reklama

Co dalej z blokami Elektrowni Bełchatów? Prezes PGE zabiera głos

Opublikowano:
Autor:

Co dalej z blokami Elektrowni Bełchatów? Prezes PGE zabiera głos - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum/Poglądowe

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Kopalnia i ElektrowniaPierwszy blok bełchatowskiej elektrowni, zgodnie z planem transformacji energetycznej, zostanie wyłączony już w 2030 roku, a ostatnie jednostki maksymalnie w 2038 roku. Ostatnimi czasy coraz głośniej mówi się jednak o rewizji systemu ETS oraz roli bloków węglowych w miksie energetycznym. Czy to może oznaczać, że bloki Elektrowni Bełchatów mogą działać dłużej?
reklama

O rewolucyjnych zmianach w regionie bełchatowskim mówi się już od kilku lat. Wszystko za sprawą planowanej transformacji energetycznej i unijnej polityki „Zielonego Ładu”, które zakładają odejście od węgla w energetyce. Dla Bełchatowa i całego regionu oznacza to koniec energetycznego kompleksu, przynajmniej w dotychczasowym jego kształcie. Wygaszenie kopalni i elektrowni Bełchatów to górniczo-energetycznego zagłębia widmo bezrobocia i zapaści gospodarczej. Według szacunków może to oznaczać likwidację nawet 12 tysięcy miejsc pracy bezpośrednio w kopalni, elektrowni i spółkach zależnych PGE. 

Mniej prądu z Bełchatowa 

Prawie pięć lat temu ogłoszono Terytorialny Plan Sprawiedliwej Transformacji Województwa Łódzkiego, w którym podano daty wyłączenia bloków energetycznych Elektrowni Bełchatów. Wyłączenie pierwszego z dwunastu obecnie pracujących bloków zaplanowano w 2030 roku. Harmonogram przewiduje wyłączenia też w kolejnych latach: 2031 r. – 1 blok, 2032 r. – 2 bloki, 2033 – 2 bloki, 2034 r. – 3 bloki, 2035 r. – 2 bloki i 2036 – 1 blok. W ostatnich miesiącach prezes PGE GiEK nie wykluczył jednak, że bełchatowska elektrownia może działać niego dłużej, bo do 2038 roku, ale tylko w sytuacji, gdy zostanie wykorzystane dodatkowe 90 mln ton węgla znajdujące się w okolicy Dębiny w gminie Kleszczów.

reklama

Na początku 2024 roku do Komisji Europejskiej trafiła  aktualizacja TPST, która zawierała tzw. „kamienie milowe" w sprawie odejścia od energetyki węglowej w regionie bełchatowskim w poszczególnych latach. Zakładają one redukcję emisji CO2 aż o 80 proc. względem 2020 roku. Natomiast produkcja prądu w elektrowni ma zmniejszyć się z 27,4 TWh (2020 r.) do 6,9 TWh w 2030 roku (spadek o 77 proc.), a wydobycie węgla z 34,8 mln ton w 2020 r do 8,4 mln ton w 2030 r. (spadek o 76 proc.). 

PGE płaci miliardy za emisję 

Wobec rosnących cen energii ostatnimi czasy coraz głośniej jednak słychać postulaty złagodzenia i reformy systemu handlu emisjami ETS. Wiele europejskich organizacji reprezentujących różne sektory przemysłu apeluje o jego reformę. W ostatnich tygodniach apel do Brukseli wystosował również Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE), który zrzesza największe w kraju firmy sektora elektroenergetycznego. Według komitetu zmiany są konieczne i muszą pilnie ograniczyć jego negatywny wpływ na ceny energii i konkurencyjność gospodarki. Wśród firm zrzeszonych w PKEE jest również Polska Grupa Energetyczna.

reklama

 O gruntownych zmianach, jakie powinien przejść system ETS, mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Polskiej Grupy Energetycznej, Dariusz Lubera, którego zdaniem główne cele ETS już się spełniły i teraz „wymaga on unowocześnień i znaczących zmian”.

- Oczywiście, z punktu widzenia samej PGE, gdyby ETS zniknął, to byłaby to dla nas bardzo korzystna sytuacja, bo każdego roku kupujemy uprawnienia za 20-25 mld zł. Te środki moglibyśmy przeznaczyć na szybszą transformację grupy. Natomiast to jest moim zdaniem nierealne, ale na korektę tego systemu jest duża szansa – powiedział prezes Dariusz Lubera w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Co dalej z blokami węglowymi?

Zdaniem prezesa PGE w najbliższym czasie należy określić rolę dalszego udziału energetyki konwencjonalnej w miksie energetycznym.

reklama

- Musimy spojrzeć szerzej na udział bloków węglowych w systemie energetycznym. Albo umawiamy się, że będą one nadal potrzebne, albo nie. Jeśli będą, to musimy wprowadzić taki mechanizm, który pozwoli, aby one nadal mogły pracować w takim, a nie innym wymiarze, który określa bezpieczeństwo dostaw – powiedział Dariusz Lubera.

Jak dodał, PGE nie może z jednej strony utrzymywać bloków bez żadnego wsparcia w sytuacji, gdy od największej spółki energetycznej w kraju oczekuje się rezerwy mocy ze stabilnych źródeł.

- Jeśli stawiamy na pewność dostaw, to musimy wybrane bloki konwencjonalne utrzymywać, bo tylko dzięki nim zapewnimy bezpieczeństwo energetyczne – podkreślił prezes PGE.

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo