Najstarsi Bełchatowianie nie pamiętają takiej sytuacji. W zbiorniku Pierwszy Ług nie ma wody. To urokliwe miejsce przedstawia dziś smutny widok, bo zamiast malowniczego stawu otoczonego lasem mamy wyschniętą polanę.
Ługi to tereny leśne z dwoma stawami, zlokalizowane na obrzeżach Bełchatowa, tuż za cmentarzem komunalnym. W przeszłości miejsce to chętnie odwiedzane było przez mieszkańców. Organizowane były tam nawet pikniki, a wiele osób plażowało tam w słoneczne dni. Taki obraz bełchatowskich Ługów pamiętają jednak już tylko najstarsi mieszkańcy Bełchatowa. Dziś stawy zupełnie nie przypominają miejsca z czasów swojej świetności. Zbiorniki są zarośnięte. Miejsce to chętnie wybiera sobie… młodzież na imprezy. Nie brakuje tam jednak również spacerowiczów czy rowerzystów.
Mieszkańcy wspominają dawne czasy, a dziś zostało... pastwisko
Dziś niestety ponurego obrazu tego zapomnianego miejsca dopełniło całkowite wyschnięcie pierwszego ze zbiorników. Sytuacją zszokowani są mieszkańcy, którzy o bełchatowskich Ługach dyskutują w mediach społecznościowych.
- Masakra, aż trzeba się tam wybrać, bo czegoś takiego nigdy nie widziałem nawet za dzieciaka, a były tam spędzone super chwile nawet w zimę, jako zabawa na lodzie i się baliśmy, by nie wpaść, a były ogromne mrozy - wspomina pan Łukasz.
- Były nieraz upalne lata, że trzy miesiące nie padało, ale zawsze coś wody zostało i ryby przeżyły, a teraz jest pastwisko - napisał kolejny z mieszkańców.
Niektórzy z mieszkańców uważają, że teren zostął kompletnie zaniedbany, a ma ogromny potencjał.
- Kiedyś to życie tu tętniło. Ale po co to pielęgnować. Lepiej sprzedać i pozwolić postawić kolejny supermarket - stwierdził z kolei pan Adam.
Nie brakuje też opinii, że wpływ na całą sytuację może mieć wpływ lej depresyjny w regionie związany z działalnością Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów i systemem odwadniania w odkrywkach.
- Staną pompy w kopalni, być może woda powróci - uważa pan Zbiniew.
Dlaczego nie ma wody na Pierwszym Ługu?
Jarosław Zając, szef Nadleśnictwa Bełchatów, przyznaje, że nie pamięta takiej sytuacji, aby wody w bełchatowskich Ługach zabrakło.
- Czy ma to miejsce pierwszy raz? Nie wiem, ale poziom wody cały czas stopniowo się obniżał i w tym roku woda zniknęła zupełnie - mówi Jarosław Zając.
Jak dodaje, zbiornik ten zasilany był wodami, które docierały na bełchatowskie Ługi rowami melioracyjnymi. Teraz woda przestała płynąć.
- Ten zbiornik nie posiada stałego dopływu. Jest zasilany wodami, które doprowadzane są gdzie z rowów melioracyjnych. Nie wiem, czy są tam jakieś źródełka w tym zbiorniku, bo nie znam jego genezy - mówi Jarosław Zając.
Nadleśniczy obecną sytuację kładzie też na karb suszy hydrologicznej.
- Brak opadów, brak śniegu zimą, skutkują tym, co mamy obecnie. Zbiornik jest wyschnięty - mówi Jarosław Zając.
Komentarze (0)