Przypomnijmy, że cała sytuacja wydarzyła się w niedzielę, 29 marca. Wówczas około godziny 11:00 nad Bełchatowem pojawiły się kłęby gęstego dymu, a służby prowadziły akcję gaśniczą przy ulicy Nadrzecznej nieopodal bełchatowskiego targowiska. Z pierwszych informacji wynikało, że pożar był efektem działań podpalacza. Teraz na temat zdarzenia wiemy już znacznie więcej. Okazuje się, że na miejscu do działania jako pierwsi ruszyli strażnicy miejscy. Co wydarzyło się w centrum miasta?
Pożar przy rynku w Bełchatowie
Jak informuje Jagoda Nieborak, komendant Straży Miejskiej w Bełchatowie, podczas patrolowania miasta strażnicy zauważyli czarny dym wydobywający się z jednej z posesji w okolicy ulicy Nadrzecznej.
- Użyli sygnałów świetlnych i dźwiękowych w celu jak najszybszego dotarcia na miejsce. Po przybyciu na miejsce zarzynali się przed posesją, z której wydobywał się dym. Okazało się, że pali się altana znajdująca się na końcu działki – mówi Jagoda Nieborak.
Sytuacja była poważna, ponieważ ogień rozprzestrzenił się na sąsiednie działki. Strażnicy powiadomili dyżurnego. Na miejsce wezwana została straż pożarna a do czasu przyjazdu jednostek, mundurowi sami ruszyli do akcji.
- Funkcjonariusze podjęli próbę zagaszenia pożaru znajdującym się na sąsiedniej działce wężem ogrodowym. Udało się zagasić miejsce zadrzewienia na sąsiednich działkach oraz część palącej się altany – dodaje komendant.
Po około 10 minutach na miejscu pojawili się strażacy, którzy przejęli akcję gaśniczą, a także policjanci.
Podpalacz zatrzymany w Bełchatowie
Funkcjonariusze, którzy dotarli na miejsce zdarzenia, zatrzymali mężczyznę odpowiedzialnego za wywołanie pożaru. Okazuje się, że oprócz podpalenia miał znacznie więcej na sumieniu i trafił do policyjnego aresztu.
Jak informuje Marta Bajor, rzecznik prasowy bełchatowskiej policji, po dotarciu na miejsce mundurowi zauważyli mężczyznę, który podejrzanie się zachowywał. Próbował uciekać i cały czas oglądał się za siebie. Został jednak zatrzymany. To jednak nie wszystko.
- Okazało się, że w systemach widniał jako osoba poszukiwana za kradzież roweru, konsoli do gier i laptopa na terenie Pabianic. W związku z tym został przekazany do komendy w Pabianicach – informuje Marta Bajor.
Z informacji przekazanych przez świadków zdarzenia wynika, że mężczyzna podczas zatrzymania mówił, że podpalił działkę, ponieważ jej właściciel nie oddał mu pieniędzy. Takiej wersji nie potwierdza jednak rzecznik policji, a mężczyzna został ukarany mandatem karnym za zaprószenie ognia. Zdarzenie zostało zatem uznane za przypadkowe.
Komentarze (0)