W poniedziałek, 22 stycznia, strażacy zostali wezwani do pożaru, który wybuchł na jednej z posesji w miejscowości Łuszczanowice w gminie Kleszczów. Ogień pojawił się w budynku gospodarczym około godziny 20:00.
- Po dojechaniu pierwszych zastępów na miejsce okazało się, że pali się budynek, a osoba, która nim zarządzała uległa poparzeniu rąk oraz twarzy i przebywa już pod opieką zespołu ratownictwa medycznego, który przyjechał przed nami - relacjonuje Michał Wieczorek, rzecznik bełchatowskiej straży pożarnej.
Ruszyli na ratunek zwierzętom
Mężczyzna został zabrany do szpitala, strażacy natomiast ruszyli do akcji gaśniczej, a także ratowania zwierząt, które znajdowały się wewnątrz płonącego budynku. Mimo że był on już w całości w ogniu, służbom udało się wyprowadzić kilka zwierzaków.
- Uratowaliśmy cztery psy, kota i kury, ale pozostałe zwierzęta niestety albo się spaliły, albo zaczadziły. W budynku były jeszcze gołębie, węże, pająki. Budynek również doszczętnie spłonął – wyjaśnia Wieczorek.
Dlaczego doszło do pożaru?
W działaniach udział brało łącznie pięć zastępów zarówno z komendy w Bełchatowie, jak i okolicznych jednostek OSP. Strażacy określili również prawdopodobną przyczynę wybuchu pożaru. Z ich ustaleń wynika, że doszło do zaprószenia ognia od pieca znajdującego się w budynku. Działania służb zakończyły się po 3 godzinach.
Komentarze (0)