Mówi się o nich bełchatowskie giganty i nie ma w tym ani trochę przesady. Są wyższe od niejednego wieżowca, a w ciągu godziny są w stanie wyeksploatować tysiące metrów sześciennych węgla i nadkładu. Dla górników są narzędziem pracy, jednak na odwiedzających kopalniane odkrywki robią piorunujące wrażenie. Tysiące ton stali i ogromne koła czerpakowe budzą uzasadniony respekt. Obecnie w Kopalni Bełchatów pracuje trzynaście koparek oraz siedem zwałowarek, które deponują nadkład, czyli setki ton ziemi zalegającej nad złożami węgla. Pierwsze koparki pod Bełchatowem pojawiły się pod koniec lat 70., gdy kopalnia rozpoczynała swoją działalność.
Najstarszą z nich można obejrzeć z bliska podróżując obwodnicą Kleszczowa w pobliżu Dębiny, gdzie obecnie przechodzi gruntowny remont. Górnicy pieszczotliwie nazywają ją… „babcią”. To koparka wielonaczyniowa kołowa SchRs 4600 x 50 (K-41). Stosowana jest przede wszystkim do zdejmowania nadkładu, w mniejszej części do wydobywania węgla. Maszyna eksploatuje kopalinę przy ciągłym obracaniu wysięgnika koła czerpakowego, przy czym dolna część koparki służy do wykonywania cyklicznych podjazdów. K-41 na kole czerpakowym ma zainstalowanych 18 czerpaków, a transport urobionych mas wykonywany jest przenośnikami taśmowymi.
Kopalnia niczym „żywy organizm”
„Babcia” ma już prawie pół wieku. Jej montaż rozpoczął się w październiku 1975 roku, a niespełna dwa lata później zaczęła prace górnicze, zdejmując pierwsze metry sześcienne nadkładu na Polu Bełchatów. Seniorka wśród bełchatowskich koparek kilkadziesiąt lat później została przetransportowana do drugiej z odkrywek – Pola Szczerców, gdzie w 2002 roku rozpoczęto prace górnicze. Dziś jest na zasłużonym odpoczynku i od wielu miesięcy jest poddawana pracom remontowym na placu w pobliżu kleszczowskiej obwodnicy. Otrzymała nowe koło czerpakowe, które wyposażone jest w 18 czerpaków. Jego średnica to ponad 17,5 metra, czyli więcej niż… 4-piętrowy blok mieszkalny na bełchatowskim osiedlu. Zwiedzając kopalnię nietrudno odnieść wrażenie, że wszystko działa tu niczym w „żywym organizmie”. Na terenie KWB Bełchatów funkcjonuje tzw. układ KTZ: koparka- przenośnik taśmowy-zwałowarka. Koparka do swojego ogromnego koła czerpakowego nabiera węgiel lub nadkład. Później surowiec transportowany jest kilometrowymi taśmociągami bezpośrednio do bełchatowskiej elektrowni, gdzie jest spalany i zamieniany na energię elektryczną. Z kolei nadkład przenośniki taśmowe transportują do zwałowarek, które usypują z niego tzw. zwałowiska wewnętrzne i zewnętrze. Tak powstała m.in. Góra Kamieńsk, która jest najwyższym wzniesieniem w centralnej Polsce i ma wysokość około 395 metrów n.p.m. Kopalniana góra powstała kilkadziesiąt lat temu właśnie jako zwałowisko zewnętrzne odkrywki Bełchatów. Usypana została z mas nadkładowych, które zalegały nad złożem węgla. Wzniesienie zrekultywowano i zagospodarowano, budując na nim m.in. ośrodek narciarski, trasy rowerowe, tor saneczkowy. Na jego szczycie działa również farma wiatrowa o mocy 30 MW. Podobnie usypano bliźniaczą górę w pobliżu odkrywki Szczerców, która również została poddana rekultywacji poprzez nasadzenia drzew i roślinności. Prace trwające blisko 17 lat zakończono w lipcu 2022 roku, a na usypanie sztucznej góry wykorzystano ponad miliard metrów sześciennych nadkładu. Góra ma ok. 170 metrów wysokości.
