Wyjaśnianiem okoliczności utonięcia 69-latka w kopalnianym zbiorniku koło Chabielic zajmuje się obecnie bełchatowska prokuratura. Do tragedii doszło w piątek 13 maja. W akcji wzięło udział pięć zastępów straży pożarnej, a także policja i zespół ratownictwa medycznego. Natychmiast po wyłowieniu mężczyzny podjęto próbę reanimacji, którą jednak przerwano po 20 minutach.
- Okoliczności wypadku właściwie nie budzą naszych wątpliwości, jednakże dla dobra śledztwa nie mogę zdradzać szczegółów – mówi Piotr Grochulski, szef Prokuratury Rejonowej w Bełchatowie.
Dziś odbędzie się sekcja zwłok, która odpowie na wiele pytań związanych ze sprawą. Dzięki niej będzie można m.in. częściowo wykluczyć udział osób trzecich w zdarzeniu.
- Sekcja zwłok pokaże czy człowiek utonął, czy znalazł się w wodzie już po zgonie. Posłużą do tego choćby badania makroskopowe płuc. Płuca osoby, która utonęła, są przesiąknięte wodą, natomiast w przypadku osoby martwej tej wody jest niewiele lub nawet w ogóle jej tam nie ma – stwierdza Piotr Grochulski.
Prokuratura, na chwilę obecną, nie posiada żadnych relacji od naocznych świadków, którzy mogliby widzieć co się stało na kopalnianym zbiorniku. Prokurator Grochulski dodaje, że śledczy muszą także sprawdzić czy na ciele nie ma śladów pobicia bądź duszenia. Zaznacza przy tym, że udział osób trzecich w tej sytuacji jest raczej mało prawdopodobny.
- Na tym etapie nie możemy jednak wykluczyć żadnej opcji, stąd też sekcja będzie jednym z najistotniejszych elementów śledztwa. To bardzo istotne w sytuacji, gdy odnajdujemy ciało i nie wiemy, co się wydarzyło – mówi.
Komentarze (0)