Reklama

Co ludzie wyrzucają do ścieków w gminie Bełchatów? Pracownicy oczyszczalni są w szoku...

Opublikowano:
Autor:

Co ludzie wyrzucają do ścieków w gminie Bełchatów? Pracownicy oczyszczalni są w szoku... - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wydarzenia Przepompownie oczyszczalni ścieków na terenie gminy Bełchatów zapychają się i przestają działać, bo mieszkańcy do ścieków wrzucają… co popadnie. Pracownicy naprawiający urządzenia znajdują m.in. pampersy, rajstopy, chusteczki nawilżające,części garderoby, a nawet deski.

Pracownicy Przedsiębiorstwa Komunikacji, Transportu i Usług Komunalnych Gminy Bełchatów apelują do mieszkańców, aby dwa razy się zastanowili zanim coś wrzucą do ścieków. Podczas usuwania awarii w przepompowniach oczyszczalni ścieków znajdowane są m.in. pampersy, rajstopy, chusteczki nawilżane czy nawet deski. Takie znalezione "skarby" zapychają urządzenia i często doprowadzają do ich awarii.

- Być może mieszkańcy nie zdają sobie sprawy, że o ile papier toaletowy czy papierowy ręcznik rozpuszczą się w wodzie, to nie stanie się tak z chusteczką nawilżającą czy pampersem – mówi Paweł Ciotucha, prezes gminnej spółki. - Wrzucone do systemu kanalizacji przedmioty trafiają aż do przepompowni. Jedna chusteczka nie zablokuje takiego urządzenia, ale sto chusteczek czy kilka pampersów już tak. Niewielkie odpady zbijają się w bryłę i w efekcie „czopują” pompę – dodaje prezes.


To później wymaga niestety unieruchomienia całej przepompowni, bo pracownicy muszą wyciągnąć zablokowany element, a następnie go oczyścić. To sprawia, że czasami nawet przez kilka godzin system kanalizacji na danym odcinku jest unieruchomiony. Niestety dochodzi też do poważniejszych awarii.

- Mieliśmy przypadki, że pompy popsuły się właśnie przez to, że zostały zapchane przez takie odpady – mówi Paweł Ciotucha.

Władze gminnej spółki podkreślają, że wspomniane przedmioty powinny lądować w koszu, a nie w ściekach. Prezes Ciotucha apeluje do mieszkańców o większą rozwagę.

- Myślę, że w większości przypadków jest to efekt niefrasobliwości czy tego, że mieszkańcy nie zdają sobie sprawy z tego, jakie szkody mogą z tego wyniknąć. Można pomyśleć: „co tam jedna chusteczka”. Owszem, ale jeśli w ten sam sposób pomyśli kilkadziesiąt osób, mamy problem – wskazuje prezes gminnej spółki. - Dlatego chciałbym zaapelować o większą rozwagę w tej kwestii i o korzystanie z kanalizacji w taki sposób, by jak najdłużej służyła nam wszystkim – mówi Paweł Ciotucha.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE