Rejestracja i logowanie

Szybkie lanie w Łodzi

Siatkówka 03-04-2019 Autor: Badys Foto: skra.pl
11
Szybkie lanie w Łodzi

PGE Skra Bełchatów otrzymała, kolejną w ostatnich dniach, bolesną lekcję siatkówki. Tym razem w rolę nauczyciela wcielili się zawodnicy Cucine Lube Civitanovy, którzy nie dali najmniejszych szans żółto-czarnym w pierwszym meczu 1/2 finału Ligi Mistrzów CEV.

Środowe spotkanie, które odbyło się w Atlas Arenie przy komplecie publiczności na trybunach, trwało z przerwami niespełna półtorej godziny. Jak łatwo się domyślić, goście nie stracili w nim nawet seta i są już tylko o mały krok od zapewnienia sobie miejsca w wielkim finale siatkarskiej Champions League, który odbędzie się w Berlinie. Do pełni szczęścia brakuje im dwóch wygranych partii w rewanżu (lub zwycięstwa w „złotym secie”), do którego dojdzie za tydzień.

Kibice bełchatowskiego zespołu łudzili się, że po przegranej rywalizacji z Jastrzębskim Węglem i stracie szans na obronę mistrzowskiego tytułu, ich pupile podejdą do dzisiejszej konfrontacji podwójnie zmotywowani, a że nie byli faworytem konfrontacji z włoskim potentatem, to również rozluźnieni, co na ogół procentuje dobrą grą.

Szybko jednak tych złudzeń zostali pozbawieni. Podopieczni Roberto Piazzy i Michała Winiarskiego przez półtora seta praktycznie na boisku nie istnieli. Inauguracyjną odsłonę przegrali 14:25, a w drugiej przegrywali już 4:11. Później było już tylko lepiej, ale pozwoliło to jedynie na nawiązanie wyrównanej walki.

W drugim secie zakończyła się ona zdecydowanie niższą niż w pierwszej części meczu porażką (20:25). W trzecim gra punkt za punkt toczyła się już od początku do końca, ale w decydujących momentach swoją wyższość udowodnili przyjezdni, wygrywając partię w stosunku 25:23 i cały mecz 3:0.

Co tu dużo pisać, deklasacja. Nie funkcjonował praktycznie żaden element, a najwięcej zastrzeżeń można było ponownie mieć do przyjęcia i zagrywki. Przyjezdni zdobyli aż dziesięć bezpośrednich punktów serwisem przy jedenastu błędach, bełchatowianie zaledwie jedno oczko przy piętnastu pomyłkach. Komentuje się samo.

Oczywiście nie na najmniejszego sensu znęcać się dziś nad PGE Skrą, bo przegrać z Cucine Lube Civitanovą, to nie wstyd. Choć jak pokazały ostatnimi czasy Dinamo Moskwa czy Werona, które przegrywały dopiero po tie-breaku, nawet tak mocną ekipę można ugryźć. Szkoda zwłaszcza trzeciego seta, który mógł być momentem przełomowym.

PGE Skra Bełchatów - Cucine Lube Civitanova 0:3 (14:25, 20:25, 23:25)
PGE Skra: Łomacz, Wlazły, Kochanowski, Kłos, Szalpuk, Ebadipour, Piechocki (libero) oraz Katić, Droszyński, Teppan
Cucine Lube: Bruno, Sokołow, Simon, Stanković, Leal, Juantorena, Balaso (libero) oraz Kovar

komentarze (11)
Dodaj komentarz

Po takim Sezonie Prezes Piechocki OUT wraz z Synem emoji na stare śmieci niech wróci Zatorski !

Cała degrengolada Skry zaczęła się w momencie, gdy Piechocki pozbył się jednego z najlepszych libero świata, na korzyść swojego syna. Do tego od lat nie ma godnego zastępcy/następcy Mariusza Wlazłego, a czas jest przecież nieubłagany. Efekt końcowy takiego zarządzania klubem widać dzisiaj.

Pan prezes z familią powinien dawno już odejść chyba że źle życzy SKRZE a i koryto piękne

To nie Piechocki musi grac,tylko tego Trenera Łachudre pogonić?

kto powiedzial że syn prezesa musi grać w siatkówkę ? i do tego w pierwszym składzie

A jak prezes miałby 3 co tam 4 synów to dopiero była by ekipa

gra się u siebie a nie w jakiejś Lodzi .Kto to wymyslił.Ta hala jest pechowa.Zresztą to mecz na wyjeździe.

ale hajs z biletów się zgadza

BRAWO BRAWO BRAWO OBY TAK DALEJ PANOWIE TRZYMAMY KCIUKI

Młody Piechocki w wywiadzie stwierdził, że nie było ich na boisku. To gdzie był? W placu 16?

JA PIERDO.. Z TAKIM LIBERO JAK PIECHOCKI TO MOGĄ CO NAJWYŻEJ PO ****CH SIĘ PODRAPAC. CZAS NAJWYŻSZY COŚ ZMIENIĆ!!! INACZEJ BĘDZIE PO SKRZE

dodaj komentarz
Czytaj także