Rejestracja i logowanie

Żółto-czarni obronili pozycję wicelidera

Siatkówka 04-02-2018 Autor: Badys Foto: skra.pl
4
Żółto-czarni obronili pozycję wicelidera

Dla PGE Skry stawka ligowego klasyku, w którym mierzyli się z Asseco Resovią, była wyższa niż tylko ligowe punkty. Od jego wyniku zależało to, czy bełchatowianie utrzymają pozycję wicelidera, co jest ważne z psychologicznego punktu widzenia przed finiszem fazy zasadniczej. Dzięki niedzielnemu zwycięstwu na Podpromiu (3:2), ta sztuka się udała.

Do pojedynku z rzeszowianami podopieczni Roberto Piazzy i Michała Winiarskiego przystąpili bez podstawowego rozgrywającego Grzegorza Łomacza i libero Kacpra Piechockiego w wyjściowym zestawieniu. Rywale musieli sobie radzić bez środkowego Bartłomieja Lemańskiego.

W mecz zdecydowanie lepiej weszli gospodarze, którzy szybko objęli prowadzenie i powiększając je konsekwentnie doprowadzili je aż do siedmiu oczek różnicy na swoją korzyść (18:11). Przy stanie 23:19 wydawało się, że jest już po secie, ale w polu zagrywki pojawił się Nikołaj Penczew i... „pozamiatał” swoich byłych kolegów. Dwa asy serwisowe Bułgara oraz trzy inne bardzo trudne zagrywki całkowicie rozstroiły Asseco Resovię. 25:23. Niemożliwe w sporcie nie istnieje.

Druga odsłona miała o tyle podobny przebieg, że ponownie to gospodarze zaczęli z wysokiego „C” (10:4). Z tym, że tym razem nie pozwolili już się dogonić, a wręcz przeciwnie poszli za ciosem i wypracowali aż osiem oczek w środkowej fazie seta (14:6). Seta zakończyły potężne bomby Rossarda (25:15). 1:1 w setach.

Trzecia partia stała na zdecydowanie najwyższym poziomie, bo od początku mieliśmy ostrą wymianę ciosów i nawet jak gospodarze odskakiwali na dystans trzech oczek, to bełchatowianie szybko do nich doskakiwali. W efekcie, losy tej części meczu rozstrzygały się w grze na przewagi. W tej lepsi okazali się siatkarze z Rzeszowa (26:24).

Czwarta odsłona była najbardziej podobna do tej pierwszej. Początkowo gospodarze prowadzili, choć tym razem już nie tak wyraźnie, bo najwyżej czterema oczkami, ale w końcówce żółto-czarni przeprowadzili skuteczną pogoń. Została ona sfinalizowana potężnymi zagrywkami Niko Penczewa (26:24). Tie-break.

Piąty set rozpoczął się tak, jak zakończył czwarty. Od asa Bułgara. Później siatkarze z Bełchatowa wygrali pięć z sześciu kolejnych akcji i znaleźli się na autostradzie do zwycięstwa (6:1). Tej szansy nie zaprzepaścili, wygrywając tie-break w stosunku 15:10 i tym samym cały mecz 3:2.

Zwycięstwo w Rzeszowie pozwoliło żółto-czarnym utrzymać pozycję wicelidera, ale trzecie w stawce ONICO Warszawa ma dokładnie tyle samo punktów i zwycięstw na koncie. Nieznacznie gorszy ma jedynie bilans setów.

Najbliższym rywalem żółto-czarnych w boju o ligowe punkty będzie Indykpol AZS Olsztyn. Mecz ten odbędzie się w piątek 9 lutego. Cztery dni później bełchatowianie zmierzą się z Lokomotiwem Nowosybirsk w ramach rywalizacji w Lidze Mistrzów.

Asseco Resovia Rzeszów – PGE Skra Bełchatów 2:3 (23:25; 25:15; 26:24; 24:26; 10:15)

komentarze (4)
Dodaj komentarz

CZAS NA OBU PIECHOCKICH PAPA

jak spieprzyć wynik to tylko Kacperka na boisko.wielkie brawa dla Milczarka i Penczewa.Szampon jak stare wino, czym starszy to lepszy.

Gdyby nie Niko byłoby faktycznie krucho. Może nawet 0:3. Dziś to był prawdziwy as z rękawa Piazzy.

Super wygrana cieszy ale gra daleka od idealnej.Brawo Penczew i Milczarek takie zmiany powinny byc czesciej.Ale najlepszy jak zwykle Kacperek .

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->