Podopieczni trenera Krzysztofa Stelmacha do konfrontacji z „Gdańskimi Lwami” przystępowali po spektakularnym zwycięstwie nad Asseco Resovią Rzeszów (3:1), które pozwoliło zakończyć serię siedmiu kolejnych porażek w meczach o stawkę i powrócić do czołowej ósemki tabeli PlusLigi. Energa Trefl Gdańsk w TOP8 zadomowił się na dobre i przed rewanżowym starciem z Żółto-Czarnymi miał na koncie o pięć oczek więcej od bełchatowian, dzięki czemu zajmował szóstą pozycję. Nie bez znaczenia był oczywiście fakt, że ekipa z Pomorza rozegrała o dwa mecze więcej. W pierwszej rundzie PGE GiEK Skra dość niespodziewanie przegrała w ERGO Arenie 0:3 i różnicą aż 15 małych punktów. Żądza rewanżu na własnym parkiecie była więc ogromna. Czy tę żądzę udało się przekuć na punkty?
Premierowy set meczu PGE GiEK Skra Bełchatów – Energa Trefl Gdańsk miał różne fazy (od 5:2 przez 7:9 i 15:19 do 20:20), ale o jego losach zdecydowała zacięta końcówka rozstrzygana w grze na przewagi. Ostatecznie tę wojnę nerwów wygrali przyjezdni (31:33), którzy przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę po błędzie Arkadiusza Żakiety w ataku. To właśnie błędy własne pogrążyły siatkarzy z naszego miasta, którzy popełnili ich o trzy więcej od rywala, myląc się aż jedenaście razy, w tym aż siedmiokrotnie w polu zagrywki.
Druga odsłona niedzielnej potyczki była równie zacięta i interesująca, ale tym razem rozstrzygnięta na korzyść bełchatowian. Kluczowa okazała się kapitalna gra Bartłomieja Lemańskiego, który zapisał na swoim koncie aż siedem punktów. W końcówce włączył się również Alan Souza, który skończył ważne ataki i popisał się punktowym blokiem. Ostatecznie Żółto-Czarni wygrali 25:23 i doprowadzili do remisu 1:1 w meczu.
Trzecia partia to już pełna dominacja Grzegorza Łomacza i spółki, którzy w ustawieniu z Alanem Souzą na zagrywce wypracowali sobie pięć punktów przewagi (9:4), której nie wypuścili już z rąk nawet na krótką chwilę. Znakomita gra w ataku (57% skuteczności) i bloku (5 punktowych) pozwoliły wygrać tę część meczu w stosunku 25:17 i objąć prowadzenie 2:1 w całym spotkaniu.
Czwarta część niedzielnego meczu rozpoczęła się lepiej dla gości, którzy w połowie partii prowadzili dwoma oczkami (10:12). Skra grała jednak konsekwentnie swoje (12:12, 16:14, 19:15) i głównie za sprawą kwartetu Łomacz – Pothron – Lemański – El Graoui zdołała odwrócić losy tej partii. Kapitan PGE GiEK Skry nie tylko rozgrywał, ale dorzucił też punkty atakiem i blokiem. Ostatnie oczko w secie (25:20) i meczu (3:1) zdobył Alan Suza, który rozkręcał się z minuty na minutę i na koniec dnia mógł się pochwalić skutecznością w ataku na poziomie 60%.
Statuetka MVP dla najlepszego zawodnika spotkania trafiła jednak w ręce „Gregora”, ale na słowa uznania zasłużył tak naprawdę cały zespół. Wygrana z gdańszczanami jest jedenastą w sezonie 2025/2026 i pozwoli umocnić się w czołowej ósemce PlusLigi. Kolejny krok w stronę awansu do fazy play-off został zrobiony.
PGE GiEK Skra Bełchatów – Energa Trefl Gdańsk 3:1 (31:33, 25:23, 25:17, 25:20)
Skra: Łomacz (3), Żakieta (5), Pothron (18), El Graoui (10), Lemański (19), Szalacha (14) oraz Szymura (L), Kędzierski (L), Alan (18), Kubicki, Manavinezhad
Rywalizacja z gdańszczanami była pierwszym z bodajże ośmiu meczów, jakie siatkarze z Bełchatowa rozegrają w marcu! Kolejnym rywalem PGE GiEK Skry będzie Indykpol AZS Olsztyn, z którym Żółto-Czarni zmierzą się na wyjeździe już w środę 4 marca o godzinie 17:30. Trzy dni później siatkarze z naszego miasta zagrają w Suwałkach ze Ślepskiem Malow.
Komentarze (0)