Turkowie – przyp.), to może być za mało, żeby grać dalej w najbardziej prestiżowym z europejskich pucharów. Trzeba zapunktować też przeciwko kędzierzynianom, a najlepiej z nimi wygrać.

Jak trudne było to zadanie najlepiej pokazuje najnowsza historia bezpośrednich starć pomiędzy ekipami trenerów Michała Mieszka Gogola oraz Nikoli Grbicia. W sezonie 2020/2021 były aż cztery takie potyczki. Wszystkie wygrywali siatkarze z Kędzierzyna-Koźla: 3:1, 3:1, 3:2 i 3:0. Za każdym razem różnicą kilkunastu małych punktów.

Grzegorz Łomacz i spółka do wtorkowego spotkania przystępowali po zwycięstwie 3:1 nad GKS-em Katowice, które przerwało serię trzech porażek na własnym parkiecie. Wszyscy zdawali sobie jednak sprawę, że to co pokazała PGE Skra przeciwko katowiczanom nie wystarczy na niepokonanych od ponad 20 meczów zawodników z Kędzierzyna-Koźla.

Wobec tego nie dziwi, że od pierwszej piłki było widać koncentrację i wielką determinację w szeregach żółto-czarnych, którzy w końcówce pierwszego seta prowadzili 21:19 i mieli piłkę w górze na kolejny punkt, której jednak nie wykorzystali. To się zemściło, bo ZAKSA poczuła krew i poszła za ciosem, zwyciężając 25:23 w secie otwarcia.

Bełchatowianie byli jednak na tyle dobrze usposobieni, że w żaden sposób ich to nie podłamało i również w drugiej partii wypracowali sobie kilka punktów przewagi. Tym razem już jej nie oddali i doprowadzili do remisu 1:1 w setach (25:21). Kolejny set padł łupem podrażnionych gości (25:20), ale czwarta partia to popis Mateusza Bieńka (7 oczek) i wygrana PGE Skry 25:19.

O końcowym wyniku bełchatowsko-kędzierzyńskiej konfrontacji decydował więc tie-break. Po raz drugi w bieżącym sezonie zwycięsko z tej wojny nerwów wyszła ZAKSA, który wygrała piątą odsłonę meczu 15:10 i całe spotkanie 3:2, zapewniając sobie praktycznie pierwsze miejsce w grupie i awans do fazy play-off.

PGE Skra poniosła we wtorek czwartą porażkę w pięciu ostatnich meczach, więc chwalić nie wypada, ale warto odnotować, że żóło-czarni w końcu pokazali naprawdę dobrą siatkówkę. Do życia wrócili środkowi, którzy rozegrali świetne zawody, o czym świadczy ich dwucyfrowa zdobycz. Na kędzierzynian to nie wystarczyło, ale na pozostałych rywali powinno wystarczyć spokojnie.

W środę przed podopiecznymi Michała Mieszka Gogola najłatwiejsze zadanie, czyli potyczka z Lindemansem Aalst (18:00). Zważywszy na poziom rywala można spodziewać się, że sztab szkoleniowy PGE Skry da pograć 2-3 zmiennikom, żeby oszczędzić siły przynajmniej kilku liderów na kluczowe starcie z Fenerbahce Stambuł, które odbędzie się już w czwartek (18.00).

Awans PGE Skry Bełchatów do ćwierćfinału Ligi Mistrzów CEV jest w zasięgu ręki!

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +3 / -0

    Anton

    Cytat z artykułu: "(w bezpośrednim meczu 3:0 wygrali dzisiaj Turkowie – przyp.)" Co za cymbał ( bo inaczej tego ująć nie można) pisze te artykuły. Poprawna forma to "Turcy, tak jak Grecy" a nie "Turkowie". Radzę autorowi tego pseudo artykuliku wrócić do szkoły podstawowej i nauczyć się poprawnie wyrażać myśli w języku polskim.

  • miesiąc temu | ocena +6 / -0

    Rte

    Jeżeli jeszcze ktoś miał wątpliwości i porównywał Piechockiego do Zatorskiego, to po dzisiejszym meczu już wie, że mamy miernotę na libero.

    • miesiąc temu | ocena +7 / -0

      jo

      niestety z rzemieślnika nigdy nie będzie artysty panie prezesie

  • miesiąc temu | ocena +11 / -0

    gonzo

    dobry wyrównany mecz.ale oni mieli w składzie genialnie dysponowanego Zatora my "genialnego"libero który załatwił w pojedynke piąty set