Rejestracja i logowanie

Miłe złego początki

Siatkówka 10-02-2019 Autor: Badys Foto: skra.pl
3
Miłe złego początki

Siatkarze PGE Skry Bełchatów wygrali pierwszego seta rywalizacji z Asseco Resovią Rzeszów, ale w trzech kolejnych lepsi byli już gospodarze, co oznacza, że żółto-czarni wrócą ze stolicy Podkarpacia bez chociażby jednego punktu.

Bełchatowianie dobrze rozpoczęli niedzielny mecz, wychodząc na prowadzenie aż 4:0. W środkowej fazie seta urosła ona nawet do pięciu oczek (13:8) i utrzymywała się do stanu 19:14. W tym momencie nastąpiło przebudzenie podopiecznych Gheorghe Cretu, w czym pomogła podwójna zmiana trenera rzeszowian. Pogoń zakończyła się doprowadzeniem do remisu (22:22), ale ostatecznie, to PGE Skra wyszła zwycięsko z tej wojny nerwów (25:23).

Później było już tylko gorzej. Siatkarze z Rzeszowa złapali swój rytm i w kolejnej partii rozbili żółto-czarnych w stosunku 25:17. Następna zakończyła się co prawda różnicą tylko dwóch punktów (25:23), ale tak naprawdę drużyna gospodarza kontrolowała wydarzenia na parkiecie od początku do końca, wypracowując sobie w jej czasie nawet pięć punktów przewagi (15:10).

W czwartym secie obserwowaliśmy długie momenty zaciętej walki, ale końcówkę lepiej rozegrała Asseco Resovia, która miał w swoich szeregach świetnie dysponowanego Francuza Thibault Rossarda, który w pełni zasłużenie został wybrany najlepszym zawodnikiem niedzielnego spotkania.

Porażka 1:3 w stolicy Podkarpacia oznacza, że bełchatowscy siatkarze nie dopiszą do swojego konta nawet jednego oczka. Mało tego, mają obecnie więcej przegranych niż zwycięstw w lidze, a na zwycięstwo czekają już od pięciu kolejek. Ostatnie i jak dotąd jedyne w 2019 roku odnieśli na początku stycznia w meczu przeciwko dramatycznie słabemu MKS-owi Będzin.

Kolejna szansa na poprawę tego fatalnego bilansu już w następną niedzielę, 17 lutego o godzinie 17:30, kiedy to do „Energii” zawita Cuprum Lubin. Jak nie u siebie i z tym rywalem, to już nie bardzo wiadomo z kim żółto-czarni mogliby w końcu wygrać. Nawet pod nieobecność tercetu Wlazły-Szalpuk-Ebadipour.

Wcześniej, bo w czwartek 14 stycznia, podopieczni Ronerto Piazzy i Michała Winiarskiego udadzą się do Gdańska na pojedynek z tamtejszym Treflem w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów CEV.

Asseco Resovia - PGE Skra Bełchatów 3:1 (23:25, 25:17, 25:23, 25:22)
Asseco Resovia: Kozub, Buszek, Możdżonek, Schulz, Rossard, Smith, Masłowski (libero) oraz Shoji, Jarosz, Lemański.
PGE Skra: Łomacz, Orczyk, Kochanowski, Teppan, Katić, Kłos, Piechocki (libero) oraz Milczarek, Wlazy, Droszyński.

 

komentarze (3)
Dodaj komentarz

Taka jest wartość włoskich trenerów pracujących w naszym kraju(wyjątkiem Anastasi). Dlaczego nie zmienia się Łomacza ? - ryzyko żadne....bo i tak same przegrane.

Po równi pochyłej. Nie ma nadziei

Dno........

dodaj komentarz
Czytaj także