Mundurowi CBŚP kolejny raz pojawili się na terenie powiatu bełchatowskiego. Tym razem ich działania miały miejsce na jednej z posesji i prowadzone były wraz z funkcjonariuszami łódzkiej Służby Celno-Skarbowej. Efektem akcji służb było rozbicie nielegalnego biznesu, który mógł przynieść milionowe straty dla państwa.
- Akcja została przeprowadzona na jednej z posesji w województwie łódzkim, gdzie według ustaleń służb miała odbywać się nielegalna produkcja wyrobów tytoniowych. Na miejscu funkcjonariusze ujawnili działającą linię technologiczną służącą do przetwarzania suszu i produkcji tytoniu do palenia – informuje kom. Krzysztof Wrześniowski, rzecznik prasowy Komendanta CBŚP.
Milionowe straty i przejęty tytoń
Funkcjonariusze przejęli również gotowy wyrób, surowiec przeznaczony do dalszej produkcji oraz odpady poprodukcyjne, których łącznie było aż kilka ton.
- Na terenie posesji funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 3,9 tony tytoniu do palenia oraz przeszło 4 tony suszu tytoniowego. Szacunkowa wartość zajętego towaru przekracza 4 mln zł. Gdyby nielegalne wyroby trafiły do obrotu, Skarb Państwa mógłby ponieść straty z tytułu niezapłaconych należności podatkowych w wysokości niemal 10 mln zł – mówi kom. Krzysztof Wrześniowski.
Trzy osoby zatrzymane przez CBŚP w powiecie bełchatowskim
W trakcie prowadzonych działań służby zatrzymały również trzy osoby, które złapane zostały na gorącym uczynku i miały uczestniczyć w nielegalnym procederze. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Bełchatowie, a zatrzymanym może grozić nawet kilka lat więzienia.
- Zatrzymanym przedstawiono zarzuty dotyczące popełnienia przestępstw skarbowych oraz nielegalnego wytwarzania wyrobów tytoniowych. Za zarzucane czyny podejrzanym może grozić kara do 7 lat pozbawienia wolności – podsumowuje kom. Krzysztof Wrześniowski.
Zatrzymany zastępca wójta gminy Bełchatów
Przypomnijmy, że w ostatnim czasie w Bełchatowie głośno było o innej sprawie związanej z nielegalnym tytoniem. CBŚP zatrzymało wówczas zastępcę wójta gminy Bełchatów. Mężczyzna pod koniec czerwca został wyprowadzony z urzędu w kajdankach, a następnie usłyszał poważny zarzut kierowania grupą przestępczą.
Jeśli ustalenia śledczych się potwierdzą, mężczyzna może zostać skazany nawet na kilkanaście lat więzienia.
- Postępowanie prowadzone jest aktualnie przeciwko pięciu osobom (dwie usłyszały zarzuty na wcześniejszym etapie śledztwa). Wobec czterech z nich stosowany jest środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, natomiast wobec jednej zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Sprawa ma charakter rozwojowy i planowane są kolejne czynności procesowe. Osobom kierującym grupą przestępczą grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności – informowała Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.
Komentarze (0)