Grzegorz Łomacz i spółka do środowej konfrontacji przystępowali jako ósmy zespół tabeli z dwoma punktami przewagi nad dziewiątym w stawce Energa Treflem Gdańsk. Zwycięstwo w drugim pojedynku z Lwowianami, których Bełchatowianie pokonali wcześniej 3:1 na własnym parkiecie, dawało podopiecznym Krzysztofa Stelmacha gwarancję awansu do fazy play-off i gry w ćwierćfinałach PlusLigi 2025/2026.
- Wszystko jest w naszych rękach, zdajemy sobie z tego sprawę, ale te mecze ostatnie rządzą się swoimi prawami. Tam jest ciśnienie bardzo wysokie. Wiadomo, że tylko trzy z tych czterech zespołów awansują do play-off. Mam nadzieję, że się wśród nich znajdziemy. Musimy pozostać cierpliwi, grać swoją grę – mówił po ostatnim spotkaniu Grzegorz Łomacz, podstawowy rozgrywający i kapitan Żółto-Czarnych.
Jak zapowiadali, tak zrobili! Siatkarze z Bełchatowa kompletnie zdominowali przeciwnika z Ukrainy, zwyciężając na jego terenie w niewiele ponad półtorej godziny. Był to tzw. mecz bez historii, bo od samego początku do końca to Żółto-Czarni panowali na parkiecie w Elblągu, co widać po wynikach poszczególnych setów, które dziewięciokrotni mistrzowie Polski wygrywali kolejno do 13, 19 i 21.
Gołym okiem było widać, dla którego zespołu był to mecz o dużą stawkę, a dla którego spotkanie, które trzeba po prostu odbębnić. I szkoda tylko, że wygrana za trzy punkty, dzięki której PGE GiEK Skra zameldowała się w fazie play-off, została okupiona kontuzją Zouheira El Graouiego, który w końcówce spotkania podkręcił staw skokowy.
Barkom Każany Lwów – PGE GiEK Skra Bełchatów 0:3 (13:25, 19:25, 21:25)
W swoim ostatnim meczu fazy zasadniczej rozgrywek PlusLigi 2025/2026 drużyna PGE GiEK Skry Bełchatów zmierzy się z Cuprum Stilonem Gorzów. Spotkanie to odbędzie się w Hali Energia już w niedzielę 22 marca o godzinie 20:00.
Komentarze (0)