Reklama

Reklama

Mieszkańcy ruszą szturmem po kasę do urzędów? Niedługo wszystko będzie jasne

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: archiwum

Mieszkańcy ruszą szturmem po kasę do urzędów? Niedługo wszystko będzie jasne - Zdjęcie główne

Tona węgla kosztuje już ponad 3 tys. zł. Nowa ustawa miała pozwolić na zakup opału za ok. tysiąc złotych, jednak okazała się sporym niewypałem. A to zmusiło rząd do szukania alternatywnych rozwiązań. | foto archiwum

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia W ubiegłym tygodniu prezydent podpisał ustawę, która miała umożliwić zakup węgla za ok. tysiąc złotych. Założenie było proste: składy sprzedają opał po niższej cenie, a w zamian otrzymają rekompensatę z budżetu państwa. Sprzedawcy wskazują jednak, że gdyby chcieli sprzedawać węgiel taniej, to musieliby dokładać do interesu. Właśnie dlatego rząd poszukuje alternatywy dla tego pomysłu.

Reklama

Ceny węgla poszły w górę o kilkaset procent. Rok temu ekogroszek kosztował ok. tysiąca złotych za tonę, podczas gdy obecnie trzeba za niego zapłacić ponad 3 tys. złotych. Jest to m.in. efekt wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą, w wyniku której wprowadzono embargo na rosyjski surowiec.

Ustawę, która miała obniżyć ceny węgla, przyjęto pod koniec czerwca, natomiast prezydent Andrzej Duda podpisał ją 11 lipca. Zakłada ona, że składy, które będą sprzedawać opał za kwotę maksymalnie 996,60 zł za tonę, otrzymają rekompensatę z budżetu państwa w wysokości nie więcej niż 1073,13 zł. 

Jak łatwo policzyć, na sprzedaży tony węgla, zgodnie z zasadami rządowego programu, składy otrzymałyby trochę ponad 2 tys. złotych, podczas gdy dzisiejsze ceny są o ponad tysiąc złotych wyższe. Bełchatowscy sprzedawcy opału wskazują, że musieliby wtedy dokładać do interesu.

- Ja kupuję węgiel za 2400 złotych. Oni chcą, żebym sprzedawał go za tysiąc złotych, a kolejny tysiąc mi dołożą. Przecież to oczywiste, że stracę na tym biznesie. Dlatego ta ustawa nie ma sensu - mówi właściciel jednego ze składów opału w Bełchatowie. 

Dodatkowy problem polega na tym, że sprzedawcy nie dostawaliby rządowej rekompensaty od razu. Za transakcje dokonane do 30 września dopłata miałaby być wypłacana do 31 grudnia, natomiast za późniejsze - do 31 marca 2023 roku. Oznacza to, że składy musiałyby najpierw wyłożyć pieniądze na zakup węgla z własnej kieszeni. 

Choć ustawa wejdzie w życie dopiero 26 lipca, to wszystko wskazuje na to, że program okaże fiaskiem. Właśnie dlatego rada ministrów już teraz zapowiedziała prace nad tzw. dodatkiem węglowym, który ma zastąpić system dopłat dla sprzedawców opału. 

Zgodnie z przyjętym przez rząd projektem, będzie można uzyskać dofinansowanie na zakup 3 ton węgla w wysokości 3 tys. zł (po tysiąc złotych za tonę). Skorzystają z niego gospodarstwa domowe, dla których głównym źródłem ogrzewania są piece zasilane węglem kamiennym, brykietem lub peletem zawierającymi co najmniej 85 proc. węgla kamiennego.

Nie mają tu znaczenia dochody gospodarstwa domowego, ale źródło ogrzewania musi być zgłoszone do centralnej ewidencji emisyjności budynków. Dotacja będzie też nieopodatkowana. Wnioski będzie można składać do 30 listopada, natomiast gmina ma wypłacić środki w przeciągu miesiąca. 

Rada ministrów przyjęła projekt we wtorek, 19 lipca. Teraz musi zająć się nim Sejm - najbliższe posiedzenie rozpocznie się w środę i potrwa do piątku. Niewykluczone zatem, że posłowie przegłosują ustawę jeszcze w tym tygodniu. Całkowity koszt programu szacowany jest na 11,5 mld zł. 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy