Reklama

Reklama

To były strajki! Odwołano nawet dyrektora kopalni Bełchatów. Czy będzie powtórka z historii? [FOTO]

Opublikowano: pon, 26 paź 2020 10:51
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia W bełchatowskiej kopalni coraz głośniej słychać o strajku. Akcją protestacyjna ma zostać zorganizowana w związku z planami PGE, która zakłada odejście węgla i rezygnację z budowy odkrywki Złoczew. W przeszłości pracownicy KWB Bełchatów już kilkakrotnie protestowali i zatrzymywali ruch kopalni. Strajkująca załoga odwołała nawet jednego z dyrektorów.

Reklama

Plany PGE odejścia od węgla i zwrotu w stronę zielonej energii wywołały wielkie emocje w bełchatowskiej kopalni. Związki zawodowe planują przeprowadzić strajk ostrzegawczy, a później nie wykluczają zaostrzenia protestu. Sytuacja, w której załoga kopalni odeszła od maszyn i wstrzymała dostawy węgla do kopalni, w przeszłości zdarzała się już kilkakrotnie. O takich wydarzeniach można przeczytać w zakładowych kronikach, które dość szczegółowo opisują pracownicze protesty i ich przyczyny.

Do pierwszego napięcia w relacjach pomiędzy załogą i dyrekcją doszło w styczniu 1989 roku. Pięciu pracowników KWB Bełchatów: Jan Skrobisz, Wiesław Dobkowski, Józef Pólkowski, Edward Olszewski i Józef Węgrzyński, wystosowali do dyrektora zakładu list pełen zarzutów dotyczących głównie represjonowania pracowników za przekonania polityczne, samowoli w rozdzielaniu przywilejów oraz „sprzeczności interesów występujących pomiędzy załogą i kierownictwem kopalni”. Na wiecu pracowników powstał Komitet Negocjacyjny, później przekształcony w Komitet Strajkowy. Wystosowano 14 postulatów zgłoszonych przez załogę, które dotyczyły m.in. "podwyżki 30.000 zł na osobę w formie rekompensaty za podwyżki cen, większych dodatków za pracę, likwidacji funduszu zadań węzłowych, nierepresjonowania uczestników wiecu, czy wprowadzenia angażu na stanowiska malarzy antykorozyjnych lub konstrukcji stalowych". Pojawiły się też żądania obowiązku wywieszania na tablicy ogłoszeń w kopalni informacji o nagrodach czy premiach. Rozmowy pomiędzy pracownikami i dyrekcją nie przyniosły rezultatu. Kością niezgody był brak zgody dyrekcji na realizację postulatów płacowych. 6 lutego rozpoczął się strajk okupacyjny w Warsztatach Naprawczych. Dwa dni później zatrzymane zostały koparki. Strajk został zawieszony 9 lutego o 4.30 rano. Podpisane wstępne porozumienie gwarantowało podwyżkę zarobków dla załogi o 21.000 zł, a także realizację pozostałych postulatów. Przeciągające się negocjacje zakończyły się dopiero 30 marca.

Dwugodzinny strajk ostrzegawczy wraz z wstrzymaniem dostaw węgla do Elektrowni Bełchatów odbył się też w lutym 1991 roku. Związkowcy żądali ustalenia na właściwym poziomie ceny węgla brunatnego, złagodzenia tzw. popiwku w celu poprawy sytuacji płacowej załogi, a także „analogicznego jak w węglu kamiennym” traktowania pracy bełchatowskich górników.

Szerokim echem odbił się strajk w 1994 roku. Wszystko zaczęło się od tego, że związki zawodowe domagały się uzgadniania wszelkich decyzji dotyczących przekształceń w KWB Bełchatów. NSZZ „Solidarność” przeprowadziła dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Jednak prawdziwym punktem zapalnym była zapowiadana restrukturyzacja zakładu i decyzja Ministra Przemysłu i Handlu w sprawie „organizacji prac nad utworzeniem struktur holdingowych w sektorze elektroenergetyki”. Emocje wzbudzała kwestia tzw. gwarancji pracowniczych dla załóg przekształcanych kopalń. We wszystkich kopalniach węgla brunatnego, w tym również w Bełchatowie, reaktywowane zostały komitety strajkowe, które domagały się odejścia od takich planów. Powstał Ogólnokrajowy Komitet Strajkowy NSZZ „Solidarność” Kopalń Węgla Brunatnego. Uchylenia decyzji od premiera Waldemara Pawlaka domagały się też pozostałe organizacje związkowe z KWB Bełchatów. Od 21 kwietnia we wszystkich kopalniach trwał strajk. Organizowano wiece pracownicze, załoga przerwała pracę. Zawieszono dostawy węgla, a elektrownia alarmowała o wyczerpywaniu się zapasów węgla. Minister ostatecznie 30 kwietnia wycofał decyzję, a prace nad restrukturyzacją rozpoczęły się od nowa.

Po raz ostatni poważny kryzys w relacjach pomiędzy załogą kopalni a pracodawcą miał miejsce 31 stycznia 1997 roku. Wówczas związkowcy domagali się odwołania dyrektora kopalni Bełchatów – Jerzego Wagenknechta, któremu zarzucali złą współpracę ze związkami i radą pracowniczą. Strona związkowa uznała, że  „jedyną gwarancją rozwiązania problemów i normalnej współpracy” jest ustąpienie dyrektora, który nie zgodził się z zarzutami. Żadnego efektu nie przyniosły też rozmowy i mediacje Załoga przerwała pracę i pomaszerowała pod budynek Pentagonu – tak potocznie określana jest to dziś siedziba dyrekcji. Ogłoszono pogotowie strajkowe. Głównym postulatem wciąż było odwołanie dyrektora. Kolejne dni nie przynosiły przełomu. Wobec braku reakcji ze strony ministra i rządu, górnicy 21 lutego zdecydowali się na wstrzymanie dostaw węgla do bełchatowskiej elektrowni, które zostały wznowione dopiero po rozmowach w ministerstwie 25 lutego. Tego samego dnia dyrektor Wagenknecht złożył rezygnację. Nie zgodził się jednak z zarzutami wysuwanymi przez związkowców, a w liście do ministra stwierdził, że rezygnację złożył „dla dobra przedsiębiorstwa i zachowania jego szansy na dalszy rozwój związany z budową Odkrywki Szczerców”.

Kolejny akord – niektórzy twierdzą, że ostatni przed zamknięciem kopalni – historii strajków w KWB Bełchatów może zostać zapisany już w najbliższych tygodniach. Organizacje związkowe zapowiadają strajk ostrzegawczy, a także referendum w sprawie strajku generalnego. Czy dojdą do skutku? Czas pokaże.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE