W sobotę, 17 stycznia, do dyżurnego bełchatowskiej straży pożarnej trafiło zgłoszenie o psie, który topi się w zamarzniętym stawie w miejscowości Parzno. Służby na miejsce wezwała zmartwiona właścicielka zwierzaka. Do działania ruszyli druhowie z OSP Kluki, a także zastęp PSP z Bełchatowa.
Ratowali topiącego się psa
- Po przybyciu zastępów na miejsce okazało się, że był w przerębli i zaplątał się w siatkę, która była tam zamocowana, żeby woda wolniej zamarzała. W związku z tym nie był w stanie samodzielnie się wydostać. Strażacy w zabezpieczeniu uwolnili tego psa – informuje Michał Wieczorek, rzecznik prasowy bełchatowskie straży pożarnej.
Jak dodaje, nie było to łatwe zadanie, ponieważ był to nowofundland, który ważył 70 kg. Szczęśliwe zwierzę udało się uratować z opresji. Sytuacja była jednak poważna.
- Pies był już tak przemarznięty, że nie był w stanie samodzielnie się poruszać. Miał sztywne tylne łapy, dlatego za pomocą deski podnieśliśmy go do samochodu właścicielki i został zabrany do domu – przekazuje Michał Wieczorek.
Wiadomo już, że psu wróciła pełna sprawność i nie ucierpiał podczas tego zdarzenia. Co ciekawe nie była to jednak jedyna interwencja związana z pomocą zwierzętom, do której doszło w weekend.
Strażacy ruszyli z pomocą gołębiowi
W niedzielę, 18 stycznia, nietypową interwencję podjęli druhowie z OSP Wadlew, którzy ruszyli z pomocą… gołębiowi. Ptak utknął w szybie wentylacyjnym jednego z domów i nie mógł wydostać się na wolność.Jak przekazują druhowie, dostęp do gołębia był utrudniony, ale dzięki pomysłowemu rozwiązaniu udało się go wydostać i wypuścić na wolność.
Komentarze (0)