Funkcjonariusze z Komendy Policji w Bełchatowie poszukują świadków zdarzenia, do którego doszło na początku czerwca w Bełchatowie. W wypadku ranna została rowerzystka, a nastolatkowie na hulajnogach uciekli z miejsca zdarzenia. Jak pomóc mundurowym w rozwiązaniu sprawy?
Groźne zdarzenie z udziałem rowerzystki i nastolatków na hulajnogach
Cała sytuacja miała miejsce 2 czerwca na ścieżce rowerowej przy ulicy Czaplinieckiej 58 w Bełchatowie. O godzinie 19:46 przed skrzyżowaniem z Aleją Włókniarzy doszło do zderzenia rowerzystki i kierowcy hulajnogi.
- Dwóch chłopców w wieku około 14 lat poruszali się na hulajnogach elektrycznych od strony cmentarza w kierunku szpitala. Jeden z nich zderzył się z rowerzystką na wysokości przejścia dla pieszych ulicy Czaplinieckiej. W wyniku tego zderzenia kobieta doznała urazu nogi. Pomimo próśb pokrzywdzonej o pozostanie na miejscu, chłopcy po krótkiej chwili oddalili się w kierunku szpitala – informuje bełchatowska policja.
Sprawą zajęli się policjanci, którzy poszukują nastolatka, który zderzył się z cyklistką. Chłopiec w momencie zdarzenia ubrany był w krótkie czarne spodenki oraz czarny T-shirt. Nastolatek ma krótkie jasne blond/rude włosy, miał przy sobie również czarną torbę sportową przewieszoną na plecach.
- Osoby, które były świadkami tego zdarzenia lub posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu tożsamości chłopców, proszone są o kontakt z prowadzącym sprawę asp. szt. Arkadiuszem Kleczykiem pod numerem telefonu 47 846 52 83 lub z dyżurnym 47 846 52 11 – przekazują policjanci.
Mundurowi dysponują nagraniem z tego zdarzenia, które już wkrótce może zostać opublikowane. O szczegółach będziemy informować wkrótce.
„Prawie rozjechał mi córkę”
Przypomnijmy, że problem niebezpiecznych zachowań osób jeżdżących na hulajnogach poszuraliśmy już na łamach naszego portalu. W kwietniu zgłosił się do nas czytelnik, który wraz ze swoją córką brał udział w niebezpiecznym zdarzeniu spowodowanym przez chłopców na jednośladach.
- Przechodziliśmy chodnikiem przy Olimpii, w pewnym momencie z dużą prędkością przejechała obok nas grupa chłopców na hulajnogach. Jeden z nich prawie rozjechał mi córkę. Nie zwracali na nic uwagi, pędzili przed siebie i dosłownie milimetry uratowały ja przed potrąceniem – relacjonuje nasz czytelnik.
Mężczyzna sprawę zgłosił na policję, co potwierdzili mundurowi. Wówczas również inni Bełchatowianie przytoczyli swoje, często mrożące krew w żyłach, historie dotyczące groźnych zachowań młodzieży na hulajnogach. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: Bełchatowianie boją się o bezpieczeństwo swoje i dzieci. „Prawie rozjechał mi córkę”.
Komentarze (0)