W Kleszczowie wybuchła afera, która poruszyła przede wszystkim pracowników jednej z gminnych spółek. Wszystko za sprawą dokumentu opublikowanego w Biuletynie Informacji Publicznej. Raport miał bowiem trafić do internetu w wersji niezanonimizowanej, tym samym dosłownie każdy mógł znaleźć w nim dane pracowników dotyczące m.in. warunków zatrudnienia, czy też ich stanu zdrowia. Teraz sprawa trafiła do służb. Jak do sytuacji odnosi się zarząd spółki i gmina?
Wyciekły dane pracowników gminnej spółki?
Całą sprawę zapoczątkowała kontrola Powiatowej Inspekcji Pracy, której przedstawiciele sprawdzali doniesienia o możliwości wystąpienia przypadków mobbingu w Solpark Kleszczów sp. z.o.o. Kontrolerzy sprawę badali w lutym i marcu, a na początku kwietnia do BIP-u spółki trafił protokół podsumowujących ich działania.
Z obszernego dokumentu możemy dowiedzieć się m.in., że nie potwierdzono przypadków mobbingu wobec pracowników. Normalnie w tym miejscu sprawa prawdopodobnie miałaby swój finał, tak się jednak nie stało. Dokument, który 1 kwietnia trafił do BIP-u, miał bowiem nie zostać odpowiednio zanonimizowany, o czym za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował jeden z mieszkańców gminy, który ze sprawą był związany od samego początku.
Jak wynika z jego relacji, na urzędowej stronie znalazł się dokument, który zawierał imiona i nazwiska pracowników, informacje o wysokości ich zarobków, przyznanych premii, stanie zdrowia, czy też zwolnieniach. 32-stronicowy protokół wypełniony danymi osobowymi i wrażliwymi pracowników pobrać mógł praktycznie każdy. Dokument dostępny był bowiem w internecie. Z sieci zniknął dopiero po interwencji mieszkańca. Jak relacjonuje mężczyzna, najpierw w godzinach wieczornych do BIP-u wprowadzona została nowa wersja dokumentu, w której przeprowadzono już anonimizację, jednak z wyjaśnień mieszkańca wynika, że wciąż niecałościową. Następnie protokół został całkowicie usunięty z sieci.
Solpark komentuje wyciek danych
O komentarz w sprawie i wyjaśnienie pojawiających się w internecie zarzutów zwróciliśmy się do spółki Solpark. W odpowiedzi dostaliśmy krótką informację od prezesa, który zapewnia, że sprawa jest aktualnie wyjaśniana.
- Informujemy, że obecnie prowadzone jest szczegółowe postępowanie wyjaśniające, mające na celu ustalenie przyczyn oraz okoliczności opublikowanego raportu w Biuletynie Informacji Publicznej. Niezwłocznie po ujawnieniu informacji o zdarzeniu został poinformowany Urząd Ochrony Danych Osobowych oraz podjęto wszelkie działania przewidziane przepisami prawa – przekazuje Marcin Sokołowski, Prezes Zarządu Solpark Kleszczów sp. z.o.o.
Jak dodaje, ze względu na dobro osób, których dane dotyczą oraz trwające czynności wyjaśniające spółka nie udziela bardziej szczegółowych informacji w tym zakresie. Sokołowski zapewnia jednak, że Solpark dokona wszelkich starań, aby rzetelnie wyjaśnić sprawę. Z kolei Gmina Kleszczów, która posiada 100 proc. udziałów w spółce, sprawy nie komentuje. Urząd przekazał jedynie, że sytuacja jest wyjaśniana.
Sprawa wycieku danych trafiła do służb
O sytuacji poinformowane zostały również służby. Do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, sprawę zgłosiła sama spółka. UODO miało zostać również powiadomione przez mieszkańca, który nagłośnił temat. Co więcej, mężczyzna deklaruje też, że 3 kwietnia, zdarzenie zgłosił do prokuratury, której przekazał zawiadomienie dotyczące ujawnienia do publicznej informacji protokołu z kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, w którym to nie zostały zanonimizowane dane osobowe, a także dane wrażliwe. Zapytania w tej sprawie skierowaliśmy do obu instytucji, wciąż jednak czekamy na odpowiedź. Do tematu wrócimy zatem bezpośrednio po jej otrzymaniu.
W zależności od dalszych ustaleń UODO oraz prokuratury spółce mogą grozić poważne konsekwencje. Kary związane z nieprawidłowościami w przestrzeganiu przepisów o ochronie danych osobowych w niektórych przepadkach sięgają bowiem nawet milionów złotych. Czy tak będzie również w przypadku Solparku, dowiemy się po zakończeniu postępowań wyjaśniających w tej sprawie.
Komentarze (0)