Siatkarze z naszego miasta, pomimo serii pięciu porażek w meczach o stawkę i absencji Daniela Chitigoia, byli dość zdecydowanym faworytem pojedynku z drużyną gości. Analitycy firm bukmacherskich dawali Żółto-Czarnym około 75% szans na zwycięstwo i około 60% szans na wygraną za trzy punkty. Za takim scenariuszem, poza atutem własnego parkietu i wyższym miejscem w tabeli, przemawiało też zwycięstwo Grzegorza Łomacza i spółki w pierwszej rundzie, kiedy to bełchatowianie rozbili na wyjeździe rywala z Lubelszczyzny w stosunku 3:0 i różnicą aż 21 małych punktów. Jak było w rewanżu?
Pierwszy set meczu PGE GiEK Skry Bełchatów z InPost ChKS-em Chełm praktycznie od początku układał się po myśli podopiecznych Krzysztofa Stelmacha, którzy konsekwentnie budowali przewagę (4:1, 10:5, 14:6) za sprawą skutecznej gry w ataku i kapitalnej grze w bloku, którym już na tym etapie premierowej odsłony zdobyli aż 4 punkty. Ostatecznie inauguracyjna odsłona skończyła się zwycięstwem drużyny gospodarza różnicą 13 oczek (25:12), a bloków punktowych uzbierało się 7, w tym po 3 zanotowali atakujący Alan Souza i środkowy Michał Szalacha.
Druga partia piątkowej potyczki miała już zupełnie inny przebieg, bo była praktycznie od początku do końca zacięta, a żadnej z ekip nie udało się odskoczyć od przeciwnika na więcej niż dwa punkty. Sama końcówka należała jednak do przyjezdnych (22:25) i mieliśmy remis 1:1.
Trzecia odsłona starcia bełchatowian z chełmianami zaskoczyła chyba wszystkich, bo to goście nadawali ton boiskowym wydarzeniom (1:6, 8:14, 12:18, 16:21, 21:24), ale Żółto-Czarni nie zwieszali głów tylko walczyli o każdy punkt, co doprowadziło nas do gry na przewagi po obronieniu trzech piłek setowych (24:24). Ostatnie słowo należało jednak do chełmian (24:26), którzy tym samym objęli prowadzenie w całym spotkaniu.
Czwarty set rywalizacji siatkarzy z Bełchatowa i Chełma miał niestety podobny przebieg do trzeciej partii. To przyjezdni dyktowali warunki na boisku (1:4, 10:16, 11:18, 15:20, 20:23) i nie pozwolili już wydrzeć sobie tego zwycięstwa, pomimo kolejnej pogoni Żółto-Czarnych (23:25), którzy ponieśli tym samym szóstą porażkę z rzędu (1:3) i tym samym wciąż nie zaznali smaku zwycięstwa w nowym roku. Szok i niedowierzanie. Zwłaszcza po tym, co mogliśmy zobaczyć w pierwszej odsłonie piątkowej konfrontacji).
W przypadku zwycięstwa ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Barkomem Każany Lwów, PGE GiEK Skra Bełchatów po raz pierwszy w sezonie wypadnie z czołowej ósemki tabeli, przynajmniej na chwilę, bo trzeba pamiętać o tym, że zespół z naszego miasta ma do rozegrania jedno zaległe spotkanie.
PGE GiEK Skra Bełchatów – InPost ChKS Chełm 1:3 (25:12, 22:25, 24:26, 23:25)
Następny mecz podopiecznych Krzysztofa Stelmacha dopiero w piątek 13 lutego, kiedy to PGE GiEK Skra podejmie w Bełchatowie zespół JSW Jastrzębskiego Węgla w ramach 21. kolejki zmagań w PlusLidze. Wyjazdowe spotkanie 20. kolejki ze Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa zostało przełożone wstępnie na marzec. Ale to dobrze, trener Krzysztof Stelmach wraz ze swoim sztabem będzie miał więcej czasu, żeby popracować nad formą zespołu.
Komentarze (0)