Polityczne przetasowanie w bełchatowskiej radzie miejskiej stało się faktem. Podczas ostatniej sesji odwołano bowiem dotychczasową przewodniczącą Monikę Grabowską z Ziemi Bełchatowskiej. Oznacza to, że polityczna wajcha w Bełchatowie ponownie została przestawiona w drugą stronę. Przypomnijmy, że w listopadzie 2024 roku dość niespodziewanie doszło do odwołania z prezydium rady przewodniczącego Michała Wyczachowskiego (PiS) oraz wiceprzewodniczącego Łukasza Cieślaka (PiS), co oznaczało , że prezydent miasta stracił większość w radzie. Wtedy w kuluarach mówiło się, że zdecydowal brakujący głos... jednego z radnych z PiS, a Koalicję dla Bełchatowa poparł radny Dariusz Kubiak. I choć głosowanie było tajne, to taki scenariusz potwierdził się przy wyborze wiceprzewodniczącego, którym został własnie radny PiS, a jego kandydaturę zgłosił... Marcin Rzepecki z Koalicji dla Bełchatowa.
Dziś, niespełna dwa lata po tamtych wydarzeniach, radny Kubiak pozostał w prezydium rady, a jego podpis pod wnioskiem o odwołanie, pod którym podpisało się 12 radnych, i prawdopodobnie decydujący głos (głosowanie było tajne), przechylił szalę... w drugą stronę, tym samym zmieniając układ sił na tyle, że koalicji PiS i frakcji prezydenta udało się odwołać przewodniczącą Monikę Grabowską.
Na zdjęciu: Odwołana przewodnicząca Monika Grabowska oraz wiceprzewodniczący Dariusz Kubiak.
Przewodnicząca odwołana przez... pismo do wojewody
Powodem wniosku o odwołanie było... pismo do wojewody łódzkiego, które wysłała przewodnicząca Grabowska. Dotyczyło one zbadania zgodności z prawem uchwały w sprawie zamiaru zmiany statutu Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Bełchatowie. Radni PiS i KWW Bełchatowianie uznali, że przewodnicząca przekroczyła "ustawowy zakres zadań przewodniczącego", podpisując się pod tym pismem. We wniosku podkreślali, że ustawa o samorządzie gminnym wskazuje, że zadaniem przewodniczącego jest wyłącznie organizowanie pracy rady oraz prowadzenie jej obrad.
- Kierując pismo do Wojewody Łódzkiego celem zbadania podjętej uchwały pod względem zgodności z prawem, Pani Monika Grabowska przekroczyła swoje kompetencje ustawowe i statutowe. Dodatkowo posłużenie się pieczątką służbową i podpisanie pisma jako Przewodnicząca Rady Miejskiej w Bełchatowie sugeruje, że przedmiotowe pismo skierowano z inicjatywy całego organu kolegialnego, jakim jest Rada Miejska w Bełchatowie, a nie na podstawie indywidualnej decyzji Przewodniczącej - napisali radni we wniosku.
Zaznaczono też, że w przypadku wszczęcia postępowania nadzorczego i wystąpienia przez Wojewodę Łódzkiego z prośbą o wyjaśnienia, konieczne byłoby wystosowanie pisma z wyjaśnieniami podtrzymującego decyzję o prawidłowości sporządzenia przedmiotowej uchwały, co doprowadziłoby do wystąpienia przez Radę Miejską w Bełchatowie w podwójnej roli tj. z jednej strony skarżącego informującego o nieprawidłowościach, zaś z drugiej organu stanowiącego broniącego stanowiska, że uchwała spełnia wymogi prawne.
Dwunastu radnych podpisanych pod wnioskiem uznało, że "samowolne działanie przewodniczącej" świadczy, że nie jest odpowiednią osobą do sprawowania tej funkcji, a taka praktyka "podważa zaufanie do rzetelności i obiektywizmu funkcji przewodniczącego".
Przewodnicząca broniła swoich racji
W czwartek, 24 września, podczas sesji doszło do głosowania nad odwołaniem przewodniczącej. Zanim jednak radni zdecydowali, Grabowska postanowiła zabrać głos w swojej sprawie i bronić swojej decyzji. W swoim wystąpieniu absolutnie nie zgodziła się z zarzutami o przekroczeniu kompetencji.
