Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Bełchatowie zostało skomunalizowane w 2010 roku. Od tego momentu jedynym jego udziałowcem jest powiat bełchatowski. Przez ostatnie lata baza spółki funkcjonuje na ulicy Przemysłowej. To tam stacjonują autobusy i mieści się również biuro zarządu spółki. Jednak w oficjalnych dokumentach siedziba PKS widnieje pod adresem Niedyszyna 40. Co ciekawe, pod dokładnie takim samym znajduje się również... miejscowe gminne przedszkole.
Sprawę nagłośnił podczas ostatniej sesji radny opozycji Marcin Rzepecki (Nowa Lewica) w trakcie dyskusji o podatkach. Wówczas przypomniał, że miasto w ostatnich latach traci ogromne pieniądze, bo podatku od środków transportu nie płaci właśnie PKS.
- Chciałbym jasno powiedzieć, żebyśmy skończyli z fikcją. Wstydem dla mnie jest, że spółka której właścicielem jest powiat, wykonuje takie pozorowane ruchy, tutaj prowadzicie działalność gospodarczą, jeździcie po bełchatowskich drogach i tutaj płaćcie podatki do jasnej cholery! - grzmiał radny Rzepecki podczas ostatniej sesji.
Według informacji radnego, z powodu pozorowanej „przeprowadzki” PKS-u i braku wpływów z podatku od środków transportu, rocznie miasto traci około 200 tys. zł. Jak dodaje, spółka adres na Niedyszynę w gminie Bełchatów zmieniła w styczniu 2018 roku. Łatwo policzyć, że w ciągu pięciu lat miasto mogło stracić z tego tytułu nawet milion złotych. Dlaczego zdecydowano o zmianie adresu PKS? Jak tłumaczy Rzepecki, chodziło o płacenie niższych podatków. Pod koniec 2015 roku w mieście bowiem uchwalono wyższy podatek od środków transportu, za którym głosował również… prezes PKS – Sebastian Brózda, na co dzień radny rządzącego w mieście PiS.
- Widać, że gra toczy się o duże pieniądze, których Bełchatów w tak trudnym czasie transformacji tak bardzo potrzebuje – mówi Rzepecki.
Jak do całej sprawy odnosi się prezes PKS? Otrzymaliśmy odpowiedzi od zarządu spółki, który tłumaczy się kwestiami finansowymi i tym, że spółka prowadzi działalność gospodarczą w celach zarobkowych.
- Jednym z podstawowych zadań Zarządu jest dbanie o kondycję finansową przedsiębiorstwa. Decyzja o zmianie adresu wpłynęła pozytywnie na poprawę płynności finansowej Spółki poprzez obniżenie ponoszonych kosztów związanych z opłatami z tytułu podatku od środków transportowych – czytamy w odpowiedzi zarządu PKS Bełchatów.
Prezes spółki w żaden sposób nie odniósł się natomiast do kwestii, czy w Niedyszynie prowadzona jest jakaś działalność. Uzyskaliśmy tylko informację, że zmianę adresu pozytywnie zaopiniowała Rada Nadzorcza.
Zbulwersowany tłumaczeniami prezesa PKS jest radny Marcin Rzepecki, który mówi wprost, że radny „stoi w rozkroku”, bo chce być jednocześnie prezesem PKS i radnym miasta.
- Dla mnie jest to żenujące. Kolega Brózda jako radny złożył ślubowanie, w którym obiecywał działanie na rzecz Bełchatowa. Niestety wygląda to tak, że najpierw jako radny podniósł podatek transportowy, a później jako prezes wyprowadził działalność z miasta – mówi Rzepecki.
Radny Nowej Lewicy nie szczędzi też słów krytyki pod adresem władz powiatu, które jego zdaniem, nie powinny pozwolić na taką sytuację. Radny nie gryzie się też w język i nie przebiera w słowach.
- Za całą sprawę obwiniam też Panią Dorotę Pędziwiatr i jej służby nadzoru. To nie tylko w mojej ocenie najsłabszy starosta na tak trudne dla regionu czasy. Bełchatowa nie stać na takich "przyjaciół" w powiecie – mówi Marcin Rzepecki.
O całą sytuację zapytaliśmy w starostwie, prosząc o komentarz. Biuro promocji urzędu na zadane pytania odesłało jedynie, znane nam już, odpowiedzi prezesa PKS. Niestety, starosta Dorota Pędziwiatr nie zdecydowała się zabrać głosu w tej sprawie.
Komentarze (0)