Janowska w mediach społecznościowych potwierdziła, że została już przyjęta do stowarzyszenia, którego liderem jest Mateusz Morawiecki.
Przypomnijmy, że Małgorzata Janowska była posłanką w latach 2017-2023. Początkowo nie dostała się do Sejmu, kandydując z drugiego miejsca na liście Kukiz’15 uzyskała bowiem drugi wynik. Tragiczna śmierć posła tej partii w wypadku samochodowym sprawiła, że bełchatowianka w lutym 2017 roku otrzymała mandat poselski. Bełchatowianka założyła wówczas najpierw koło poselskie, a później współtworzyła partię „Republikanów” i przystąpiła do klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. W wyborach w 2019 roku do Sejmu dostała się już z list PiS. Był to jednak "związek" dość burzliwy, pełen nagłych zwrotów akcji.
W czerwcu 2021 roku Janowska wystąpiła z klubu parlamentarnego PiS wraz z dwójką posłów i utworzyła koło poselskie o nazwie „Wybór Polska”. Decyzja była o tyle dotkliwa, że Zjednoczona Prawica straciła wówczas sejmową większość. Można powiedzieć, że Janowska jednym ruchem zaszachowała wówczas samego Jarosława Kaczyńskiego. Posłanka z Bełchatowa wskazywała, że powodem była polityka partii rządzącej dotycząca górnictwa i energetyki. „Polityczny rozwód” nie trwał jednak długo. Po kilku tygodniach Jarosław Kaczyński ogłosił, że posłanka wraca do klubu PiS. Kilka miesięcy później Janowska została dyrektorem ekonomicznym w Elektrowni Bełchatów. Rząd podjął też decyzję o "rozbiorze Kleszczowa", na co posłanka z Bełchatowa mocno naciskała, lobbując właśnie u premiera Morawieckiego. W efekcie Kleszczów stracił tereny z Elektrownią Bełchatów, które przypadły sąsiedniej gminie Bełchatów. Miało to swoje skutki finansowe. Każdego roku 70 mln zł z podatków płaconych przez PGE trafia do gminy Bełchatów.
Jednak później drogi Małgorzaty Janowskiej i PiS coraz mocniej się rozchodziły. Dochodziło do licznych tarć, także w energetycznym koncernie PGE GiEK, gdzie ścierały się frakcje polityczne Janowskiej i jej przeciwników z PiS. Latem 2023 roku, czyli na kilka miesięcy przed wyborami, zdecydowała się na wzięcie urlopu bezpłatnego w Elektrowni Bełchatów. W jesiennych wyborach w 2023 roku przyszło jednak ogromne rozczarowanie, po tym jak PiS nie wystawił jej na swoich listach, a sama Janowska nie miała wątpliwości, że była to zemsta szefa lokalnych struktur PiS - Antoniego Macierewicza. Ostatecznie bezskutecznie ubiegała się o mandat senatora z listy komitetu „Polska Jest Jedna”.
Była posłanka i PGE spotkali się na sali sądowej
Ostatnimi czasy głośno było również o perturbacjach Janowskiej z byłym pracodawcą, czyli koncernem PGE GiEK. Przypomnijmy, że Małgorzata Janowska funkcję dyrektora ekonomiczno-finansowego w Elektrowni Bełchatów pełniła od grudnia 2021 roku do czerwca 2024 roku, gdy została zwolniona z pracy.
Janowska po wygaśnięciu mandatu posła, w październiku 2023 roku wróciła do pracy w elektrowni. Jak podkreślała sama zainteresowana, miała do tego prawo, bo zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła lub senatora "pracodawca, u którego poseł lub senator otrzymał urlop bezpłatny, jest obowiązany zatrudnić go po zakończeniu urlopu bezpłatnego lub - w razie jego gotowości do pracy - po wygaśnięciu mandatu, na tym samym lub równorzędnym pod względem płacowym stanowisku pracy, z wynagrodzeniem, jakie otrzymywałby poseł lub senator, gdyby nie skorzystał z urlopu bezpłatnego".
W przypadku Janowskiej oznaczało to powrót na dyrektorskie stanowisko, jednak po zmianie u sterów w PGE GiEK, gdy w kwietniu 2024 roku prezesem został Jacek Kaczorowski, była posłanka została odwołana. Nie zamierzała się z tym jednak pogodzić i przed sądem postanowiła walczyć o przywrócenie do pracy. Jej zdaniem, zgodnie z ustawą o mandacie posła i senatora, przez dwa lata była w tzw. okresie ochronnym. Jak tłumaczyła, jedyną możliwością, według wspomnianej ustawy, w której Janowska mogła stracić pracę, była zgoda prezydium Sejmu na rozwiązanie przez pracodawcę stosunku pracy. Niewykluczone, że rozstrzygnięcie w tej sprawie może zapaść już tej jesieni, podczas kolejnej rozprawy.
Komentarze (0)