Reklama

Reklama

Odczytają listę zamordowanych dzieci. Getto zniknęło w tydzień, a wraz z nim tysiące mieszkańców [FOTO]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Historia Już w czwartek, 18 sierpnia, przypada w Bełchatowie 80. rocznica likwidacji getta. Hitlerowcy wywieźli do obozów, a później zamordowali, około 5 tysięcy mieszkańców Bełchatowa, którzy byli pochodzenia żydowskiego. Zaplanowano obchody, upamiętniające to tragiczne wydarzenie.

Reklama

To z całą pewnością jedno z najsmutniejszych i najbardziej tragicznych wydarzeń w dziejach Bełchatowa. W ciągu zaledwie tygodnia miasto straciło pięć tysięcy mieszkańców pochodzenia żydowskiego, których wywieziono do obozów zagłady w Chełmnie nad Nerem oraz w Bełżcu, a także do getta w Łodzi. W tydzień zniknęło bełchatowskie getto, a wraz z nim część historii tego miasta. 

Według pierwszego okupacyjnego spisu ludności wykonanego w sierpniu 1940 roku w Bełchatowie przebywało aż 5300 Żydów, a także 5000 Polaków oraz 1150 Niemców. Po wrześniowych walkach część miasta została spalona, a do co ładniejszych domów, które przetrwały, wprowadzili się Niemcy. W marcu 1941 roku utworzono getto bełchatowskie, którego granice wyznaczały dzisiejsze ulice: Fabryczna, Pabianicka, Sienkiewicza oraz Plac Narutowicza.

Terror i przemoc na ulicach

Żydzi mieli nakaz noszenia żółtej gwiazdy, obowiązywał zakaz handlu i rzemiosła. Ludzie głodowali, dochodziło również do brutalnych pobić i mordów. W getcie panowały terror i przemoc. Niemieccy żołnierze bez powodu strzelali do niewinnych mieszkańców, co potwierdzają też historyczne relacje.

- Przydzielono dla pozostałej ludności żydowskiej dzielnice. Burmistrz wydał nowe rozkazy, że każdy będzie karany śmiercią za przygotowany węgiel, kartofle i artykuły żywnościowe. Na tej podstawie SS-mani przeprowadzili rewizje w żydowskich domach (…) Przez cały ten okres mordowanie i bicie Żydów nie ustało. Przez dwie godziny dziennie Żydzi mogli przejść ulice miasta. Niemcy z SS ciągle przeprowadzali sadystyczne spektakle. Żandarmeria plądrowała. Strzelano do mieszkań pod pretekstem, że ów Żyd patrzył przez okno. Takim sposobem zabili kilka osób dziennie. Gdy już zastrzelili Żyda, wysłali Niemca do komitetu żydowskiego, który melduje, że Żyd takiego nazwiska leży zabity przy tej i przy tej ulicy. Rodzina albo jego krewni muszą go pochować (…) - tak relacjonował te wydarzenia jeden z mieszkańców.

Żydzi z getta w Bełchatowie byli również świadkami publicznej egzekucji. W marcu 1942 roku w odwecie za akcję ruchu oporu nakazano powieszenie 10 Żydów. W Bełchatowie gestapo aresztowało w sumie 16 osób, dając możliwość wykupienia sześciu z nich. Rodziny aresztowanych wykupiły ich za 15 tys. marek, 16 kilogramów srebra i 1 kilogram złota. Egzekucję pozostałych zatrzymanych wykonano na oczach mieszkańców getta. Szubienicę postawiono w miejscu, gdzie stoi dzisiejszy budynek magistratu.

"Ten poranek czymś pachniał..."

Wkrótce okupanci podjęli decyzję o likwidacji bełchatowskiego getta. Wieść o działaniach hitlerowców i o tym, że „coś się szykuje”, szybko rozniosła się wśród mieszkańców. Wszystko zaczęło się wczesnym rankiem 11 sierpnia.

Moniek Kaufman, który pracował w warsztacie szewskim, wstał tego dnia skoro świt. O czwartej nad ranem obudził go wujek. Młody Żyd szedł do pracy na poranną zmianę, którą zaczynał już o godz. 5. Tego dnia bełchatowskie ulice były spowite gęstą mgłą, ale słońce już wyglądało znad dachów najniższych domów. Kaufman wziął ze sobą młotek, obcęgi i nóż. Jego uwagę zwrócił większy niż zazwyczaj ruch na ulicy. "Ten poranek czymś pachniał, nie wiedziałem jednak czym" - tak wspominał ten dzień po latach. 

- Przerwała i sparaliżowała nasze umysły wiadomość, jaką przyniósł niejaki Zyldeberg, którego ojciec był ogrodnikiem w Schupo, że Finter kazał mu pójść do dowódcy policji żydowskiej, aby natychmiast wszyscy starcy, chorzy i dzieci zebrały się na zelowskiej szosie. Od tej chwili wypadki rozwijały się z błyskawiczną szybkością. Przed naszymi oczami jakiś Szupowiec z batem w ręku przeprowadza grupę ludzi, kobiet, dzieci, starców i młodych, bez różnicy płci i wieku. (…) O godzinie siódmej z zelowskiej szosy nadjeżdżają samochody ciężarowe z przyczepkami i ustawiają się z obydwóch stron na Starym Rynku. Bezradni stoimy i oczekujemy sami nie wiedząc czego – relacjonował wydarzenia sprzed lat Moniek Kaufman.

Baty i pałki świstały nad głowami

SS-mani byli brutalni i najpierw na rynek spędzili tych, którzy mieszkali na peryferiach miasta. Jak wynika z relacji świadków, wiele osób już wówczas zginęło.

- Rozpoczęli akcję okrążając w nocy peryferie i strzelając do uciekających jak do zajęcy, oczyszczalni jedno żydowskie mieszkanie po drugim, a obecnych na wpół nago zagnali na podwórko bożnicze - relacjonował świadek likwidacji getta.

Tłum z każdą kolejną mintuą gęstniał coraz bardziej. Wkrótce na placu pojawił się Hans Biebow. Szef łódzkiego getta zarządził, że każdy kto ma legitymację uprawniającą do pracy, ma ją okazać i przejść na drugą stronę ulicy. 

- Między nami a drugą stroną stoją w oddaleniu od siebie, co kilka kroków Niemcy, którzy kontrolują każdą legitymację i każde zaświadczenie. Tłum rzuca się na nich, jeden odpycha drugiego przy pokazywaniu legitymacji, gdyż każdy się boi, że kontyngent się zapełni, a on będzie musiał wędrować dalej. Niemcy jednak zrobili zaraz spokój, dwa strzały w tłum, dwa trupy nauczyły obecnych posłuchu (…) Rozpoczęło się straszne zamieszanie. Gdy kazali wejść, nikt nie wiedział, jak się dostać na samochód. Zanim zaczęto się zastanawiać już świstały baty i pałki nad głowami, padając gęstymi razami w tłoczących się obok wozów. – tak zapamiętał te wydarzenia Moniek Kaufman.

Ostatni transport z bełchatowskiego getta odjechał 18 sierpnia.

Modlitwa, koncert i lista zamordowanych dzieci 

Dramatyczne wydarzenia, które miały miejsce równo 80 lat temu, zostaną upamiętnione podczas obchodów w czwartek, 18 sierpnia. Do Bełchatowa przyjechała grupa osób, które chcą uczcić pamięć swoich przodków. Na godz. 10 zaplanowano spotkanie przy tablicy pamiątkowej na Placu Narutowicza naprzeciwko miejsca, w którym stała dawna synagoga. Złożone zostaną kwiaty. Do zebranych przemówią również prezydent Bełchatowa – Mariola Czechowska oraz Avi Rosental, przewodniczący Center Organizations of Holocaust Survivors in Israel.

W samo południe odbędzie się spotkanie na cmentarzu żydowskim przy ul. Lipowej. Tam zaplanowano modlitwę Kadisz, którą poprowadzi Rabin Łódzkiej Żydowskiej Gminy Wyznaniowej. Popołudniu na placu Narutowicza (godz. 17) odbędzie się koncert muzyki żydowskiej. Na koniec obchodów zaplanowano odczytanie przez bełchatowian nazwiska zamordowanych dzieci pochodzenia żydowskiego z Bełchatowa. Zapalone zostaną też znicze, aby upamiętnić pięć tysięcy ofiar Holocaustu, które były mieszkańcami naszego miasta.

W artykule wykorzystano fragmenty i fotografie książki: "Bełchatów. Opowieść o dwóch miastach cz.1" oraz fragmenty relacji Mońka Kaufmana zamieszczonej w Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy