Budowa gigantycznego kompleksu energetycznego w okolicach Bełchatowa niesie za sobą wiele niesamowitych historii, które można odnaleźć w monografiach i spisanych wspomnieniach pracowników elektrowni i kopalni Bełchatów. W drugiej połowie lat 70. oraz w latach 80. zarówno ogromnym kombinat jak i miasto, były ogromnym placem budowy. W Rogowcu rosła elektrownia i gigantyczne kominy, a w Bełchatowie kolejne bloki mieszkalne. Z każdym kolejnym rokiem przybywało nowych mieszkańców. Wraz z tysiącami pracowników do Bełchatowa przybywały bowiem całe rodziny. Budowano szkoły, przedszkola, a na ogromnych przestrzeniach powstawały całe osiedla.
Nie spodziewali się takiego scenariusza…
Sama budowa kompleksu potrafiła też zaskakiwać budowniczych. Nikt nie spodziewał się bowiem, że w okolicach Bełchatowa dojdzie… do małego trzęsienia ziemi.
- Patrząc z perspektywy czasu należy stwierdzić, że bogaty program prac lokalizacyjnych i studialnych był niezmiernie celowy, gdyż pozwolił dobrze rozeznać nowe i specyficzne problemy, związane z udową kopalni i elektrowni Bełchatów. Budowa przebiegała bez niespodzianek, a jedynym nieprzewidzianym zjawiskiem były wstrząsy sejsmiczne – wspomina Damazy Laudyn, generalny projektant Elektrowni Bełchatów na łamach monografii poświęconej historii powstania energetycznego giganta.
Emeryci do dziś wspominają listopadowy wieczór 1980 roku, gdy w 11-piętrowych blokach na ówczesnym osiedlu Świerczewskiego (dzisiejsze Żołnierzy POW), świeżo po przeprowadzce, doświadczyli chwil grozy, których absolutnie nikt się nie spodziewał. Kopalniany wstrząs odczuwalny był wówczas w Bełchatowie, a szczególnie w tych najwyższych blokach.
- Pamiętam to jakby było wczoraj. Szklanki stukały, a obrazy kołysały się na ścianach. Ludzie nie wiedzieli co się dzieje – wspomina jeden z mieszkańców Bełchatowa.
Do pierwszego małego trzęsienia ziemi w związku z działalnością górniczą w odkrywce Bełchatów doszło jednak nieco wcześniej, bo w sierpniu 1979 roku. Jednak to wstrząs z listopada 1980 roku był najsilniejszy w historii. Nastąpił o godzinie 21:42 i miał siłę 4,6 stopnia w dziesięciostopniowej skali Richtera. Trwał około 2-3 sekund, ale dla mieszkańców był szokiem. Jak czytamy w monografii poświęconej historii Elektrowni Bełchatów, w mieście „zatrzęsły się mury domów, a obrazy spadały ze ścian”. Pojawiły się też rysy i pęknięcia na budynkach.
Mieszkańcy myśleli, że to… sowieckie czołgi
- W relacji uczestników, grających w brydża w 11-piętrowym bloku w Bełchatowie (była to sobota), wstrząs poprzedzony był głuchym dudnieniem. Ponieważ był to czas, w którym oczekiwano sowieckiej interwencji dla zdławienia „Solidarności” („wejdą – nie wejdą”) gracze pomyśleli, że słyszą łoskot sowieckich czołgów wjeżdżających do Bełchatowa. Koty i psy uciekły z domów przed wstrząsem – czytamy we wspomnieniach Damazego Laudyna.
Jak się okazuje, w żadnej fazie projektowania kopalni i elektrowni nie uwzględniono możliwości wystąpienia wstrząsów sejsmicznych. Samo zjawisko było zaskoczeniem dla budowniczych energetycznego kombinatu.
