Rejestracja i logowanie

Siatkarski spektakl w Atlas Arenie rozstrzygnięty w tie-breaku

Siatkówka 14-03-2018 Autor: Badys Foto: skra.pl
3
Siatkarski spektakl w Atlas Arenie rozstrzygnięty w tie-breaku

W spotkaniu otwierającym rywalizację w pierwszej rundzie fazy play-off Ligi Mistrzów, podopieczni Roberto Piazzy przegrali w Łodzi z włoską Cucine Lube Civitanova w stosunku 2:3, pomimo prowadzenia po dwóch setach.

Już pierwsza partia dostarczyła nam oczekiwanych emocji. Sam początek to gra punkt za punkt i wymiana mocnych ciosów. Jako pierwsi odskoczyć zdołali bełchatowianie, którzy w ustawieniu z Mariuszem Wlazłym na zagrywce wypracowali sobie trzypunktową przewagę (13:10). Po asie Cwetana Sokołowa, tuż po drugiej przerwie technicznej, została ona jednak zniwelowana (16:16). O losach pierwszej odsłony decydowała gra na przewagi. W tej, dzięki świetnym zagrywkom Ebadipura i kapitana zespołu, lepsi o te dwie akcje okazali się żółto-czarni (27:25)!

Drugi set to niemal wierna kopia tego inauguracyjnego. Też długo byliśmy świadkami gry niemal punkt za punkt. W końcówce goście odskoczyli na dwa-trzy oczka, ale tę skromną zaliczkę roztrwonili. Kluczowa była akcja przy stanie 23:21 dla nich, kiedy mieli piłkę w górze i jej nie skończyli. Bełchatowianie najpierw doprowadzili do remisu, a potem przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, po raz drugi tego wieczora wygrywając po grze na przewagi (28:26).

Wyraźnie podrażnieni takim obrotem spraw Włosi od razu narzucili swoje warunki gry w trzecim secie, i co tu dużo mówić, kompletnie zdominowali żółto-czarnych. Już na pierwszą przerwę techniczną schodzili z przewagą czterech oczek (8:4), na drugiej mieli ich siedem (16:9), a partię zamknęli ostatecznie zwycięstwem 25:13.

Czwarta odsłona środowego pojedynku przypominała tę trzecią, choć przewaga potentata z Italii nie była już tak wyraźna. Goście ponownie prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:4 a na drugiej 16:9, ale końcówka była już zdecydowanie lepsza w wykonaniu PGE Skry i ostatecznie skończyło się porażką zaledwie trzema punktami (22:25).

Tie-break rozpoczął się od bloku Stankovicia na Lisinacu i asa serwisowego Christensona. Przy wyniku 0:2 o czas poprosił Roberto Piazza i starał się pobudzić swoich zawodników. Przerwa podziałała o tyle, że po krótkiej chwili mieliśmy już remis (4:4). Przy zmianie stron goście ponownie byli jednak na przedzie (8:6), a as serwisowy Juantoreny dał im trzy oczka przewagi (11:8), której już nie roztrwonili. Piątego seta wygrali w stosunku 15:10, i tym samym cały zwyciężyli w całym meczu 3:2.

Siatkarze PGE Skry Bełchatów byli bliscy sprawienia olbrzymiej niespodzianki, ale koniec końców faworyt nie zawiódł, odwracając losy spotkania. Rewanżowy pojedynek odbędzie się w czwartek 22 marca (godz. 20:30).

PGE Skra Bełchatów – Cucine Lube Civitanova 2:3 (27:25; 28:26; 13:25; 22:25; 10:15)

 

komentarze (3)
Dodaj komentarz

piekny mecz,wspaniałe widowisko,brawo skra,nie była faworytem,Tylko szkoda ze meczu nie grali u siebie

2-3 lata i Skra będzie klubem z Łodzi...zobacz co sie teraz dzieje w B-towie... Warszawa już dawno nas sprzedała.

Wiem dlaczego ale po jaką cholerę jest granie w ŁODZI dla sponsorów.Przecież wtedy gramy na wyjeździe.Nie ma atutu własnej sali.Tam jeszcze nic nie wygraliśmy.To pechowa hala.Czy Jastrzębie gra w Katowicach a Zaksa w Opolu.Jestem pewien że w Bełchatowie byśmy wygrali i to 3:0.

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->