Do zdarzenia doszło na osiedlu Dolnośląskim. Mieszkanka pow. piotrkowskiego wysiadła z zaparkowanego volvo, aby wyjąć dziecko z fotelika. Przypadkowo zostawiła jednak kluczyki wewnątrz pojazdu. Po chwili zadziałał system zabezpieczający, który zatrzasnął auto. Przerażona kobieta, nie mogąc dostać się do środka samochodu i płaczącego dziecka, po chwili zreflektowała się, że w środku zostawiła też telefon. O pomoc poprosiła przechodnia, który pożyczył jej komórkę. Zadzwoniła po strażników miejskich, którzy szybko dojechali na miejsce.
- Dziecko płakało, a matka była przerażona. Ktoś chciał nawet kamieniem wybijać szybę. W takiej sytuacji najważniejsze to zachować spokój, bo dziecko nie było w sytuacji zagrożenia. Nie było bowiem upalnie, a samochód stał w bezpiecznym miejscu – mówi Piotr Barasiński, komendant Straży Miejskiej w Bełchatowie.
Jak dodaje, funkcjonariusze po wstępnej ocenie sytuacji, na miejsce wezwali specjalistę, który awaryjnie otworzył drzwi.
- Wszystko skończyło się pomyślnie, dziecko całe i zdrowe trafiło do mamy. W takich sytuacjach warto poprosić o pomoc i przede wszystkim nie panikować – mówi Piotr Barasiński.
Komentarze (0)