Koszyk w dłoń i do lasu, dla wielu osób właśnie tak wygląda najlepszy sposób na wolne popołudnie. A kiedy uda się coś znaleźć, trudno nie pochwalić się udaną wyprawą. Na facebookowej grupie skupiającej grzybiarzy z województwa łódzkiego pojawiają się kolejne relacje ze zbiorów, także z naszego rejonu. Wszystko wskazuje na to, że sezon rozpoczął się na dobre.
Wysyp kurek w lasach pod Bełchatowem?
Swoimi zdobyczami z Bełchatowa dzieli się m.in. pan Paweł. W ostatnich dniach kilkakrotnie chwalił się zebranymi kurkami. Podczas jednej z wypraw znalazł też inne grzyby, a przy okazji kolejnej zebrał również trochę jagód i jeżyn. W swoich relacjach wskazuje Bełchatów, ale bez dokładnej leśnej miejscówki.
Wiadomo jednak, że po kurki wracał w kolejnych dniach. Dla tych, którzy zastanawiają się, czy warto już wyciągnąć koszyk, to zachęcający sygnał. Oczywiście udana wyprawa jednego grzybiarza nie oznacza, że każdy wróci z pełnym koszem.
Gdzie szukać grzybów w okolicach Bełchatowa?
Wśród miejsc znanych z udanych zbiorów jest Łękawa w gminie Bełchatów. W poprzednich sezonach pan Paweł chwalił się stamtąd zdobyczami, które po rozłożeniu zajmowały całe stoły. Grzybiarze pokazywali również zbiory z Kurnosa i Trząsu.
Często wspominane są także lasy w okolicach Szczercowa. Podczas wcześniejszych wysypów znajdowano tam kanie, borowiki i koźlarze. Pani Małgorzata opowiadała również o pojedynczych maślakach. Z kolei z okolic Zelowa pochodziły relacje o wiadrach wypełnionych maślakami i prawdziwkami.
To kierunki, które warto mieć na uwadze, choć wspomnienia obfitych zbiorów nie gwarantują, że właśnie teraz w tych samych miejscach zastaniemy wysyp.
Gdzie na grzyby w województwie łódzkim?
Kto ma ochotę na dalszą wyprawę, może zainteresować się okolicami Piątku. Jeden z grzybiarzy pochwalił się niedawno sześcioma kilogramami grzybów zebranych podczas trzech godzin wieczornego spaceru. Taki wynik potrafi rozbudzić apetyt na własne poszukiwania.
Popularnością cieszą się również lasy wokół Spały, Smardzewic i Inowłodza. To miejsca odwiedzane przez miłośników borowików, podgrzybków, kani i kurek. Wśród polecanych kierunków jest też Las Bełdowski, znany z borowików, podgrzybków i koźlarzy. Warto jednak traktować te podpowiedzi jako pomysł na wycieczkę, a nie obietnicę pełnego koszyka.
O tym trzeba pamiętać idąc na grzyby
Początkującym grzybiarzom Główny Inspektorat Sanitarny zaleca ograniczenie się do dobrze znanych grzybów rurkowych, czyli mających pod kapeluszem warstwę przypominającą gąbkę. Nie należy polegać wyłącznie na aplikacji rozpoznającej gatunki na podstawie zdjęcia. Wątpliwe okazy można bezpłatnie skonsultować z grzyboznawcą lub klasyfikatorem w stacji sanitarno-epidemiologicznej.
Największe zagrożenie podczas zbiorów stanowi muchomor zielonawy, nazywany również sromotnikowym. Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega, że jest on mylony m.in. z czubajką kanią i gąską zielonką. Szczególnie ryzykowne jest zbieranie bardzo młodych owocników, których cechy nie są jeszcze w pełni rozwinięte. U muchomora zielonawego ważne są m.in. blaszki, pierścień na trzonie oraz pochwa otaczająca jego podstawę. Odcięcie samego kapelusza może uniemożliwić prawidłowe rozpoznanie.
Kurka może zostać pomylona z lisówką pomarańczową, wywołującą dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Borowiki bywają natomiast mylone z goryczakiem żółciowym. Goryczak nie jest uznawany za grzyb śmiertelnie trujący, ale jego intensywnie gorzki smak może zniszczyć całą potrawę. Nie wolno również zbierać krowiaka podwiniętego, nazywanego olszówką. Dawniej bywał uznawany za jadalny po wielokrotnym gotowaniu, obecnie jest klasyfikowany jako grzyb trujący.
Co więcej, grzyby trzeba zbierać do przewiewnego koszyka albo łubianki. W foliowej torbie szybko się zaparzają i psują, przez co nawet jadalny gatunek może zaszkodzić. Nie należy zbierać okazów bardzo młodych, starych, spleśniałych ani rosnących przy ruchliwych drogach, zakładach przemysłowych i składowiskach odpadów. Zbieranie jest zakazane w rezerwatach, parkach narodowych, ostojach zwierzyny, drzewostanach nasiennych, na uprawach leśnych o wysokości do czterech metrów oraz na terenach wojskowych.
Komentarze (0)