Reklama

Tajemnicze beczki w Rogowcu. Czytelnicy alarmują, WIOŚ przeprowadził kontrolę

Opublikowano:
Autor:

Tajemnicze beczki w Rogowcu. Czytelnicy alarmują, WIOŚ przeprowadził kontrolę - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wydarzenia Zaniepokojeni czytelnicy poinformowali, że na terenie Rogowca na ogromnym placu przetrzymywane są tysiące pojemników z substancjami niewiadomego pochodzenia. O kontrolę tego miejsca poprosiła także jedna ze spółek zależnych PGE. Na miejscu byli pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Piotrkowie Tryb. Udało się nam skontaktować z firmą, która jest właścicielem terenu. Okazuje się, że działa legalnie m.in. w branży zbierania i przetwarzania odpadów. Władze spółki zapewniają, że dokładają wszelkich starań, aby wszystko odbywało się z dbałością o środowisko. Jak zapewnia jej przedstawiciel, niebezpieczne odpady z placu w Rogowcu mają zniknąć już niebawem.

Mieszkańcy Bełchatowa i okolic wciąż jeszcze mają w pamięci szokujące ustalenia odnośnie nielegalnego dzikiego składowiska chemikaliów w okolicach Chabielic, dlatego coraz uważniej przyglądają się miejscom, w których gromadzone są odpady. Jeden z czytelników powiadomił nas, że na olbrzymim placu w Rogowcu przetrzymywane są tysiące pojemników z substancją niewiadomego pochodzenia. Na przesłanych do redakcji zdjęciach widać tysiące palet i zbiorników.

- Śmierdzące składowisko odpadów niewiadomego pochodzenia jest usytuowane niedaleko elektrowni Bełchatów graniczącej z bazą transportu firmy Betrans – poinformował nas jeden z czytelników, prosząc o zajęcie się sprawą.

Sandra Apanasionek, rzecznik prasowy koncern PGE GiEK, zaprzeczyła, aby spółka zależna PGE miała coś wspólnego z tysiącami pojemników.

- Te kontenery nie należą do spółki Betrans. Umiejscowione są na działce sąsiedniej – mówi Sandra Apanasionek.

Udało się jednak ustalić, że Betrans zaniepokojony ogromną ilością beczek i mauzerów składowanych na sąsiedniej działce postanowił zawiadomić Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, składając wniosek o kontrolę. Piotr Nowakowski, kierownik działu inspekcji WIOŚ w Piotrkowie Tryb. przyznaje, że kontrola na terenie zakładu została już przeprowadzona, a firma działa legalnie w oparciu o wydane zezwolenia. Zaznacza jednak, że podczas kontroli wykryto uchybienia. Stwierdzono przypadki nieszczelności pojemników, w których przetrzymywane są substancje, brak monitoringu, a także nieprawidłowo prowadzoną ewidencję odpadów.

- Działania pokontrolne wciąż trwają. Stwierdzono pewne nieprawidłowości. Jednak to jest wciąż przedmiotem postępowania administracyjnego – mówi Piotr Nowakowski.

Według szacunków inspektorów, na terenie zakładu doliczono się ok. 12 tys. paletopojemników. Według protokołu pokontrolnego na terenie jest około 277 rodzajów odpadów. Wśród nich są też te substancje uznane za niebezpieczne określane m.in. jako „inne pozostałości destylacyjne i poreakcyjne”, odpady farb i lakierów zawierające rozpuszczalniki czy odpady farb drukarskich zawierające substancje niebezpieczne.

Piotr Nowakowski zaznacza jednak, że zgłoszony przypadek zdecydowanie różni się od „dzikiego składowiska” pod Chabielicami, o którym głośno zrobiło się kilka tygodni temu. Pisaliśmy o tym w artykule pt. „Setki beczek z nieznaną substancją koło Chabielic. Duszący smród chemikaliów w powietrzu. Czy doszło do skażenia?”. Wówczas sprawą zainteresowała się również policja, która zatrzymała podejrzanych. Przeczytać o tym można w tekście pt. „Zatrzymania w sprawie chemikaliów koło Chabielic. Co ustaliła do tej pory bełchatowska policja?”.

Kierownik WIOŚ podkreśla, że w przypadku Rogowca mamy do czynienia z sytuacją zupełnie inną, ponieważ w Chabielicach substancje z nieszczelnych pojemników przedostawały się do gleby.

- Tamto składowisko jest całkowicie nielegalne, jeśli chodzi o lokalizację w Rogowcu, zakład posiada wszelkie zezwolenia, ale działa nie do końca w zgodzie z nimi. Stwierdzono też nieszczelności w pojemnikach, ale tutaj teren jest utwardzony, dlatego jest to sytuacja zupełnie inna niż w Chabielicach – mówi Piotr Nowakowski.

Udało nam się skontaktować z firmą Plasitks z Bytomia, która zapewnia, że nie prowadzi składowiska odpadów, a główna działalność dotyczy zbierania oraz przetwarzania odpadów. Z przekazanych informacji wynika, że spółka skupia się na prowadzeniu procesów odzysku tworzyw sztucznych, w szczególności w postaci baków i zderzaków samochodowych poprzez wytwarzanie z nich tzw. regranulatu, który jest następnie wykorzystywany w procesach technologicznych produkcji m.in. rur kanalizacyjnych, ażurowych krat ogrodowych, łopat do śniegu czy też części samochodowych. Firma zaznacza, że to właśnie odzysk tworzyw sztucznych stanowi zasadniczy przedmiot jej działalności, a „procesy związane z odzyskiem tego rodzaju odpadów nie rodzą wobec tego żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa poszczególnych składników środowiska naturalnego czy też zdrowia ludzi”. A co z substancjami w tysiącach pojemnikach w Rogowcu? Spółka Plastiks zdradza, że to drugi rodzaj jej działalności, który polega na zbieraniu odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych w szczególności z rozpuszczalników.