- W literaturze światowej są podawane przykłady wstrząsów sejsmicznych indukowanych realizacją zbiorników wodnych, ale nie było przypadku trzęsienia ziemi wskutek budowy kopalni odkrywkowej – wspomina Damazy Laudyn.
Jak podkreśla autor wspomnień, same wstrząsy okazały się niegroźne dla budynku głównego elektrowni, gdyż „dzięki przystosowaniu go do nierównomiernego osiadania teren poprzez układ poprzecznych i podłużnych dylatacji oraz połączeń przegubowych konstrukcji stalowej, stał się odporny także na wstrząsy sejsmiczne – nawet o magnitudzie nieco większej niże ten z 1980 roku”. Jak czytamy w monografii poświęconej historii bełchatowskiej elektrowni, według prognozy Instytutu Geofizyki PAN, który wraz z Instytutem Inżynierii Lądowej Politechniki Częstochowskiej został włączony do badań, maksymalna magnituda wstrząsu, który może wystąpić w rejonie Bełchatowa nie powinna przekroczyć 4,8 stopnia Richtera z prawdopodobieństwem „jeden raz na 100 lat”. Z kolei wystąpienia wstrząsu o magnitudzie 4,6 stopnia w skali Richtera – a więc takiego, jak ten z 1980 roku – można oczekiwać jeden raz na 50 lat.
Prezes PGE GiEK o wstrząsach sejsmicznych
W kolejnych latach dochodziło do mniejszych lub większych wstrząsów w związku z działalnością bełchatowskiej kopalni, jednak nie wyrządziły one żadnych większych szkód w regionie. Wiele uwagi tej tematyce poświęcono w ostatnim czasie w związku ze staraniami Bełchatowa o budowę elektrowni jądrowej. Spółka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna utworzyła wspólnie z ośrodkami naukowo-badawczymi konsorcjum, które zajęło się szczegółowymi badaniami terenów w pobliżu kopalni i elektrowni Bełchatów. W jego skład weszły: Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Główny Instytut Górnictwa – Państwowy Instytut Badawczy w Katowicach, Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie oraz Poltegor-Instytut – Państwowy Instytut Badawczy we Wrocławiu. Przez wiele miesięcy prowadzono prace analityczne, które obejmowały przegląd archiwalnych danych m.in. geologicznych i środowiskowych.
Więcej szczegółów na temat prowadzonych analiz można było usłyszeć podczas ostatniej nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Łódzkiego, która wyjątkowo odbyła się w Bełchatowie w związku z debatą o atomie. Co ciekawe, stanowiska sejsmograficzne, które monitorują teren Kopalni Bełchatów od lat 80., do dziś odnotowały… ok. 1300 zjawisk sejsmicznych, a magnitudy lokalnej miały od 1 do 4,6 w skali Richtera. Z analiz wynika, że w ostatnich latach obserwowana jest niewielka aktywność wstrząsu prowadząca do ich całkowitego zaniku
Obawy odnośnie wstrząsów, które pojawiają się w przestrzeni publicznej przy okazji dyskusji o budowie atomu w rejonie Bełchatowa, rozwiewa prezes PGE GiEK – Jacek Kaczorowski. Jak podkreślił podczas wspomnianej sesji sejmiku, przepisy polskiego prawa jasno mówią, że obiekty energetyki jądrowej nie mogą być zlokalizowane na terenie, na którym w ciągu 10 tys. lat wystąpiło trzęsienie ziemi o magnitudzie 7 w skali Richtera.
- Nic takiego w świetle posiadanych dokumentów i pełnej analizy danych w Bełchatowie miejsca nie miało – powiedział Jacek Kaczorowski.
Jak przekazano, w przeprowadzonej analizie stwierdzono też zerowe oddziaływanie lokalnych wstrząsów sejsmicznych w rejonie KWB Bełchatów na obiekty energetyczne i górnicze od początku ich rejestracji.
W tekście wykorzystano fragmenty Monografii "Elektrownia Bełchatów 1973-1998".
Komentarze (0)