Przypomnijmy, że bełchatowska lokalizacja dla elektrowni jądrowej jest jedną z dwóch wskazanych jako preferowane w głównych założeniach do aktualizacji Polskiego Programu Energetyki Jądrowej. Pierwszy atom ma stanąć na Pomorzu w lokalizacji „Lubiatowo-Kopalino” w pomorskiej gminie Choczewo. Pierwsze prace budowlane w terenie planowane są na rok 2028, zaś zakończenie inwestycji spodziewane jest w roku 2036. O drugą elektrownię jądrową Bełchatów rywalizuje z Koninem.
Prezes PGE GiEK o atutach Bełchatowa
Decyzja zapadnie już niebawem, dlatego nie powinno dziwić, że samorządowcy i politycy z regionu ze zdwojoną siłą zaczynają przypominać o atutach Bełchatowa i coraz głośniej lobbować za tą lokalizacją. Bełchatów rywalizuje z Koninem Bełchatów ma mocne karty w postaci doświadczonej kadry energetyków, gotowej infrastruktury przesyłowej czy też zasobów wody, które według wstępnych analiz są wystarczające. Jak zapowiedział prezes PGE GiEK - Jacek Kaczorowski, w Bełchatowie mogłaby powstać jądrowa energetyka wielkoskalowa o mocy od 3 do 3,6 GW, a w przyszłości z możliwością uzupełnienia przez małe reaktory SMR. Pozwala na to wyprowadzenie mocy, które jest na poziomie 5,5 GW.
Marcin Laskowski, wiceprezes ds. regulacji w PGE, podczas ostatniej wizyty w Bełchatowie na nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Łódzkiego stwierdził, że koncern jako największe przedsiębiorstwo energetyczne w kraju, czuje odpowiedzialność za tempo i kierunki transformacji energetycznej.
- Bełchatów przez długie lata był stolicą polskiej energetyki. Mamy tutaj wysoko wykwalifikowaną kadrę, jedną z największych sieci przesyłowych, mamy infrastrukturę przy elektrowni, która jest doskonałym miejscem do wyprowadzenia mocy z nowych źródeł wytwórczych, jakie mogą zastąpić dotychczasową energetykę węglową – powiedział Marcin Laskowski.
Wiceprezes PGE przypomniał też, że jesienią ub. roku energetyczna grupa przejęła spółkę PGE PAK Energia Jądrowa, obejmując w niej 100 proc. udziałów po to, aby w strukturach swoich zasobów rozwijać projekty jądrowe. Spółka została powołana w 2023 roku przez PGE i ZE PAK w celu prowadzenia działań przygotowawczych pod kątem możliwości realizacji budowy elektrowni jądrowej w regionie konińskim o łącznej mocy 2,8 GW. Miała być ona zasilana reaktorami od południowokoreańskiego KHNP. Pomysł ten jednak po kilku latach upadł. Dziś przejęta spółka ma badać nowe lokalizacje.
Czas na kluczowe badania i analizy
Wiceprezes PGE dopytywany o to, czy koncern będzie uczestniczył w wyborze pomiędzy Bełchatów i Koninem, zaznacza, że kluczowe będą prace analityczne, które poprowadzi w tym roku spółka PGE PAK Energia Jądrowa.
- Jak najbardziej zarząd PGE będzie monitorował i uczestniczył we wszelkich decyzjach związanych z wyborem lokalizacji – zapewnia Marcin Laskowski.
Energetyczna grupa wskaże jednak jedną z lokalizacji czy zostawi to rządowi?
- Jesteśmy przygotowani do tego, aby wypracować rozwiązanie optymalne i rekomendować rządowi jak najlepszy wybór z punktu widzenia przyszłości polskiej energetyki, uwzględniając przede wszystkim lokalizację, zasoby które mamy w tej wybranej preferowanej lokalizacji i technologię, która będzie spełniała wymagania bezpieczeństwa energetycznego pod kątem gwarancji dostaw dla krajowego systemu elektroenergetycznego – powiedział wiceprezes PGE.
Komentarze (0)