- Należy jednak wyraźnie podkreślić, że działalności w zakresie zbierania odpadów nie należy utożsamiać z prowadzeniem składowiska odpadów (…) Zbieranie odpadów na terenie należącym do Plastiks sp. z o. o. ma zatem jedynie charakter tymczasowy przed ich transportowaniem do miejsc celowego przetworzenia – wyjaśnia Łukasz Kołodziejczyk, członek zarządu firmy Plastiks.

Jak twierdzi, od grudnia ubiegłego roku spółka zaprzestała przyjmowania na place magazynowe odpadów, w szczególności niebezpiecznych odpadów chemicznych i skupia się na przekazywaniu ich do podmiotów zajmujących się zagospodarowaniem zarówno w kraju, jak i zagranicą, z „naciskiem na podmioty posiadające odpowiednie zezwolenia w zakresie przetwarzania bądź unieszkodliwiania odpadów”.

Firma odniosła się do stwierdzonych przez WIOŚ nieprawidłowości w zakresie nieszczelności pojemników zlokalizowanych placach.

- Spółka nie zaprzecza że tego typu sytuacja miała miejsce, należy przy tym jednak wyraźnie podkreślić, że nieszczelności pojemników są sytuacjami jednostkowymi powodowanymi przez czynniki niezależne od spółki, takie jak wady techniczne pojemników bądź ich zaworów czy też działanie warunków atmosferycznych – wyjaśnia Łukasz Kołodziejczyk. - Fakt incydentalności stwierdzonego przez WIOŚ naruszenia potwierdzają także podejmowane czynności kontrolne. Pomimo czterokrotnych, dokładnych oględzin całego terenu, na którym Spółka prowadzi zbieranie odpadów WIOŚ stwierdził bowiem nieszczelność w przypadku zaledwie jednego paletopojemnika.

Według informacji udzielonych przez zakład z Bytomia, przeprowadzone badania próbek gleby pochodzących z terenu magazynowania odpadów nie wykazały przekroczeń norm.

- Co potwierdza, że do gleby nie trafiają wycieki mogące powodować przekroczenie dopuszczalnych wartości zanieczyszczeń – informuje firma.

Spółka zapewnia też, że podejmuje „kompleksowe działania w celu ograniczenia skutków ewentualnych nieszczelności oraz ich wpływu na środowisko”. Pracownicy spółki sprawdzają teren placu, a wszelkie stwierdzone nieszczelności są natychmiast eliminowane, a ewentualne wycieki zasypywane sorbentem. Czasami nieszczelności powstają np. ze względu na wadliwość zaworu paletopojemnika.

Po kontroli WIOŚ, na placu montowany jest monitoring. Spółka tłumaczy też, że pewne opóźnienie w tym zakresie wynikało z „niepewności co do stanu prawnego w zakresie wymagań technicznych dla tego typu systemów”. Natomiast odnosząc się do nieprawidłowości wskazanych przez WIOŚ przy ewidencji odpadów przyznano, że niedociągnięcia zostały już wyeliminowane, a „ewidencja odpadów jest obecnie prowadzona w sposób staranny i skrupulatny”. Zakład podkreśla, że w ostatnim czasie podjęto też istotne inwestycje budowlane w celu zapewnienia bezpieczeństwa pożarowego na terenie placu w Rogowcu. Wybudowano m.in. drogę przeciwpożarową, zbiornik wody, a także przyłącze wodociągowe. Teren placu został także utwardzony płytami betonowymi.

Spółka w 2019 roku zainwestowała w nowoczesną linię technologiczną do regruanulacji tworzyw sztucznych, która jest obecnie instalowana na terenie zakładu. Firma z Bytomia zapewnia, że od grudnia ubiegłego roku zaprzestała przyjmowania na place magazynowe w Rogowcu odpadów, a w szczególności niebezpiecznych substancji chemicznych.

- To bowiem odzysk odpadów tworzyw sztucznych, w szczególności w postaci baków i zderzaków samochodowych poprzez wytwarzanie z nich regranulatu, który może być być wykorzystywany jako substrat w procesach produkcyjnych i przemysłowych, stanowić ma główną oś działalności spółki w kolejnych latach – poinformował Łukasz Kołodziejczyk. - Celem spółki w perspektywie roku jest znaczące ograniczenie lub nawet w przypadku korzystnych uwarunkowań rynkowych, całkowite zakończenie działalności w zakresie zbierania odpadów przemysłowych na nieruchomościach w Rogowcu.

Firma zapewniła, że całkowite opróżnienie z odpadów niebezpiecznych placu w Rogowcu jest planowane w pierwszym kwartale 2020 roku, a „jedyną aktywnością na terenie spółki Rogowcu (…) ma być odzysk tworzyw sztucznych z wykorzystaniem nowej linii technologicznej”.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE