Reklama

ZAKSA ponownie lepsza od PGE Skry

Opublikowano:
Autor:

ZAKSA ponownie lepsza od PGE Skry - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Sport Nie udał się bełchatowskim siatkarzom rewanż za porażkę 1:3 w wielkim finale otwierającego sezon 2020/2021 Superpucharu Mistrzów Polski 20-lecia Polsatu Sport. W sobotnim hicie 3. kolejki PlusLigi siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz drugi w ostatnim czasie udowodnili swoją wyższość nad PGE Skrą wygrywając ponownie w stosunku 3:1.

Żółto-czarni do rywalizacji z aktualnym wciąż mistrzem kraju i zdobywcą pierwszego trofeum w nowym sezonie przystąpili w składzie z Grzegorzem Łomaczem na rozegraniu, Mateuszem Bieńkiem i Karolem Kłosem na środku siatki, Miladem Ebadipourem i Milanem Katiciem na przyjęciu oraz dość niespodziewanie z Bartoszem Filipiakiem na ataku, który zastąpił na kluczowej pozycji Serba Dusana Petkovicia. Tradycyjnie już na pozycji libero pojawił się Kacper Piechocki. Tym razem w kwadracie rezerwowych znalazł się mający świetny początek sezonu Norbert Huber oraz paradujący w stroju libero Amerykanin Taylor Sander, który wciąż nie jest jeszcze w pełni gotowy do gry w "Lidze Mistrzów Świata".

Bełchatowianie stanęli w sobotę przed szansą zrehabilitowania się przed miejscowymi kibicami za niespodziewaną porażkę 1:3 z Aluronem CMC Wartą Zawiercie w poprzedniej serii gier o siatkarskie mistrzostwo kraju i od początku było widać jak bardzo są zdeterminowani, żeby zmazać plamę sprzed tygodnia. Koniec końców zabrakło jednak dobrej formy.

Choć początek był naprawdę obiecujący, bo Łomacz i spółka odskoczyli na trzy punkty (8:5). Goście, w barwach których mogliśmy oglądać między innymi świetnie znanego w Bełchatowie Jakuba Kochanowskiego, jednak dość szybko zdołali tę stratę zniwelować, a następnie objąć nawet dwupunktowe prowadzenie (15:13) za sprawą kapitalnych zagrywek Kamila Semeniuka. Kluczowym momentem inauguracyjnej partii była seria PGE Skry, która pozwoliła nie tylko odrobić straty, ale wysforować się bełchatowianom na czteropunktowe prowadzenie (20:16). Główna w tym zasługa skutecznych na kontrach Filipiaka i Ebadipoura oraz Bieńka, który uprzykrzał życie swoim rywalom zróżnicowanym serwisem. Przyjezdni po bombach Śliwki z zagrywki nawiązali w końcówce kontakt, ale ostatecznie żółto-czarni obronili przewagę i wygrali pierwszą odsłonę sobotniego hitu w stosunku 25:23.

Początek drugiej partii był równie zacięty jak pierwsza część spotkania. Jako pierwsi rywalom odskoczyli kędzierzynianie po zagrywkach Smitha (10:8). Po kontrach Kaczmarka i Kochanowskiego zrobiły się już cztery oczka różnicy na korzyść zespołu gości (13:9). Kryzys żółto-czarnych trwał w zasadzie do końca drugiego seta, który zakończył się zwycięstwem podopiecznych legendarnego Nikoli Grbicia w stosunku 25:21. Pierwsze skojarzenie? Oczywiście finał Superpucharu Mistrzów, w którym siatkarze z Bełchatowa również wygrali pierwszą odsłonę meczu, a trzy kolejne dość gładko przegrali i musieli pożegnać się z marzeniami o pierwszym trofeum w sezonie 2020/2021.

Niestety trzeci set potwierdził te obawy. Zawodnicy z Kędzierzyna-Koźla od razu zaczęli z wysokiego "C" obejmując prowadzenie 4:1, a po chwili 6:2. Po bloku Kłos na Kochanowskim i asie serwisowym Ebadipoura żółto-czarni przegrywali już tylko 10:11, ale radość z tego stanu rzeczy nie trwała długo. W pole serwisowe powędrował bowiem Semeniuk, który zrobił cztery asy serwisowe. Dwukrotnie na Ebadipourze i po razie na Katiciu i Sawickim, który zastąpił Serba. Szybko zrobiło się 20:12 dla przyjezdnych i było pozamiatane. Ostatecznie trzeci set goście wygrali 25:17 i byli już tylko o krok od zwycięstwa i zgarnięcia kompletu ligowych punktów.

Powtórka scenariusza z Superpucharu Mistrzów była coraz bliżej. Czwartego seta lepiej rozpoczęli jednak siatkarze PGE Skry, którzy po asie serwisowym Filipiaka objęli prowadzenie 4:2. Tyle, że po krótkiej chwili nie było już po nim śladu. Rywale kapitalnie dysponowani tego dnia w polu zagrywki skutecznie utrudniali rozgrywanie Łomaczowi, co szybko pozwoliło im wyjść na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Można powiedzieć, że od tego momentu goście kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń, choć w końcówce była szansa na doprowadzenie do remisu, i w pełni zasłużenie wygrali czwartą część meczu w stosunku 25:23 i cały mecz 3:1, po raz drugi w nowym sezonie ogrywając bełchatowski zespół.

W czwartej serii gier, która odbędzie się już w najbliższą środę, podopiecznych Michała Mieszka Gogola czeka kolejna trudna przeprawa. Tym razem żółto-czarni zmierzą się z zespołem VERVA Warszawa ORLEN Paliwa i to na wyjeździe. Początek o godzinie 20:30. Bezpośrednia transmisja oczywiście na sportowych antenach Telewizji Polsat i na internetowej platformie IPLA.tv..

3. kolejka PlusLigi 2020/2021
PGE Skra Bełchatów vs Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (25:23; 21:25; 17:25; 23:25)
MVP:
Aleksander Śliwka

PGE Skra Bełchatów: Łomacz, Filipiak, Kłos, Bieniek, Ebadipour, Katić, Piechocki (libero) oraz Sawicki, Mitić, Huber, Milczarek, Petković.
Grupa AZOTY ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Toniutti, Kaczmarek, Kochanowski, Smith, Śliwka, Semeniuk, Zatorski (libero) oraz Kluth.

Źródło: PlusLiga.pl

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE