W środowy wieczór piłkarze PGE GiEK GKS-u Bełchatów rywalizowali na wyjeździe z drużyną KS Kutno w ramach 3. kolejki rozgrywek Łódzkiej IV Ligi 2026/2027. Dla zawodników „Brunatnych” zakończył się zwycięstwem 3:1. Sukces zawodników przyćmiła jednak sytuacja, do której doszło na trybunach.
Jak informuje portal Panorama Kutna, część kibiców z Bełchatowa miała niszczyć ogrodzenie oddzielające ich sektor od pozostałej części stadionu. Konstrukcja została uszkodzona, a na miejscu pojawiły się służby. Z relacji wynika, że mundurowi musieli użyć gazu pieprzowego, a do akcji ruszyli też policjanci wyposażeni w broń i tarcze. Finalnie sytuacja została opanowana a mecz zakończony wg. planu.
Policja o zamieszkach na stadionie
O sprawę zapytaliśmy w komendzie policji w Kutnie. Mundurowi nie wskazują jednak, kto dokonał zniszczeń, ani nie potwierdzają czy faktycznie byli to kibice GKS-u Bełchatów.
- Doszło do uszkodzenia ogrodzenia, w związku z czym policjanci podjęli interwencję. Jeden ze sprawców usłyszał zarzuty. Policjanci prowadzą dalsze czynności w tej sprawie. Niewykluczone, że zarzuty usłyszą kolejne osoby – mówi aspirant Katarzyna Wasiak z KPP w Kutnie.
Jak dodaje, sprawa jest w toku. Z uwagi na prowadzone postępowanie mundurowi nie udzielają więcej informacji.
Wina leży pośrodku?
Na zamieszczonych w Internecie nagraniach widać moment niszczenia ogrodzenia. To, co działo się, zanim konflikt eskalował, opisał natomiast jeden z kibiców z Bełchatowa obecnych na stadionie. Z relacji pana Piotra wynika, że zanim ucierpiało ogrodzenie, to sympatycy drużyny z Kutna prowokowali Bełchatowian.
- To kibice Kutna opuścili swój sektor i ruszyli na konfrontację z kibicami GKS. Może warto zaprezentować repertuar przyśpiewek z tego meczu jednych i drugich kibiców, aby pokazać prawdziwy obraz tego, co się działo i kto był prowodyrem opisanej akcji – relacjonuje pan Piotr.
Jak podkreśla, nie popiera tego, co się wydarzyło, ale jego zdaniem, gdyby nie prowokacja na stadionie byłby spokój.
Komentarze (0)