- Nie kwestionuję prawa rady miejskiej do podjęcia decyzji w sprawie mojej funkcji. Rada ma prawo dokonać oceny mojej pracy i zdecydować, czy chce, abym pełniła funkcję przewodniczącej. Ale czym innym jest polityczna decyzja o odwołaniu, a czym innym jest przedstawienie mieszkańcom, że podstawą ich decyzji jest moje rzekome bezprawne działanie i właśnie z tym twierdzeniem będę polemizować - powiedziała Monika Grabowska.
Jak podkreśliła, już w trakcie majowej sesji pojawiły się wątpliwości odnośnie podstawy prawnej wspomnianej uchwały dotyczącej biblioteki, dlatego podjęła decyzję, aby została ona zweryfikowana przez właściwy organ.
- Jako prawnik w tej sytuacji miałam dwie możliwości: mogłam uznać, że skoro uchwała została przegłosowana przez większość radnych to sprawa została zamknięta. Ale mogłam też uznać, że jeżeli istnieją rzeczywiste wątpliwości prawne, należy zwrócić sie do organu, który ustawowo sprawuje nadzór nad legalnością uchwał rady. Wybrałam drugie rozwiązanie. Nie dlatego, że chciałam podważyć decyzję rady i nie dlatego, że chciałam doprowadzić do unieważnienia uchwały. Chciałam, aby wątpliwość prawna została zweryfikowana przez właściwy organ - tłumaczyła Grabowska.
Tłumaczyła też, że nie zaskarżyła uchwały rady, a jej zdaniem można było odnieść takie wrażenie z wniosku, jaki złożyli radni domagający się jej odwołania. Zaznaczyła, że w piśmie skierowanym do wojewody "nie występowała w imieniu rady z formalnym wnioskiem zaskarżenia". Nie twierdziła też, że rada podjęła decyzję o skierowaniu takiego pisma i nie wnosiła o uchylenie uchwały, a jedynie zwróciła się do organu nadzoru o zbadanie zgodności uchwały z prawem.
- I właśnie to rozróżnienie jest kluczowe. Wojewoda zbadał uchwałę, dokonał własnej oceny jej podstawy prawnej i nie stwierdził jej nieważności. Nie stwierdził istotnego naruszenia prawa i nie znalazł podstaw do wyeliminowania tej uchwały z obiegu prawnego. I to jest właśnie mechanizm kontroli legalności. Nie można utożsamamić większości głosów z legalnością uchwały. We wniosku o moje odwołanie podkreśla się, że została ona przyjęta większością głosów. Ale chciałabym zapytać, czy większość głosów może zastąpić podstawę prawną uchwały? Oczywiście, że nie - powiedziała Monika Grabowska. - To, że uchwała została przyjęta zdecydowaną większością głosów nie powoduje, że pytanie o jej legalność staje się niedopuszczalne. Legalność nie jest kwestią głosowania, ale kwestią prawa. Dlatego uważam, że nie można czynić mi zarzutu z samego faktu, że w sytuacji powstania konkretnej wątpliwości prawnej, zwróciłam się do organu, który ustawowo jest powołany do sprawowania nadzoru nad działalnością gminy.
Odniosła się też do stwierdzenia, że przewodniczący może wyłącznie organizować pracę rady i prowadzić jej obrady, a skierowanie pisma do wojewody było przekroczeniem kompetencji. Grabowska zgodziła się z tym, że nie może reprezentować rady w każdej sprawie bez odpowiedniego umocowania i "uchwalać prawa w imieniu rady", ale jak podkreśliła, z tego nie wynika automatycznie, że każde skierowanie informacji do organu zewnętrznego stanowi przekroczenie kompentencji. Wskazała też na statut miasta, który w określaniu zadań przewodniczącego wskazuje również na wykonywanie innych czynności związanych z organizowaniem pracy rady.
- Czym innym jest ocena polityczna, a czym innym ocena prawna (...) Możemy się różnić politycznie, możecie inaczej oceniać moje zachowanie, możecie uważać, że należało postąpić inaczej. Możecie nawet uznać, abym nadal pełniła funkcję przewodniczącej, to wszystko mieści się w ramach demokratycznego sporu. Ale nie mieszajmy tych ocen z twierdzeniem o naruszeniu prawa. Jeżeli stawiamy zarzut przekroczenia kompetencji, to należy wskazać konkretny przepis i komeptencję która została przekroczona. We wniosku tego nie wykazano - powiedziała Monika Grabowska.
Mirosław Mielus z Ziemi Bełchatowskiej podczas dyskusji stwierdził, że zarzuty zwolenników odwołania przewodniczącej zostały obalone, a sam wniosek powinien trafić do kosza.
- Rozumiem uczucie dyskomfortu, który wam towarzyszy. Macie okazję zmienić te zarzuty w głosowaniu, możecie głosować za pozostaniem na stanowisku przwodniczącej, to będzie honorowe wyjście - stwierdził Mirosław Mielus.
Z kolei Beata Żuraw z Koalicji Obywatelskiej stwierdziła, że praca rady pod kierownictwem przewodniczącej oznaczała "spokój, profesjonalizm i przewidywalność".
- Coś, co w naszym podzielonym politycznie kraju jest nie do przecenienia - powiedziała Beata Żuraw.
Na zdjęciu: Na pierwszym planie Mariusz Półbrat, który został wybrany nowym przewodniczącym Rady Miejskiej w Bełchatowie.
Radny: to element politycznej zemsty
Marcin Rzepecki z Nowej Lewicy nawiązał do wypowiedzi radnego PiS - Karola Kowalskiego, który podczas wcześniejszej sesji, w trakcie dyskusji nad zgłoszonym wnioskiem o odwołanie, zasugerował, że to element politycznej zemsty, określając sytuację słowami... "wet za wet", przypominając odwołanie radnych PiS z prezydium w 2024 roku.
- Prawdziwym wyrazicielem woli tych osób, które przygotowały ten wniosek, była wypowiedzi radnego Karola Kowalskiego z PiS, który zniweczył tą pracę tych, którzy się podpisali pod wnioskiem, a mianowicie powiedział, że te pobudki są niskie, że to, co przyjął papier, to tylko element zemsty. Zastanawiałem się jak muszą czuć się radni, którzy podpisali się pod wnioskiem i jak musieli poczuć się oszukani - powiedział Marcin Rzepecki.
Po odwołaniu przewodniczącej Grabowskiej za współpracę podziękował jej również... wiceprzewodniczący Dariusz Kubiak.
- Chciałbym podziękować za współpracę przewodniczącej Grabowskiej, za ten okres kiedy wspólnie się wspieraliśmy. Potwierdzam, że naprawdę była to bardzo przyjemna praca. Spotykaliśmy się wielokrotnie na wielu komisjach, współpracujemy od wielu lat w różnych kadencjach i ta praca była zawsze bardzo owocna i zawsze mówiłem z szacunkiem o pani Monice. Kontynuujmy ją już w innych rolach, ale również z pożytkiem dla naszego miasta i mieszkańców - powiedział Dariusz Kubiak.
Od politycznego sporu w radzie starał się zdystansować prezydent Bełchatowa - Patryk Marjan.
- Mam delikatną prośbę, aby nie mieszać mnie do organizacji pracy rady. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że bardzo dobrze współpracowało mi się wcześniej z przewodniczącym Wyczachowskim, równie dobrze współpracuje mi się z panią przewodniczącą Grabowską. Jeżeli będą inne decyzje, to bedzie pełna otwartość i chęć współpracy ze strony urzędu z prezydium rady - zapewnił Patryk Marjan.
Ostatenicze Monika Grabowska została odwołana z funkcji przewodniczącej stosunkiem głosów 12 do 11. Na nowego przewodniczącego został wybrany Mariusz Półbrat (KWW Bełchatowianie). W prezydium zasiadł też Sebastian Brózda z PiS. Wiceprzewodniczącym pozostał natomiast Dariusz Kubiak.
Komentarze (0)