Olbrzym wyższy niż Notre-Dame w Paryżu
Wśród trzynastu koparek, które można spotkać na terenie górniczym, wrażenie robi maszyna o symbolu: SchRs 4000 x 50 (K44). To największa tego typu koparka w Polsce i druga co do wielkości w Europie. Gigant z bełchatowskiej kopalni ma aż 77 metrów wysokości. Gdyby postawić ją w centrum Bełchatowa to byłaby najwyższym obiektem w mieście. Z całą pewnością na wyobraźnię działa fakt, że gdybyśmy ustawili jeden na drugim dwa 10-piętrowe bloki z wielkiej płyty, to nawet wtedy zabrakłoby jeszcze kilku metrów, aby przewyższyć olbrzyma z kopalnianej odkrywki. Co ciekawe, K-44 jest też wyższa niż wieże Katedry Notre Dame w Paryżu. Z kolei długość giganta to, bagatela, 200 metrów, czyli tyle, ile ułożone wzdłuż siebie dwa boiska piłkarskie. Wrażenie robi też masa olbrzyma, która wynosi blisko 7 tysięcy ton, czyli tyle, ile 1000 słoni afrykańskich. K-44 stosowana jest w kopalni zarówno do zdejmowania nadkładu jak i do wydobywania węgla. Maszyna eksploatuje kopalinę przy ciągłym obrocie nadwozia, na którym zamontowany jest wysięgnik z kołem czerpakowym. To właśnie ono jest najważniejszym elementem - a jego 17-metrową średnicę można porównać do 6-piętrowego bloku. Każdy z szesnastu czerpaków ma pojemność czterech metrów sześciennych. O ogromnej ilości wydobywanych mas nadkładu i węgla może świadczyć wydajność koparki, która wynosi 11 tys. metrów sześciennych na godzinę, co oznacza, że w ciągu doby K-44 mogłaby wykopać tyle ziemi, ile zmieściłoby się… w 100 basenach olimpijskich.
Zwałowarki – te też są „rekordowo” duże
Równie potężne są zwałowarki, które niektórzy mogą mylić z koparkami, jednak ich zadanie jest zupełnie inne. W krajowych kopalniach węgla brunatnego dla zwałowania nadkładu pracuje obecnie 20 zwałowarek w 10 typach. Najwięcej zwałowarek znajduje się w KWB Bełchatów – 7 sztuk (3 typy) oraz największa wyprodukowana w Polsce i jedna z największych samojezdnych zwałowarek stosowanych w światowym górnictwie odkrywkowym. Jej wydajność to 15400 metrów sześciennych na godzinę. Kolos waży ok. 3 660 ton, jest długi na 225 m, wysoki na 50 m i szeroki na 34 m.
Jak kieruje się gigantem z Kopalni Bełchatów?
Wielu z nas z pewnością zastanawia się, jak wygląda codzienna praca na kopalnianych olbrzymach. Aby móc kierować maszyną, trzeba się dobrze przygotować. Zanim operator usiądzie za sterami kolosa, musi przejść kilkumiesięczne szkolenie zakończone egzaminem. Wymagane kursy przeszedł Daniel Cisowski, który jest operatorem pracującej w Chabielicach w rejonie odkrywki Szczerców maszyny K-46. - Na koparce pracuję już od 10 lat. Pamiętam emocje z początku tego okresu. Można powiedzieć, że to tak jakby się siadało za kierownicą auta, ale przecież skala jest tu zupełnie inna – opowiada Daniel Cisowski.
- Dziś już nie myślę o tym, jak ogromna jest koparka. Jednak doświadczenie robi swoje. Zdradza, że ze względu na swoją ogromną masę koparka porusza się w iście żółwim tempie około 6-7 metrów na minutę. - Prędkość nie jest za duża, czyli z zakrętu się nie wypadnie - żartuje.
Pan Daniel pracuje w kabinie operatora, która jest sercem olbrzyma. To pomieszczenie o wymiarach 2,5 na 2,5 metra, w którym znajduje się centrum sterowania maszyną. Zamiast kierownicy do dyspozycji ma dwa joysticki, które służą m.in. do podjeżdżania, skręcania czy podnoszenia koła czerpakowego. W kabinie znajduje się też pięć monitorów, na których wyświetlają się wszystkie potrzebne informacje. Dwa z nich to tzw. monitory wizualizacji, które pokazują aktualne parametry maszyny m.in. skręcania, wydajności czy też to jak koparka położona jest względem podawarki, która obsługiwana jest przez drugiego operatora.
- Kolejne dwa monitory połączone są z kamerami, aby był podgląd z tyłu i boku koła czerpakowego - tłumaczy górnik. - Piąty monitor wyświetla informacje z GPS i pomaga np. zaplanować operatorowi tzw. pochylnię, aby wykonać wjazd koparki na wyższy poziom odkrywki.
Kierujący koparką musi być doskonale skomunikowany z załogą, która liczy od 4 do 5 osób, a także z pracownikami znajdującymi się w okolicy. Do tego służy interkom. Operator ma także do dyspozycji mikrofon z nagłośnieniem, dzięki któremu może wysłać dobrze słyszalny na zewnątrz komunikat.
A jak napędzana jest ta gigantyczna maszyna? Olbrzym zasilany jest energią elektryczną o napięciu 30 000 volt, podłączoną do transformatorów umieszczonych na maszynie, które przetwarzają napięcie, zasilając silniki główne koparki.
Komentarze (0)