Reklama

Reklama

Szybkie lanie w Łodzi

Opublikowano: 3 kwietnia 2019 17:46
Autor: Badys

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

sport PGE Skra Bełchatów otrzymała, kolejną w ostatnich dniach, bolesną lekcję siatkówki. Tym razem w rolę nauczyciela wcielili się zawodnicy Cucine Lube Civitanovy, którzy nie dali najmniejszych szans żółto-czarnym w pierwszym meczu 1/2 finału Ligi Mistrzów CEV.

Reklama

Środowe spotkanie, które odbyło się w Atlas Arenie przy komplecie publiczności na trybunach, trwało z przerwami niespełna półtorej godziny. Jak łatwo się domyślić, goście nie stracili w nim nawet seta i są już tylko o mały krok od zapewnienia sobie miejsca w wielkim finale siatkarskiej Champions League, który odbędzie się w Berlinie. Do pełni szczęścia brakuje im dwóch wygranych partii w rewanżu (lub zwycięstwa w „złotym secie”), do którego dojdzie za tydzień.

Kibice bełchatowskiego zespołu łudzili się, że po przegranej rywalizacji z Jastrzębskim Węglem i stracie szans na obronę mistrzowskiego tytułu, ich pupile podejdą do dzisiejszej konfrontacji podwójnie zmotywowani, a że nie byli faworytem konfrontacji z włoskim potentatem, to również rozluźnieni, co na ogół procentuje dobrą grą.

Szybko jednak tych złudzeń zostali pozbawieni. Podopieczni Roberto Piazzy i Michała Winiarskiego przez półtora seta praktycznie na boisku nie istnieli. Inauguracyjną odsłonę przegrali 14:25, a w drugiej przegrywali już 4:11. Później było już tylko lepiej, ale pozwoliło to jedynie na nawiązanie wyrównanej walki.

W drugim secie zakończyła się ona zdecydowanie niższą niż w pierwszej części meczu porażką (20:25). W trzecim gra punkt za punkt toczyła się już od początku do końca, ale w decydujących momentach swoją wyższość udowodnili przyjezdni, wygrywając partię w stosunku 25:23 i cały mecz 3:0.

Co tu dużo pisać, deklasacja. Nie funkcjonował praktycznie żaden element, a najwięcej zastrzeżeń można było ponownie mieć do przyjęcia i zagrywki. Przyjezdni zdobyli aż dziesięć bezpośrednich punktów serwisem przy jedenastu błędach, bełchatowianie zaledwie jedno oczko przy piętnastu pomyłkach. Komentuje się samo.

Oczywiście nie na najmniejszego sensu znęcać się dziś nad PGE Skrą, bo przegrać z Cucine Lube Civitanovą, to nie wstyd. Choć jak pokazały ostatnimi czasy Dinamo Moskwa czy Werona, które przegrywały dopiero po tie-breaku, nawet tak mocną ekipę można ugryźć. Szkoda zwłaszcza trzeciego seta, który mógł być momentem przełomowym.

PGE Skra Bełchatów - Cucine Lube Civitanova 0:3 (14:25, 20:25, 23:25)
PGE Skra: Łomacz, Wlazły, Kochanowski, Kłos, Szalpuk, Ebadipour, Piechocki (libero) oraz Katić, Droszyński, Teppan
Cucine Lube: Bruno, Sokołow, Simon, Stanković, Leal, Juantorena, Balaso (libero) oraz Kovar

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną
logowanie / rejestracja

Rejestracja daje dostęp do treści i specjalnych funkcji tylko dla naszych stałych czytelników. Rejestracja jest bezpłatna i bezpieczna. Po wciśnięciu klawisza "zarejestruj" otrzymasz powitalny e-mail zawierający więcej informacji.

zaloguj się
e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła?

rejestracja
e-mail
hasło
powtórz hasło

Aby mieć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych w postaci adresu e-mail celem umożliwienia przedstawiania informacji handlowych na temat naszych towarów lub usług za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, prosimy o wyrażenie poniżej wskazanych zgód

** Zgoda wymagana.

Komentarze (11)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +12 / -12

    [email protected] z daleka

    Po takim Sezonie Prezes Piechocki OUT wraz z Synem ;) na stare śmieci niech wróci Zatorski !

  • 2 lata temu | ocena +11 / -11

    pingpong

    Cała degrengolada Skry zaczęła się w momencie, gdy Piechocki pozbył się jednego z najlepszych libero świata, na korzyść swojego syna. Do tego od lat nie ma godnego zastępcy/następcy Mariusza Wlazłego, a czas jest przecież nieubłagany. Efekt końcowy takiego zarządzania klubem widać dzisiaj.

  • 2 lata temu | ocena +13 / -13

    kibic

    Pan prezes z familią powinien dawno już odejść chyba że źle życzy SKRZE a i koryto piękne

  • 2 lata temu | ocena +2 / -2

    baca;

    To nie Piechocki musi grac,tylko tego Trenera Łachudre pogonić?

  • 2 lata temu | ocena +14 / -14

    oiuy

    kto powiedzial że syn prezesa musi grać w siatkówkę ? i do tego w pierwszym składzie

    • 2 lata temu | ocena +12 / -12

      kibic

      A jak prezes miałby 3 co tam 4 synów to dopiero była by ekipa

  • 2 lata temu | ocena +7 / -7

    34rtgh

    gra się u siebie a nie w jakiejś Lodzi .Kto to wymyslił.Ta hala jest pechowa.Zresztą to mecz na wyjeździe.

    • 2 lata temu | ocena +4 / -4

      piĄtek

      ale hajs z biletów się zgadza

  • 2 lata temu | ocena +3 / -3

    1977

    BRAWO BRAWO BRAWO OBY TAK DALEJ PANOWIE TRZYMAMY KCIUKI

  • 2 lata temu | ocena +17 / -17

    Stan

    Młody Piechocki w wywiadzie stwierdził, że nie było ich na boisku. To gdzie był? W placu 16?

  • 2 lata temu | ocena +24 / -24

    ebe

    JA PIERDO.. Z TAKIM LIBERO JAK PIECHOCKI TO MOGĄ CO NAJWYŻEJ PO DUPACH SIĘ PODRAPAC. CZAS NAJWYŻSZY COŚ ZMIENIĆ!!! INACZEJ BĘDZIE PO SKRZE