Reklama

Reklama

Raty kredytów wzrosną nawet o 130%?! Czy ludzie będą zmuszeni sprzedawać swoje domy?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Raty kredytów wzrosną nawet o 130%?! Czy ludzie będą zmuszeni sprzedawać swoje domy? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Krótko i na temat W środę 6 kwietnia Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na kolejny, większy od przewidywań skok wartości stóp procentowych. To oznacza coraz większe raty dla kredytobiorców. O tym, jak wielu bełchatowian dotyczy problem oraz czy jest na niego sensowne rozwiązanie, rozmawiamy z Jarosławem Fuzowskim, właścicielem Kancelarii Kredytów Hipotecznych FINDOM.

Reklama

Siódma podwyżka stóp procentowych i to dość solidna. Co to znaczy dla przeciętnego bełchatowianina z kredytem i czy problem w domowych budżetach pojawi się od razu?Dla wszystkich osób, których kredyt oparty jest o zmienną stopę procentową oznacza to wzrost rat. Mówimy tu o 99% kredytobiorców. U niektórych nastąpi to po 3, u innych po 6 miesiącach, w zależności od umowy z bankiem.

Niektórzy prognozują wzrost raty nawet o 100%. To realne?Tak, bardzo realne. Dla osób, podpisujących zobowiązanie kredytowe w okresie pandemii, już teraz możemy mówić o wzroście ponad 100%. Jeśli ktoś brał kredyt przed pandemią, to miał ratę początkową wyższą, więc póki co kwota w tym przypadku się jeszcze nie podwoi, ale jeśli nastąpią kolejne podwyżki stóp procentowych w maju, w czerwcu, to również tym osobom zmaterializuje się wizja 100% podwyżki.


Jednym słowem nie wygląda to różowo, ale czy to już apogeum problemów czy dopiero początek?
Zakładam że to jest środek. Mówi się, że stopa ma wynosić do 6-6,5%, więc przestrzeń do wzrostów jeszcze jest. W przyszłym roku, w związku z wyborami i efektem „szkodowości na kredytach”, będą musiały następować dla odmiany jakieś niewielkie obniżki stóp.

Jeśli to nie jest koniec, to na jakie wzrosty muszą się przygotować kredytobiorcy.Rata dla kredytu branego w okresie niskich stóp w pandemii do planowanych przez ekonomistów wzrostów stopy referencyjnej może wrosnąć nawet o 130 %.

Czy problem dotknie wielu bełchatowian? Czy okres najniższych wartości stóp procentowych zachęcił wiele osób do zaciągania kredytów, co tym samym staje się dla nich obecnie ogromnym problemem?Tak, bardzo dużo ludzi będzie miało problem, natomiast w pandemii część kredytów była brana na stałej stopie procentowej. To około 30-40% klientów, patrząc w oparciu o dane naszej kancelarii. Te osoby przez 5 lat nie odczują efektu wahań na stopach procentowych. Pozostali, którzy stanowią większość, będą musieli zmierzyć się z podwyżkami rat już w maju. Niektórzy jeszcze nie są tego świadomi.

Czyli osoby, które zdecydowały się na stałą stopę mogą spać spokojnie, ale jest ich zdecydowana mniejszość?
Dokładnie tak. Większość liczyła na taki scenariusz, w którym kredyt w pandemii będzie tańszy, a potem wróci jedynie do poziomu sprzed lockdownów. Tak się jednak nie stało i teraz muszą zmierzyć się z dość poważnym problemem.

Czy banki mogę zacząć masowo wypowiadać umowy, ze względu problemy klientów ze spłatami rat?
Może pojawić się taki problem, że ludzi nie będzie stać na spłatę rosnących rat i zaczną swoje nieruchomości sprzedawać. Przykładowo, niektórzy mogą chcieć sprzedawać domy, a kupować mniejsze mieszkania. Trzeba pamiętać natomiast, że banki nie lubią tzw. „szkodowości kredytów”. Kiedy pojawią się problemy ze spłatami rat, instytucje finansowe za wszelką cenę będą chciały coś z tym zrobić. Nikt co prawda nie chce zamrozić wiboru np. na poziomie 3%, ale być może banki zejdą ze swoich marży. Póki co, nikt się tym tematem mocniej nie przejmuje i żadnych działań nie widać. Przyszłość jednak może zaostrzyć problem i wymusi jakieś działanie.

 

Czy jest jeszcze jakiś ratunek dla zakredytowanych bełchatowian?
Pierwsza rzecz, to nadal można myśleć o przejściu na stałą stopę procentową, trzeba tylko sprawdzić jak wygląda oferta danego banku w tym zakresie, czy nie warto przenieść się do innego. To jest zabezpieczenie na 5 lat. Później możemy przenieść kredyt znów na zmienną stopę, albo na tańszą stałą, lub szukać lepszej oferty w innym banku. Póki co, to jedyne rozwiązanie formalne. Alternatywą jest jedynie sprzedaż nieruchomości, kupienie mniejszej, tańszej, lub ucieczka do mieszkania u rodziny. Takie sytuacje też się będą pojawiały. Innych wyjść nie ma.

A czy rządzący nie przejawiają zainteresowania problemem?
Jest mowa o pewnym rozwiązaniu pod nazwą Fundusz Wsparcia Kredytobiorców . Póki co jest o nim dość cicho. Wygląda to jakby ktoś wyciągał rękę, ale ta ręka jest nadal schowana. Aby skorzystać z tej pomocy, należy spełnić dość wyśrubowane wymagania, m.in. trzeba być bezrobotnym, ale nie można samemu zwolnić się z pracy. Samo wsparcie to i tak w większość zwrotna forma pożyczki, więc to rozwiązanie nie jest i tak remedium na problemy kredytowe.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy