reklama

Mieszkańcy obawiają się gigantycznej farmy fotowoltaicznej. Co na to wójt?

Opublikowano:
Autor:

Mieszkańcy obawiają się gigantycznej farmy fotowoltaicznej. Co na to wójt? - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum/Poglądowe

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WydarzeniaMieszkańcy nie chcą inwestycji przemysłowych w pobliżu swoich domostw. Radni gminy przegłosowali plan ogólny. Prace nad dokumentem wzbudziły jednak ogromne emocje. Czego się obawiają mieszkańcy i jak do całej sprawy odnosi się wójt gminy?
reklama

Mieszkańcy Dobiecina obawiają się, że w pobliżu ich domostw powstanie gigantyczna farma fotowoltaiczna czy magazyny energii. Obawy spotęgował uchwalony przez radę gminy Plan Ogólny Gminy Bełchatów. Dokument wzbudził ogromne emocje i pretensje do władz gminy, że te nie uwzględniły uwag mieszkańców, którzy składali pisma i protesty dotyczące wspomnianych inwestycji. Jak przekonują, to właśnie podczas przygotowania planu ogólnego gmina mogła ograniczyć możliwość lokalizacji tych inwestycji w okolicach Dobiecina. Taki zapis jednak w dokumencie się nie znalazł.

Obawiają się ogromnej inwestycji tuż za miedzą 

 Dyskusja nad planem wywołała wielkie emocje podczas sesji, w trakcie której uchwalano plan. Mieszkańcy Dobiecina podkreślają, że nie chcą powtórki z rozrywki, gdy w bliskim sąsiedztwie w 2012 roku wybudowano olbrzymie wiatraki.

reklama

- Przychodzimy tutaj nieustannie na konsultacje z tą samą prośbą, z tym samym problemem, aby przedstawiciele gminy nie wyrażali więcej zgody na podobne przemysłowe inwestycje na naszym terenie – mówiła Ewa Marczak, mieszkanka Dobiecina. – Zawsze słyszeliśmy, że gmina jest po nasze stronie. Co się więc zmieniło, że władze gminy obecnie odrzuciły nasz sprzeciw?

Jak podkreślała, miejscowość Dobiecin i okoliczne tereny położone są bezpośrednio przy mieście i powinna one być przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową, a nie wielkie inwestycje przemysłowe. Przyznała też, że inwestorzy mają zakusy nie tylko na farmy fotowoltaiczne i magazyny energii, ale też obory wielkoformatowe.

- Gmina odrzucając nasz sprzeciw wskazała, że nie podaliśmy obszaru, bo we wniosku był napisany numer działki. Uchwała zebrania wiejskiego dotyczyła całego obrębu miejscowości Dobiecin, a nawet z obszarami towarzyszącymi, wiadomo, że lokalizacja takiej infrastruktury oddziałuje na dalsze środowisko. Nie jest prawdą, że nie wskazaliśmy terenu oddziaływania, jaki wnioskowaliśmy. Byliśmy nawet z sołtysem, i wskazaliśmy, że chodzi nam o cały obręb – mówiła mieszkanka Dobiecina.  – Jeśli teraz zaznaczymy na danym terenie, że może powstać fotowoltaika, obory i magazyn, to później władze gminy nie będą mogły tego zmienić.

reklama

Radny krytykuje władze gminy 

Na sesji pojawił się radny powiatowy i szefl lokalnych struktur PiS - Jacek Bakalarczyk, który zamieścił w tej sprawie emocjonalny wpis w mediach społecznościowych.

- Mieszkańcy Dobiecina od początku składali pisma, uwagi i protesty przeciwko zapisom dotyczącym m.in. przemysłowych farm fotowoltaicznych i magazynów energii. Wszystkie zostały nieuwzględnione. To właśnie na etapie planu ogólnego gmina mogła ograniczyć możliwość lokalizacji takich inwestycji, ale tego nie zrobiła. Dziś słyszymy o „przyszłych poprawkach”, choć te same problemy zgłaszaliśmy od miesięcy, a nawet od kilku lat – twierdzi Jacek Bakalarczyk.

Zaznacza również, że w planie wyznaczono duże obszary stwarzające możliwość realizacji wielkoskalowych inwestycji, z których skorzystać mogą przede wszystkim duże podmioty i korporacje, a interes mieszkańców został pominięty.

reklama

Wójt uspokaja mieszkańców 

Konrad Koc podczas sesji starał uspokajać mieszkańców zaniepokojonych zapisami planu ogólnego, który miałby otworzyć „furtkę” dla dużych inwestycji w tej części gminy. Złożył też obietnicę, że urząd na pewno nie będzie działać na szkodę mieszkańców. 

- Chcę powiedzieć, że oprócz stref przemysłowych, nie ma takiej opcji. Bo nawet w strefach gospodarczych, żeby można było jakikolwiek przemysł wdrażać, wymagane jest uchwalanie planów miejscowych – powiedział Konrad Koc. – Władze gminy nie są po to, aby działać na szkodę mieszkańców – zaznaczył.

Wójt zaznaczył, że plan ogólny jest dokumentem, który określa kierunki rozwoju gminy i otwiera możliwość dla dalszych prac, które pozwolą na uchwalanie planów miejscowych.

reklama

- Natomiast już teraz widzimy pewne obszary, w których musimy doprecyzować różne kwestie. Są w planie ogólnym zapisy, o których już wiemy, że trzeba je będzie skorygować – podkreśla Konrad Koc. - Tam, gdzie jest taka możliwość, po analizie będziemy wprowadzać korekty do planu ogólnego. Ale zróbmy to na spokojnie, na etapie planów miejscowych. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo