Wygląda na to, że aktualizację strategii Polskiej Grupy Energetycznej będzie trzeba poczekać… kilka miesięcy dłużej. Wszystko za sprawą zapowiadanych zmian w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2, nad którymi obecnie trwają prace w Unii Europejskiej. Czy rewizja systemu ETS może wpłynąć na samą strategię grupy, a także poszczególne jej segmenty jak np. energetykę konwencjonalną?
PGE płaci miliardy za emisję
Dariusz Lubera, prezes PGE, nie ma co do tego wątpliwości, przypominając o gigantycznej kwocie, jaką każdego roku energetyczny koncern płaci za emisję dwutlenku węgla.
- Zapowiada w lipcu rewizja ETS będzie miała istotny wpływ na sytuację grupy i na to w jaki sposób będziemy ewentualnie aktualizować strategię. Przypomnę, że jednym z większych kosztów grupy są coroczne wydatki na poziomie 20 miliardów złotych na uprawnienia do emisji CO2. To jest kluczowa kwota, która ma niezwykle istotny wpływ na nasze funkcjonowanie – powiedział Dariusz Lubera, podczas konferencji prasowej podsumowującej wyniki finansowe Grupy PGE.
Jak dodał, wiele będzie zależało od tego, w jakim kierunku pójdzie cała rewizja, która jest zapowiadana. Prezes PGE podkreślił jednak, że osobiście nie spodziewa się, że już w lipcu zostaną zaprezentowane konkretne rozwiązania.
- Oczywiście, jeśli pojawi się krótkoterminowe okno operacyjne dla aktywów węglowych, to będzie miało wpływ ewentualnie na to, co się zadzieje po 2028 roku, kiedy nie będzie już funkcjonowania rynku mocy w przypadku aktywów węglowych. To będzie miało ewentualne przełożenie na to, że będziemy musieli mocno ten fakt uwzględnić w strategii – powiedział Dariusz Lubera.
Strategia Grupy PGE została przyjęta za poprzedniego prezesa Dariusza Marca w połowie 2025 roku. Obecny szef koncernu stwierdził, że z uwagi na to, jak zmienna jest obecnie sytuacja w otoczeniu zewnętrznym, to przegląd założeń i ewentualna aktualizacja już się dzieją.
- Pierwotnie zakładaliśmy poinformować po koniec czerwca, czyli po roku jej funkcjonowania (strategii – przyp. red.) – powiedział Dariusz Lubera. - Zaktualizowaną strategię przedstawimy na początku września. Chcemy uwzględnić w aktualizacji strategii, to co się zadzieje w lipcu, jeśli chodzi o ETS – dodał.
Związkowcy krytykują ETS i chcą zatrzymania transformacji
W krytyce systemu ETS nie ustają związkowcy. W ostatnim czasie doszło do spotkania organizacji związkowych z przedstawicielami PGE GiEK, podczas którego związki zawodowe dowiedziały się o planowanej optymalizacji, którą ma się zająć specjalnie powołany do tego zespół.
- Drodzy pracownicy, strategii brak! Pomysł ciągle ten sam: „cięcia kosztów, cięcia etatów”. Usłyszeliśmy, że stajemy się nierentowni, a wyniki finansowe spadają. Prognozy najbliższych kilku lat są dla nas bardzo niepokojące, żeby nie powiedzieć tragiczne – poinformowały wspólnie MZZ „Odkrywka” KWB Bełchatów oraz MK WZZ „Sierpień 80”.
Związkowcy są zdania, że dzięki wydobyciu węgla brunatnego i kamiennego, PGE produkuje najtańszą energię elektryczną i „przez długie lata niezbędna do funkcjonowania bezpiecznego systemu energetycznego”. Jak przekonują, kopalnie i elektrownie wciąż są niezbędnym elementem energetycznego systemu w kraju, co udowodniła ostania zima, gdy elektrownie konwencjonalne pokrywały zdecydowaną większość zapotrzebowania na prąd. MZZ „Odkrywka” i MK WZZ „Sierpień 80” oznajmiły również, że nie zgadzają się na proponowaną przez PGE optymalizację spółki.
- Żądamy natychmiastowego odstąpienia od tak zwanej transformacji, odbywającej się na zasadzie likwidacji miejsc pracy, zagrażającej bezpieczeństwu pracy pracowników – poinformowały organizacje związkowe.
Związkowcy oznajmili również, że „będą czynnie wspierać wszystkie siły polityczne, społeczne i gospodarcze”, które swoimi działaniami będą dążyły do renegocjacji lub likwidacji systemu ETS, który „niszczy polski przemysł i gospodarkę”.
Firmy energetyczne apelują do Brukseli
W marcu apel do Brukseli w sprawie reformy systemu ETS wystosował również Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE), który zrzesza największe w kraju firmy sektora elektroenergetycznego.
Jak podkreślono, koszt zakupu uprawnień do emisji CO2 jest jednym z kluczowych czynników kształtujących ceny energii elektrycznej, ponoszone przez gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa w wielu państwach UE, pogłębiając różnice kosztowe pomiędzy Europą a innymi regionami świata. Według PKEE rewizja systemu handlu emisjami „powinna koncentrować się na realnym zmniejszeniu związanych z nim obciążeń na cenę energii elektrycznej i konkurencyjność europejskiej gospodarki”.
- Celem reformy powinno być pilne ograniczenie negatywnego wpływu systemu na ceny energii oraz na konkurencyjność europejskiej gospodarki. Oczekiwania odbiorców energii wskazują, że zmiany muszą nastąpić jak najszybciej – przekazał Polski Komitet Energii Elektrycznej.
Komentarze (0)