Reklama

Reklama

Uciekł przed operacją z bełchatowskiego szpitala!?

Opublikowano: pt, 23 cze 2017 16:38
Autor:

Uciekł przed operacją z bełchatowskiego szpitala!? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Do niecodziennej sytuacji doszło wczoraj w godzinach wieczornych w bełchatowskim szpitalu. Pracownicy placówki medycznej ok. godz 20:00 zorientowali się, że pacjent przebywający na oddziale neurochirugii zniknął. Natychmiast zawiadomiono policję.

Reklama

Zaangażowanym w poszukiwanie patrolom przekazano wiadomość, że 71-letni mężczyzna ubrany w pidżamę, z charakterystyczną opaską identyfikacyjną wokół nadgarstka zmierza ulicą Czapliniecką w kierunku centrum. Ze wstępnych informacji wynikało, że pacjent mógł być oszołomiony po urazie, a jego ucieczka wiąże się z przygotowywanym zabiegiem medycznym.

Akcja poszukiwacza trwała niespełna godzinę. Policjanci odnaleźli mężczyznę dopiero na osiedlu Dolnośląskim. Okazało się, że stan jego wskazywał na mentalne oszołomienie. Pacjent został natychmiast odwieziony do szpitala.

Zwróciliśmy się do Szpitala Wojewódzkiego w Bełchatowie z prośbą o szczegółowe informacje dotyczące tego wydarzenia.

Jak informuje Katarzyna Babczyńska, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Pawła II w Bełchatowie:

- Mężczyzna nie miał być poddany żadnemu zabiegowi, więc o ucieczce przed rzekomą operacją mowy być nie może. Pacjent poinformował jedynie osoby z sali na której leżał, że wychodzi. W związku z tym, gdy personel oddziału otrzymał taką informację bezzwłocznie powiadomił o tym fakcie policję. Oddział neurochirurgiczny, podobnie jak większość oddziałów w bełchatowskim szpitalu ma charakter otwarty, a to oznacza, że pacjenci mają możliwość swobodnego poruszania się po oddziale, albo np. wyjścia na spacer. Sytuacja, gdyby ich takiej możliwości pozbawiono, byłaby absurdalna, bo zamiast w komfortowych warunkach dochodzić do zdrowia mogliby poczuć się ubezwłasnowolnieni.

Co ważne, wczorajszy incydent nie wpłynął stan zdrowia pacjenta.

- W tym konkretnym przypadku nie było zagrożenia życia, a pacjent już trafił ponownie na oddział otwarty, gdzie poddawany jest dalszej obserwacji i wraca do pełni sił.Wczorajsze wydarzenia nie wpłynęły na jego stan zdrowia i nie ma wskazań medycznych do poddawania go jakimkolwiek zabiegom operacyjnym – dodaje Babczyńska

Jak udało nam się dowiedzieć, nie był to pierwszy tego typu przypadek w bełchatowskim szpitalu. Na przestrzeni 30-stu lat funkcjonowania placówki, przypadków dobrowolnego oddalenia się pacjentów z oddziałów było kilka.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 5 lat temu | ocena +0 / -0

    gabr

    Co ta pani rzecznik opowiada - że pacjent jest spoko i zdrowy, ale był tak odurzony czymś, że uciekł ze szpitala...fajnie

  • 5 lat temu | ocena +18 / -18

    gog1818

    całkowicie rozumiem gości - ja kiedyś uciekłem przed dentystą jak zobaczyłem wiertło

  • 5 lat temu | ocena +2 / -2

    Suworow

    Dobre. Widać lekarze chyba słabo empatyczni sa. No cóż dobrze że jeszcze kroplowki za sobą nie ciagnal

  • 5 lat temu | ocena +33 / -33

    rrr

    Pewnie pojawił się duży facet ze skalpelem i pacjent wolał skoczyć na miasto do monopolowego po lepsze znieczulenie :DDD