Historia licytacji prezydenckiego biurka swój początek wzięła od rzuconej mimochodem przedwyborczej deklaracji. W 2024 roku podczas jednej z konferencji, wówczas jeszcze kandydat na prezydenta Bełchatowa, Patryk Marjan, powiedział, że biurko w gabinecie włodarza będzie zbędne.
- Nie możemy mieć biernej prezydentury. Nie możemy mieć sytuacji, że drzwi są zamknięte i stoi przed nimi strażnik, a nasze władze siedzą za biurkiem. To trzeba zmienić. Prezydent musi być aktywny. Trzeba przegonić tego strażnika, zdjąć te drzwi, a to biurko to najlepiej zlicytować i oddać na cele charytatywne, ponieważ prezydent nie będzie w tej kadencji miał czasu siedzieć za swoim własnym biurkiem – mówił w kwietniu Patryk Marjan.
Obietnica szybko odbiła się dużym echem wśród mieszkańców, którzy po wyborczym triumfie Marjana oczekiwali realizacji deklaracji i sprzedaży biurka. Licytacja biurka wymagała dopełnienia formalności, jednak finalnie doszła do skutku. Mebel na aukcję został wystawiony w listopadzie 2024 roku.
Prezydenckie biurko zostało sprzedane
Mebel, o którym mowa w urzędzie miasta służył przez ponad ćwierć wieku. W gabinecie prezydenta pojawił się bowiem w 1999 roku i dzielnie służył czterem włodarzom Bełchatowa. Pracowali przy nim: Tadeusz Rozpara, Marek Chrzanowski oraz Mariola Czechowska. Mebel przez pierwsze miesiące prezydentury służył również Patrykowi Marjanowi. Podczas licytacji zapewniał on jednak, że nie spędzał przy biurku dużo czasu, a dokumenty „podpisywał w biegu”.
Licytacja odbyła się na platformie Allegro, a zwycięzca zaproponował za mebel blisko 8 tys. zł. Cała kwota została przekazana na cel charytatywny, którym było wsparcie ŚDS „Koniczynka”. Dzięki funduszom z licytacji, a także wkładowi z budżetu miasta, udało się wyremontować salę doświadczania świata. Na tę inwestycję pracownicy i uczestnicy „Koniczynki” czekali od momentu, kiedy placówka przeniosła się z Przytorza na Binków. Więcej na ten temat pisaliśmy w poniższym artykule.
Rozdawał owoce na prezydenckim biurku
Szybko okazało się, że zwycięzca licytacji biurka nie zamierza pozostać anonimowy i planuje wykorzystać je w celach charytatywnych. Tym sposobem, gdy mebel trafił do pana Roberta Sidowskiego, zorganizował on nietypową akcję dla mieszkańców. Bełchatowianin całkowicie za darmo rozdawał setki kilogramów mandarynek i warzyw, a w tle, całe w owocach, prezentowało się właśnie prezydenckie biurko.
Akcja cieszyła się ogromną popularnością. Przed biurem pana Roberta ustawiła się gigantyczna kolejka, a do mieszkańców trafiło łącznie blisko 800 kilogramów mandarynek. Zebrani dostawali również warzywa w postaci rzodkiewek i kukurydzy.
- Moim zdaniem jest to bardzo fajna inicjatywa. Interesująca, troszeczkę była pod znakiem zapytania, czy nie ma żadnych haczyków, ale nie ma. U nas akurat mandarynki jemy na bieżąco, wyciskamy soki, więc uznałam, że przyjedziemy i zobaczymy. Ślicznie dziękujemy, fajnie, że takie akcje będą też w przyszłości i myślę, że jak tylko będę na miejscu, to skorzystamy – mówiła nam pani Magda, która w akcji udział wzięła ze swoją córką Marysią.
Prezydenckie biurko znów na sprzedaż
Okazuje się, że teraz pan Robert postanowił kolejny raz wykorzystać biurko do szczytnych celów, a mebel ponownie trafił na aukcję. Tym razem zostanie zlicytowany w ramach 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Biurko zostało już wystawione na koncie bełchatowskiego sztabu WOŚP. Aktualnie (stan na piątek, 9 stycznia) do licytacji włączyło się 6 osób, a zaproponowana kwota z symbolicznej złotówki wzrosła już do 810 zł. Czy tym razem kwota, jaką zapłaci zwycięzca, będzie jeszcze wyższa? Dowiemy się na początku lutego, wówczas upływa bowiem termin aukcji.
Komentarze (0)