Najbliższe dziesięć lat może okazać się decydujące dla przyszłości Bełchatowa i regionu. Planowane wygaszanie największego w Polsce kompleksu górniczo-energetycznego, które rozpocznie się już w 2030 roku, oznacza likwidację tysięcy miejsc pracy, a także perspektywę zapaści gospodarczej dla całego regionu. Według wyliczeń ekspertów na jedno zlikwidowane miejsce pracy w górnictwie przypadają aż cztery w innych usługach. Zamknięcie kompleksu PGE może oznaczać ubytek 11 tys. etatów. To pokazuje skalę problemu, z jakim trzeba będzie się zmierzyć już niebawem. Czas, jaki nam pozostał, można policzyć także… w milionach ton węgla, które pozostały w kopalnianych odkrywkach. Na dziś jest to maksymalnie 300 mln ton, jeśli kopalnia Bełchatów zdecyduje się na wydobycie dodatkowych 90 mln ton w okolicach Dębiny pod obwodnicą Kleszczowa. Dla regionu oznacza to więc od 10 do maksymalnie 13 lat działalności kompleksu. Zegar już zaczął tykać...
Zostało 300 milionów ton węgla...
Jacek Kaczorowski, prezes koncernu PGE GiEK, wskazuje wprost, że ten czas należy wykorzystać na projekt transformacji Bełchatowa i budowę elektrowni jądrowej. Przypomnijmy, że bełchatowska lokalizacja jest jedną z dwóch wskazanych jako preferowane w głównych założeniach do aktualizacji Polskiego Programu Energetyki Jądrowej. Pierwszy atom ma stanąć na Pomorzu w lokalizacji „Lubiatowo-Kopalino” w pomorskiej gminie Choczewo. O drugą elektrownię jądrową Bełchatów rywalizuje z Koninem.
- Mamy około 300 mln ton węgla do końca eksploatacji w kopalni Bełchatów i to jest wyzwanie, z którym musimy się zmierzyć, aby pod osłoną tych 300 mln ton zrealizować faktyczny projekt transformacji Bełchatowa, pozwalający na wykorzystanie zasobów pod kątem utrzymania wytwórczości na porównywalnym poziomie w technologiach bezemisyjnych – powiedział Jacek Kaczorowski podczas ostatniej nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Łódzkiego, która odbyła się w Bełchatowie i była poświęcona debacie o budowie elektrowni jądrowej w Bełchatowie.
Szef PGE GiEK podkreślił, że na spełnienie takiego scenariusza pozwoli realizacja projektu wielkoskalowej elektrowni jądrowej na poziomie 3-3,6 GW w pierwszym etapie, a w kolejnym 1,5 GW z małych reaktorów SMR. Kaczorowski dodał, że zakończenie eksploatacji węgla w okolicach Bełchatowa nastąpi pomiędzy 2035 a 2038 rokiem i przypomniał, że wyprowadzenie mocy w bełchatowskiej lokalizacji to aż 5,5 GW. Dziś wykorzystywane jest 5,1 GW przez funkcjonującą Elektrownię Bełchatów, w której wszystkie jednostki pracują z obciążeniem nominalnym.
Czy Bełchatów pozostanie stolicą energetyczną kraju?
Prezes PGE GiEK nakreślił dwa scenariusze dla Bełchatowa: optymistyczny i pesymistyczny. Koncern PGE GiEK, analizując perspektywy wyprowadzenia mocy w Bełchatowie w 2035 roku w wariancie optymistycznym zakładają, że 1,6 GW pochodziłoby z bloków węglowych, a 2,4 GW z elektrowni jądrowej. Łącznie to jest więc 65 proc. wykorzystanego potencjału wyprowadzenia mocy. W „czarnym scenariuszu” pracowałoby tylko bloki węglowe z mocą 1,6 GW (29 proc.).
- Kiedy podejmiemy działania, pozwoli to, aby w pierwszym etapie zrealizować projekt jądrowy wielkoskalowy na poziomie 2,4 GW z utrzymaniem mocy węglowej na poziomie 1,6 GW, ale w układzie schodzącym – powiedział Jacek Kaczorowski.
Prezes przedstawił też perspektywę produkcji prądu w Bełchatowie w 2060 roku. Jeśli dojdzie do skutku projekt jądrowy, to wówczas będzie to łącznie 5,1 GW z atomu – 3,6 GW z wielkoskalowej elektrowni jądrowej i 1,5 GW z SMR. W tym czasie węgla w Bełchatowie już na pewno nie będzie. Szef koncernu zaznaczył też, że bez projektu jądrowego… Bełchatów zniknie z mapy energetycznej wytwórczości.
- Jeżeli nie podejmiemy decyzji i nie przeprowadzimy projektu jądrowego, to niestety Bełchatów po roku 2035, a w zasadzie po 2038 roku, znika z mapy energetycznej wytwórczości. I to jest wyzwanie, z którym mierzymy się wspólnie. Stąd pomysł, aby czas do zakończenia eksploatacji złoża Bełchatów wykorzystać w sposób racjonalny i optymalny, w zakresie przygotowania i przeprowadzenia realizacji projektu jądrowego – powiedział Jacek Kaczorowski.
Złoczew został "unicestwiony"
Prezes Kaczorowski podkreślił, że walka o to, aby Bełchatów pozostał centralną częścią systemu wytwórczego w kraju jest olbrzymim wyzwaniem, z którym trzeba się mierzyć po rezygnacji z uruchomienia kopalni w Złoczewie.
- To jest wyzwanie, z którym mierzymy się od momentu, kiedy projekt złoczewski, dla którego wniosek o decyzję środowiskową złożyliśmy w 2014 roku, w 2023 roku został unicestwiony wycofaniem wniosku o wydanie decyzji środowiskowej z obrotu prawnego. Musimy tę świadomość mieć i jasno rozkładać akcenty odpowiedzialności w zakresie podejmowanych decyzji - stwierdził Jacek Kaczorowski.
Jak podkreślił, projekt jądrowy dla Bełchatowa jest realny i możliwy w warunkach polskiej energetyki i zasobach, jakie posiada obecnie bełchatowski kompleks.
- Ten projekt jesteśmy w stanie zrealizować w wymaganym czasie, który pozwoli na to, aby uniknąć ogromnego problemu, przed którym wspólnie stoimy – zakończył Jacek Kaczorowski.
Decyzja w sprawie wyboru drugiej lokalizacji dla elektrowni jądrowej ma zapaść jeszcze w tym roku.
Komentarze (0)