Rejestracja i logowanie

Niemiła niespodzianka w hicie PlusLigi

Siatkówka 21-01-2018 Autor: Badys Foto: skra.pl
4
Niemiła niespodzianka w hicie PlusLigi

W niedzielnym pojedynku osiemnastej kolejki rozgrywek PlusLigi, PGE Skra po ciężkim boju przegrała z zespołem Jastrzębskiego Węgla (2:3). Jest to pierwsza porażka żółto-czarnych na własnym terenie w aktualnym sezonie PlusLigi. Strata dwóch punktów oznacza, że trzecie w stawce ONICO Warszawa zbliżyło się do bełchatowian na dystans zaledwie jednego oczka.

Początek inauguracyjnej odsłony – tak, jak można było się tego spodziewać - należał do zaciętych. Raz minimalnie prowadzili jedni, raz drudzy. Decydujący dla losów seta okazał się jego końcowy fragment, kiedy to żółto-czarni od stanu 17:18 zdobyli cztery kolejne punkty. Przede wszystkim za sprawą znakomitej zagrywki Milada Ebadipura, który posłał dwa asy serwisowe, a raz jego zagrywka po złym przyjęciu wróciła od razu na stronę bełchatowian, a akcję wykończył atakiem ze środka Srecko Lisinac. Ta trzypunktowa przewaga utrzymała się do końca partii (25:22).

Set numer dwa od początku do końca należał do przyjezdnych, którzy złość na decyzje sędziego z finiszu poprzedniej odsłony przełożyli na dobrą grę. Zaczęło się od dwupunktowego prowadzenia (3:1), które szybko urosło do pokaźnych rozmiarów. W środkowej fazie seta nawet ośmiu oczek (16:8). Ostatecznie po serii 5:1 w samej końcówce skończyło się na aż dziewięciu punktach różnicy (25:16). Nokdaun.

Trzecia część meczu przypominała bardziej tę drugą niż pierwszą. Z tą zasadniczą różnicą, że tym razem w natarciu byli bełchatowianie, którym wyraźnie pomogła dziesięciominutowa przerwa. Przełomowy był moment pojawienia się Mariusza Wlazłego w polu serwisowym. Ze stanu 4:5 zrobiło się 9:5. Zgromadzony w tej fazie trzeciej partii kapitał wystarczył do swobodnego jej wygrania. 25:18.

Czwarta partia praktycznie od początku do samego końca toczona była w rytmie punkt za punkt, a żadna z ekip nie potrafiła odskoczyć na więcej niż jedno-dwa oczka. Ta sztuka udała się dopiero w samej końcówce, a dokonali tego jastrzębianie, dzięki skutecznej grze na kontrze (20:17). To okazało się decydujące. 25:21 i tie-break.

W pierwszej połowie decydującej partii dwupunktowe prowadzenie wypracowali sobie przyjezdni (8:6). Przy czym jeden z tych punktów był efektem sędziowskiej pomyłki, której nie mógł skorygować challenge, gdyż w tej akcji po prostu nie zadziałał. Bezpośrednio po zmianie stron jastrzębianie dorzucili trzy kolejne oczka i było w zasadzie po sprawie. Ostatecznie Jastrzębski Węgiel wygrał piątego seta 15:10 i cały mecz 3:2.

Dzisiejsza przegrana to piąta porażka podopiecznych Roberto Piazzy w sezonie 2017/18 PlusLigi i zarazem pierwsza poniesiona na własnym terenie. Można więc powiedzieć, że w niedzielę 21 stycznia 2018 roku padła bełchatowska twierdza.

Żółto-czarni na parkiety PlusLigi wrócą 4 lutego, kiedy to zmierzą się w Rzeszowie z Asseco Resovią. Wcześniej czekają ich mecze w turnieju finałowym Pucharu Polski i w Lidze Mistrzów. Najbliższe spotkanie o ligowe punkty w hali „Energia” zostanie rozegrane dopiero 17 lutego, kiedy zawita tu Cuprum Lubin.

PGE Skra Bełchatów – Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:22; 16:25; 25:18; 21:25; 10:15)

komentarze (4)
Dodaj komentarz

Kończcie Panowie libero i trener wstydu oszczędźcie nam i sobie.

Jak się miało dużą przewagę punktową w tabeli trzeba było testować Katicia,Romacia i innych.Teraz znowu trzeba grać optymalnym składem.Trener do bani i libero też

mnie sie podoba libero,pięknie skacze i smieje się jak by grał w siatkówke. dlaczego Mielczarek ławę grzeje,chłopak się marnuje.No cóż prezes rządzi,

Z tym trenerem Skra w tym sezonie nie zdobedzie NIC-bierzcie przyklad z Antigi i uczcie sie.

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->