Często budzi niemałe zaskoczenie wśród właścicieli przydomowych ogrodów i ukwieconych balkonów. Choć na pierwszy rzut oka przypomina egzotycznego ptaka, w rzeczywistości to jeden z najbardziej fascynujących motyli występujących w naszym kraju. Fruczak gołąbek, bo o nim mowa, potocznie nazywany jest „polskim kolibrem” i właśnie rozpoczyna swój sezon. Co wiadomo o tym egzotycznym gościu?
Mistrz podniebnego zawisu
Przełom maja i czerwca to czas, kiedy w parkach i ogrodach, także tych w regionie bełchatowskim, można dostrzec charakterystyczny, błyskawiczny ruch nad kielichami kwiatów. Jego prędkość oraz specyficzne ubarwienie sprawiają, że fruczak natychmiast przyciąga wzrok.
Swoje przezwisko zawdzięcza unikalnej technice lotu. Podobnie jak prawdziwe kolibry, potrafi on zawisnąć w powietrzu niemal w całkowitym bezruchu, podczas gdy jego szaro-pomarańczowe skrzydła pracują z częstotliwością, która czyni je niemal niewidocznymi dla ludzkiego oka.
Przyrodniczy fenomen w polskim wydaniu
Kluczem do zrozumienia wyjątkowości tego motyla jest jego sposób odżywiania. Fruczak gołąbek został wyposażony w bardzo długą ssawkę, która pozwala mu na pobieranie nektaru bez konieczności siadania na roślinie. To czyni go nie tylko niezwykle widowiskowym, ale i bardzo pożytecznym. Jako aktywny zapylacz odgrywa istotną rolę w ekosystemie.
Eksperci podkreślają, że owad ten wybiera przede wszystkim gatunki roślin bogate w słodki nektar, szczególnie te o głębokich kielichach. Dzięki swojej precyzyjnej „rurce” jest w stanie dotrzeć tam, gdzie inne owady mają utrudniony dostęp.
Czy należy się go obawiać?
W przeciwieństwie do wielu innych ciem fruczak gołąbek jest aktywny głównie za dnia, co ułatwia jego obserwację. Trzeba jednak wykazać się dużą czujnością i cierpliwością. Owad porusza się nadzwyczaj szybko i rzadko pozostaje w jednym miejscu dłużej niż kilka sekund.
Choć szczyt jego aktywności przypada na sierpień, pierwsi przedstawiciele gatunku pojawiają się już teraz. W związku z tym warto pamiętać o kilku rzeczach. Mimo że rozmiar i szybkość fruczaka mogą u niektórych budzić niepokój, jest on całkowicie nieszkodliwy. Nie gryzie i nie posiada żądła.
W naszym regionie możemy zobaczyć go jedynie w okresie końca wiosny i początku lata. Jesienią (zazwyczaj we wrześniu) większość osobników wyrusza w podróż na południe Europy. Każdy, komu uda się spotkać tego niezwykłego „akrobatę” podczas popołudniowego relaksu w ogrodzie, może zatem mówić o sporym szczęściu. To jeden z najciekawszych spektakli, jakie serwuje nam polska natura.
Fot. pexels.com
Komentarze (0)