W wakacje w centrum miasta rozpoczęła się wielka demolka, a następnie przebudowa. Zmiany zachodzące na Placu Narutowicza sprawiły, że wielu mieszkańców zastawiało się, czy może tym razem do serca miasta powrócą legendarne żółwie, które dla teraz już dorosłego pokolenia Bełchatowian były symbolem dzieciństwa i zabaw przy fontannie w centrum. Temat w dość tajemniczy sposób jeszcze w lipcu skomentował prezydent Patryk Marjan.
- W ramach przebudowy wiele ciekawych działań. Przede wszystkim odbetonowanie, nowe nasadzenia, więcej terenów zielonych, więcej stref wypoczynku, nowy plac zabaw, fontanna, którą będziemy chcieli przywrócić do życia. Będziemy szukać Adama dla Ewy. Mam nadzieję, że uda się również znaleźć poprzednie zguby, które tutaj funkcjonowały. Mówię o takich zwierzątkach, co wolno chodzą, a długo żyją. Mam nadzieję, że po zakończeniu tych prac spodoba się państwu nowy wizerunek serca naszego miasta – mówił na nagraniu prezydent Patryk Marjan.
Pytany wówczas o szczegóły nie chciał zdradzić czy i kiedy żółwie pojawią się w centrum miasta, a temat owiany był tajemnicą.
Żółwie wróciły na Plac Narutowicza
W połowie września magistrat poinformował o zakończeniu remontu w sercu miasta. Mieszkańcy zyskali wówczas m.in. nowe siedziska i ławki, a cały plac zrobił się bardziej zielony. Pojawiły się tez lampy, a także wymieniona nawierzchnia. Próżno było jednak szukać wspomnianych żółwi… aż do dziś.
W czwartek, 1 października, magistrat poinformował, że legendarne rzeźby właśnie wróciły na Plac Narutowicza. Sprawę skomentował również prezydent, który przekazał mieszkańcom instrukcję obsługi żółwi.
- Kultowe bełchatowskie żółwie wróciły do domu! A skoro wróciły, przypominamy: obowiązują zasady jak w ZOO — nie dokarmiamy, nie siadamy na nich i nie zabieramy ich do siebie. Niech cieszą oko i zostaną z nami jak najdłużej! – napisał w mediach społecznościowych Patryk Marjan.
Powrót żółwi szybko odbił się echem wśród mieszkańców, którzy w komentarzach cieszą się z widoku rzeźb. Wciąż otwarte pozostaje jednak pytanie, kiedy do Ewy dołączy Adam.
Komentarze (0)