Reklama

Śmierdzące ścieki przez kilka dni trafiały do Rakówki. Kto jest winien zanieczyszczenia rzeki?

Opublikowano:
Autor:

Śmierdzące ścieki przez kilka dni trafiały do Rakówki. Kto jest winien zanieczyszczenia rzeki? - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wydarzenia Śmierdząca ciecz przez kilka dni wpadała z kanału deszczowego do Rakówki. Sprawą zajął się sztab kryzysowy w magistracie, a także miejska spółka. Okazało się, że do rzeki trafiały ścieki z oczyszczalni w Zawadach, w której doszło do awarii.

Spływające do Rakówki ścieki w okolicy ogródków działkowych, niedaleko ulicy Słonecznej, zauważył jeden z mieszkańców Bełchatowa. Czysta rzeka przez blisko tydzień zanieczyszczana była białą i śmierdzącą cieczą.

- Biała substancja niewiadomego pochodzenia dostawała się do rzeki. Prawdopodobnie to ścieki, bo śmierdziało w okolicy. Ktoś powinien ponieść konsekwencje – mówi jeden z mieszkańców Bełchatowa.

O incydencie został poinformowany bełchatowski magistrat. Natychmiast sprawą zajął się zespół zarządzania kryzysowego i spraw obronnych. W ustaleniu źródła zanieczyszczenia pomogli im również pracownicy miejskiej spółki Wod-Kan.

- Udało się ustalić, że nie są to substancje chemiczne, ale głównie organiczne pochodzące z oczyszczalni ścieków – mówi Wojciech Łągwa, koordynator zespołu zarządzania kryzysowego i spraw obronnych w magistracie.

Po krótkim śledztwie ustalono, że źródłem zanieczyszczenia rzeki jest gminna oczyszczalnia ścieków w Zawadach, w której doszło do awarii.

- Okazało się, że podczas zrzutu awaryjnego ścieki, które trafiły do rowu melioracyjnego, stamtąd przedostały się kanalizacją deszczową do Rakówki i tak doszło do zanieczyszczenia – mówi Piotr Pierzchała, prezes spółki Wod-Kan.

Paweł Ciotucha, prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji, Transportu i Usług Komunalnych Gminy Bełchatów wyjaśnia, że przyczyną zaistniałej sytuacji są awarie przepompowni w oczyszczalni. Jak tłumaczy, winne są rzeczy wrzucane przez mieszkańców m.in. pampersy, rajstopy, chusteczki, które zapychają urządzenia. To wymaga niestety unieruchomienia całej przepompowni, bo pracownicy muszą wyciągnąć zablokowany element, a następnie go oczyścić. Czasami nawet przez kilka godzin system kanalizacji na danym odcinku jest unieruchomiony.

- Gdy pompy nie działają prawidłowo i pracują nierównomiernie, to w pewnym momencie do oczyszczalni trafia potężny zrzut ścieków, z którymi nie jesteśmy sobie w stanie do końca poradzić. W efekcie niedoczyszczone ścieki trafiają do rowów – mówi Paweł Ciotucha.

Jak tłumaczy, oczyszczalnia obsługuje coraz większą liczbę gospodarstw domowych w tej części gminy i przestaje być wydajna. Krótko mówiąc, obiekt nie jest przystosowany do takiej ilości ścieków, jakie otrzymuje obecnie. Dlatego, jak zapewnia prezes gminnej spółki, planowana jest modernizacja, która sprawi, że nie będzie dochodziło do podobnych sytuacji.

- Z drugiej strony staramy się apelować do mieszkańców, aby nie wyrzucali czego popadnie do ścieków, bo później jest to przyczyną właśnie takich awarii – mówi Paweł Ciotucha.

Czy gmina Bełchatów odpowie za zanieczyszczenie Rakówki? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie. Urząd gminy poczuwa się do winy i obiecał szkodę naprawić.

- W rozmowie z urzędem dostaliśmy zapewnienia, że gmina wynajmie firmę, która będzie filtrowała wodę na zanieczyszczonym odcinku aż do ulicy Piłsudskiego, aby ścieki nie rozprzestrzeniły się na kolejne fragmenty rzeki – mówi Wojciech Łągwa z bełchatowskiego magistratu.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE