Bełchatowskie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt podobnie jak w dwóch poprzednich latach i w tym roku wstrzymuje adopcje swoich podopiecznych. Przez dziesięć dni między 15, a 26 grudnia nie będziemy mogli przygarnąć zwierzaka.
Dlaczego zdecydowano się na taką procedurę? Sprawa jest oczywista i wynika z przykrych doświadczeń pracowników schroniska i to nie tylko tego bełchatowskiego.
- Słodki szczeniak czy kociak „doskonale” sprawdza się jako świąteczny prezent wywołując ogromną radość obdarowanych - zazwyczaj dzieci, ale po chwilowej fascynacji, wraz z pierwszymi obowiązkami staje się problemem – wyjaśnia Mariusz Półbrat, kierownik bełchatowskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt i dodaje: - Obserwowaliśmy, że najczęściej w przedświątecznym tygodniu zapadają nieodpowiedzialne decyzje
A potem takie „upominki” często po kilku dniach czy tygodniach kończą - w najlepszym przypadku - z powrotem w schronisku, albo - co gorsze - także w lasach, przydrożnych rowach i na ulicach. Niestety zdarzają się też przypadki o wiele drastyczniejsze, zwierzęta są po prostu pozbawiane życia. Choć jak podkreśla Mariusz Półbrat, świadomość przykrych konsekwencji pochopnych adopcji rośnie z roku na rok, to jednak ciągle problemu nie udaje się wyeliminować do zera. W Bełchatowie pracownicy jednak „dmuchają na zimne” i trzeba dodać, że byli w Polsce jednymi z pionierów takiego rozwiązania.
- Choć pojawiały się głosy krytyki, a nawet oburzenia, my jesteśmy zadowoleni z takiego rozwiązania, bo jego efektem jest brak zwierząt powracających masowo pod naszą opiekę po świętach - informuje Półbrat