W rozmowach z mieszkańcami naszego miasta, a także czytając ich relacje zamieszczane w social mediach, można wywnioskować, że ulice Bełchatowa zostały sterroryzowane przez młodzież na elektrycznych hulajnogach. Bełchatowianie dosłownie mnożą groźne sytuacje, których byli świadkami lub nawet brali w nich udział, a w ich relacjach powtarza się jedno stwierdzenie „kiedyś dojdzie do tragedii”.
Mieszkańcy boją się o bezpieczeństwo i apelują do urzędu
O problemie szerzej pisaliśmy w artykule „Mrożące krew w żyłach sytuacje i lęk mieszkańców. Czy będzie nowy zakaz w mieście?”. Wówczas wśród mieszkańców pojawił się również pomysł, by w ramach przywrócenia bezpieczeństwa wprowadzić zakaz jady hulajnogami elektrycznymi w mieście. Za wzór miejsca, gdzie wprowadzono już takie rozwiązanie, podano miasto Białystok.
Jak podaje redakcja TVP 3, tamtejsze władze poinformowały, że na Rynku Kościuszki i w parkach wprowadzono obszary, w których nie wolno poruszać się hulajnogami elektrycznymi ani ich pozostawiać. O sprawę zapytaliśmy bełchatowski magistrat. Urząd zapienił, że problem niebezpiecznych zachowań użytkowników hulajnóg będzie monitorowany.
- Służbom, urzędnikom, mieszkańcom, wszystkim nam zależy, żeby Bełchatów był miastem, gdzie można bezpiecznie wyjść na spacer, przejść chodnikiem, czy skorzystać z wypoczynku w parkach, czy skwerach. Dlatego wprowadzenie takiego rozwiązania nie jest wykluczone. Będziemy monitorować sytuację, bacznie się jej przyglądać i jeśli zajdzie taka konieczność, również i reagować – mówiła wówczas Kryspina Rogowska, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Bełchatowa.
Krótko po tej publikacji w Bełchatowie doszło do kolejnego groźnego zdarzenia, podczas którego nastolatkowie jadący na hulajnodze i rowerze zderzyli się z samochodem. W obu tekstach zamieściliśmy sondę z pytaniem, „Czy uważasz, że w Bełchatowie powinien być zakaz jazdy hulajnogami elektrycznymi? Odpowiedzi są zaskakujące.
Bełchatowianie chcą nowego zakazu w mieście
Do wyboru nasi czytelnicy mieli trzy odpowiedzi. Co zaskakujące, byli niemal jednogłośni. W sondzie na dzień tworzenia tego artykułu udział wzięło 535 osób, z czego aż 501 stwierdziło, że chce wprowadzenia zakazu, a to, co dzieje się w mieście jest niebezpieczne. Daje to wynik na poziomie ponad 93 proc.
Jedynie 24 osoby, czyli około 4,5 proc głosujących nie widzi problemu, a niespełna 2 proc, czyli 10 osób nie ma zdania w tej sprawie. Taki wynik jasno pokazuje, że problem w mieście jest realny, a mieszkańcy oczekują jego rozwiązania. Czy tak się stanie? To zależy już od urzędu i służb. Sprawę będziemy jednak monitować. Poniżej zamieszczamy sondę, w której wciąż możecie oddawać swoje głosy.
Komentarze (0)