Rejestracja i logowanie

Porażka w Jastrzębiu, PGE Skra nad przepaścią!

Siatkówka 27-03-2019 Autor: Badys Foto: skra.pl
11
Porażka w Jastrzębiu, PGE Skra nad przepaścią!

W pierwszym meczu, toczonej do dwóch zwycięstw rywalizacji o półfinał PlusLigi, siatkarze PGE Skry ulegli na wyjeździe Jastrzębskiemu Węglowi w stosunku 2:3, co stawia ich pod ścianą przed rewanżowym meczem w Bełchatowie.

Początek spotkania przebiegał pod dyktando bełchatowian, którzy znakomicie weszli w inauguracyjną partię. Prowadzili już nawet 19:14, ale po raz kolejny okazało się, że bezpiecznych przewag w siatkówce nie ma. Gospodarze doprowadzili do wyrównania (20:20), a w decydującym momencie seta odpalili jeszcze zabójczą zagrywkę, zdobywając w ten sposób aż trzy bezpośrednie punkty, które przesądziły o ich wygranej w stosunku 25:22.

W drugiej odsłonie gra punkt za punkt trwała mniej więcej do stanu 15:14 dla jastrzębian, którzy ponownie lepiej rozegrali ostatnie fragmenty seta, odskakując najpierw na dwa-trzy punkty, a kończąc z pięcioma oczkami przewagi (25:20). Czego przede wszystkim brakowało żółto-czarnym w dwóch pierwszych setach? Z pewnością dobrego przyjęcia. W tym elemencie zawodzili wszyscy odpowiedzialni za to gracze, z libero Kacprem Piechockim na czele.

Trzecia partia to już walka punkt za punkt na pełnym dystansie i wielka wojna nerwów. O losach tej części meczu decydowała gra na przewagi. Po tym jak bełchatowianie nie byli w stanie zamknąć seta pomimo prowadzenia 24:22 swoje szanse mieli siatkarze Jastrzębskiego Węgla, ale i oni okazali się nieskuteczni. Decydujący dla losów seta okazał się błąd Fromma w ataku, na który skutecznie odpowiedział Ebadipour, kończąc zażartą batalię na korzyść PGE Skry (29:27).

Podbudowani tym zwycięstwem podopieczni Roberto Piazzy i Michała Winiarskiego znakomicie rozpoczęli kolejną odsłonę, obejmując czteropunktowe prowadzenie (6:2). Później wzrosło ono do pięciu oczek (13:8), żeby w środkowej fazie seta stopnieć do jednego (15:14). Powtórka z pierwszego seta? Nic z tych rzeczy! Tym razem żółto-czarni opanowali sytuację, wygrywając tę partię 25:21 i doprowadzając do tie-breaka.

W nim zdecydowanie lepiej wystartowali podopieczni Roberto Santilliego, którzy już na samym początku odskoczyli na cztery oczka (6:2). Po chwili było już jednak (6:5) i ponownie byliśmy świadkami wielkich emocji. Koniec końców Mariusz Wlazły i spółka nie byli w stanie nadrobić fatalnego startu, przegrywając ostatecznie tie-break 11:15 i cały mecz 2:3. Bohaterem jastrzębian został atakujący Dawid Konarski, zdobywca ponad 30 punktów.

Mecz numer dwa ćwierćfinałowej rywalizacji, będący zarazem meczem ostatniej szansy dla PGE Skry, odbędzie się już w najbliższą sobotę, 30 marca o godzinie 14:45 w bełchatowskiej hali „Energia”. Bezpośrednią transmisję z tego wydarzenia przeprowadzi Polsat Sport. Spotkanie będzie również dostępne na platformie internetowej IPLA.


Jastrzębski Węgiel vs PGE Skra Bełchatów 3:2 (25:22; 25:20; 27:29; 21:25; 15:11)
Jastrzębski Węgiel: Kampa, Kosok, Lyneel, Konarski, Gunia, Fromm, Popiwczak (L) oraz Rusek, Bucki, Ferens, Wolański, Czyrniański (L)
PGE Skra: Łomacz, Kochanowski, Ebadipour, Wlazły, Kłos, Szalpuk, Piechocki (L) oraz Droszyński, Teppan, Orczyk

 

komentarze (11)
Dodaj komentarz

Pierdoloni celebryci na boisku

sklad Skry co roku slabszy.pozbycie sie Zatora to najwiekszy blad no ale wiadomo.chyba najlepsze lata juz za Skra .Glowny sponsor prawdopodobnie ogranicza wydatki dlatego tak to wyglada

Niestety, Kacper P. czyli libero nasz "kochane" nie wybronił prawie nic, a najważniejszych końcowych piłek w 2 setach nie potrafił nawet odebrać. No cóż jak ojciec rządzi, to nie są ważne umiejętności na pozycji libero i za wiele możemy nie zwojować w tyc rozgrywkach. Obym nie miał racji....

CALY GKS PIERYDOLI sKRE jebax was pedaly

BRAWO OBY TAKDALEJ - W BELCHATOWIE TYLKO GKS

Chłopczyku jeszcze nie wiesz że już niedługo twojego klubu już nie będzie.Brak kaski

Wiadomo że oba te komentarze pisała jedna i ta sama osoba albo dawj kumple kibole.Po tych wpisach widać jak kultura tryska z pyska i jaki poziom reprezentują co niektórzy tzw kibice GKS.

Jak się ma w pierwszym składzie takiego patałacha statystę jak Piechocki to nie mamy żadnych szans.Nie wybronił żadnej piłki a o przyjęciu to lepiej nie mówić.Lata jak wiatrak po boisku a największą jest zagrywka przeciwników w siatkę.

zgadzam się z tobą ,prawda jest też taka że czas Mariusza W. dobiegł końca

Piechu mysli ze bedzie jak Zati ...

Największą radością i ulgą były zagrywki przeciwników w siatkę bo tak byłoby jeszcze gorzej.Wywalić ze składu.

dodaj komentarz
Czytaj także