Polskie lotnictwo wojskowe przechodzi jedną z najważniejszych zmian technologicznych od czasu wejścia do NATO. Do Sił Zbrojnych RP trafiają samoloty piątej generacji, które mają zwiększyć zdolności odstraszania, rozpoznania i współdziałania z sojusznikami. Wraz z nimi pojawia się jednak także drugi, mniej widowiskowy wymiar programu: wieloletnie koszty utrzymania, szkolenia, serwisowania i bieżącej eksploatacji. To właśnie one będą w kolejnych latach jednym z najpoważniejszych obciążeń finansowych związanych z nowymi maszynami.
F-35 w Polsce i koszt nowego etapu modernizacji armii
Pierwsze trzy polskie myśliwce F-35 „Husarz” wylądowały w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku 22 maja 2026 roku. Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej, maszyny zostały oficjalnie przyjęte do wyposażenia Sił Zbrojnych RP podczas czerwcowej uroczystości. Docelowo Polska ma dysponować 32 samolotami tego typu. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że w najbliższych miesiącach do bazy w Łasku trafi kolejnych 11 maszyn, w przyszłym roku następnych 12, a pozostałe samoloty będą dostarczane w kolejnych latach.
Kontrakt na zakup F-35A podpisano 31 stycznia 2020 roku w Dęblinie. Jego wartość wyniosła 4,6 mld dolarów. Umowa obejmuje 32 wielozadaniowe samoloty piątej generacji wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym. To oznacza, że cena zakupu jest tylko częścią całego rachunku. W praktyce każdy program lotniczy tej klasy generuje koszty przez dekady: od infrastruktury bazowej, przez szkolenie pilotów i techników, po części zamienne, paliwo, systemy informatyczne i wsparcie producenta.
Godzina lotu F-35 droższa niż w przypadku F-16
Według danych przywoływanych w materiale źródłowym jedna godzina lotu F-35 może kosztować od 130 do 170 tys. zł, czyli tyle, ile wynosi roczna pensja wielu osób zatrudnionych na dobrze płatnych, wysokich stanowiskach. Dla porównania godzina lotu używanych przez Polskę F-16 to około 77 tys. zł. Różnica jest więc bardzo duża: przy górnym pułapie szacunku F-35 jest ponad dwukrotnie droższy w eksploatacji od F-16.
Takie porównanie pokazuje skalę wyzwania budżetowego. Jeżeli flota F-35 ma być realnie wykorzystywana w szkoleniu, dyżurach, ćwiczeniach sojuszniczych i przygotowaniu operacyjnym, państwo musi finansować nie tylko zakup samolotów, lecz także odpowiednią liczbę godzin w powietrzu. Bez tego nawet najnowocześniejszy sprzęt nie przełoży się automatycznie na gotowość bojową. W lotnictwie wojskowym koszt eksploatacji jest więc nie mniej istotny niż cena samej maszyny.
F-35 „Husarz” jako element odstraszania na wschodniej flance NATO
Znaczenie F-35 nie sprowadza się do parametrów pojedynczego samolotu. To maszyna zaprojektowana jako część szerszego systemu walki: zbiera dane, wymienia informacje z innymi jednostkami, wzmacnia świadomość sytuacyjną i pozwala działać w środowisku silnie nasyconym obroną przeciwlotniczą. Reuters, opisując przyjęcie pierwszych F-35 w Polsce, zwracał uwagę, że Polska stała się pierwszym państwem wschodniej flanki NATO dysponującym tym samolotem.
Dla Warszawy ma to znaczenie polityczne i wojskowe. Polska konsekwentnie zwiększa wydatki obronne po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, a F-35 ma wzmocnić zdolność współpracy z siłami USA i innymi państwami NATO. Samoloty będą operować przede wszystkim z Łasku, a w dalszej perspektywie również ze Świdwina. Przygotowanie infrastruktury wymagało modernizacji baz, budowy i dostosowania zaplecza technicznego oraz spełnienia wymagań bezpieczeństwa związanych z użytkowaniem sprzętu piątej generacji.
Koszty utrzymania F-35 pod lupą amerykańskich instytucji
Wysokie koszty eksploatacji F-35 nie są wyłącznie polskim problemem. Amerykańskie Government Accountability Office wskazało w najnowszym raporcie, że F-35 pozostaje najdroższym systemem uzbrojenia Departamentu Obrony USA, a koszty jego utrzymania nadal rosną. GAO podało, że w latach budżetowych 2021–2025 wskaźnik mission capable, czyli zdolności samolotu do wykonania co najmniej jednego z powierzonych zadań, spadł z 67 do 44 proc. W tym samym czasie full mission capable rate, czyli zdolność do wykonania wszystkich przewidzianych zadań, obniżyła się z 38 do 25 proc.
Według GAO amerykański program F-35 wymaga dodatkowych 13,7 mld dolarów w ramach strategii poprawy gotowości do 2030 roku. Biuro wskazało m.in. na niedobory części zamiennych, ograniczenia mocy produkcyjnych przemysłu i dużą zależność od wykonawców. To ważne także dla Polski, bo nowy użytkownik z relatywnie niewielką flotą jest szczególnie uzależniony od globalnego systemu wsparcia, dostępności części, terminów serwisowych i procedur producenta.
Dlaczego F-35 kosztuje tak dużo
Najważniejsza przyczyna wysokich kosztów eksploatacji F-35 tkwi w samej konstrukcji samolotu. To maszyna piątej generacji z technologią obniżonej wykrywalności, zaawansowaną awioniką, rozbudowanym oprogramowaniem i systemami wymiany danych. Szczególne znaczenie mają powłoki RAM, czyli materiały pochłaniające fale radiowe. Ich utrzymanie wymaga rygorystycznych procedur serwisowych, specjalistycznego personelu oraz odpowiednich warunków hangarowych, w tym kontrolowanego mikroklimatu.
Drugim istotnym elementem jest paliwo. Silnik Pratt & Whitney F135 zużywa, według danych przywoływanych w materiale źródłowym, średnio około 5600 litrów nafty lotniczej na godzinę lotu. Przy cenie paliwa dla sił zbrojnych na poziomie 3,50–4,50 zł za litr samo paliwo może kosztować nawet około 25 tys. zł za każdą godzinę w powietrzu. To dopiero część rachunku, bo do kosztu godziny lotu dochodzą części zamienne, praca techników, obsługa systemów informatycznych, aktualizacje oprogramowania, diagnostyka i wsparcie logistyczne.
Dlatego realny koszt godziny lotu F-35 jest tak wysoki: według szacunków wynosi od 130 do 170 tys. zł. W przypadku polskiej floty oznacza to wieloletnie wydatki idące w setki milionów złotych, jeżeli samoloty mają utrzymywać wysoki poziom gotowości i regularnie latać. Polska zyskuje jednak zdolności, których nie dają starsze platformy: trudniejszą wykrywalność, lepszą integrację z sojuszniczym systemem dowodzenia, zaawansowane sensory i możliwość działania w warunkach, w których klasyczne samoloty byłyby znacznie bardziej narażone.
Komentarze (0)